Ponieważ ograłem poprzednią część, która, zresztą, mi się spodobała, z chęcią sięgnąłem po kontynuację. Czy twórcom udało się mnie zaskoczyć nowościami, a może jest to tylko odgrzewany kotlet z większym numerkiem przy tytule?

Już na początku zaznaczę, że schemat się nie zmienił. Znowu lądujemy w jakimś ekosystemie jako pierwotniak, a naszym zadaniem jest wyewoluowanie w rozwiniętą strukturę. Aby to uczynić, będziemy zjadać małe cząsteczki porozrzucane tu i ówdzie. Pierwszą zmianą, jaką spotkałem, jest sposób rozwoju. Nie dzieje się to już automatycznie na bazie pokarmu, którego zjedliśmy najwięcej. Ciągle natomiast mamy trzy drogi kariery stworka: wytrzymałego niebieskiego, łakomczucha zielonego i znacznie szybszego czerwonego. Jednak przy zdobyciu poziomu sami decydujemy, jak rozdysponować punkty doświadczenia w poszczególne gałęzie.

Damw3jSUwAEHd1y.jpg large.jpg

Największa rewolucja pojawiła się w rozgrywce. Jeśli pamiętacie, druga część nie dostała ode mnie żadnej oceny, ponieważ mimo przejścia nie wiedziałem, o co tam chodziło, ale, jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, dobrze ją wspominam. W tym przypadku dostajemy jasno określone cele. Raz będzie to przeprowadzenie bezpiecznie potomstwa z punktu A do B, innym pokonanie przeciwnika. Muszę powiedzieć, że gra w końcu nabrała sensu! Jednak pojawiło się duże „ale”  utraciliśmy niejako wolność, jaką mogliśmy poczuć w poprzedniej części, a czuć to zwłaszcza w nużących podróżach po ekosystemie. Przykładowo, w jednej z misji walczymy z innym stworzeniem na terenie pokrytym wirami. Gdy wpadniemy w jeden, przenosi nas na inną planszę i musimy raz za razem pokonywać trasę do wiru, którym wrócimy i znowu szukać przeciwnika. Mnie w pewnym momencie szlag trafił…

Damw86RVAAAk0R2.jpg large.jpg

Gameplay wpłynął też na postrzeganie oprawy. O ile w poprzedniku mieliśmy czas i ochotę podziwiać zastaną rzeczywistość, tak teraz nie mamy kiedy, bo skupiamy się na zadaniach, więc nie odczujemy już tej magii, choć twórcy wykorzystali podobne elementy do stworzenia świata. Niestety blado także wygląda audio. Jest po prostu na dłuższą metę irytujące, zwłaszcza że „ubogacone” jest np. dźwiękami odbijania się od ścian.

DamxB3pUMAA9ATz.jpg large.jpg

Założę się, że w założeniu trzecia część Sparkle miała zachować wszystkie atuty poprzednika, dodając do nich konkretną rozgrywkę. Niestety zamiary nie przełożyły się na efekty. Wpływa na to zmuszanie gracza do pokonywania zbyt długich tras, przez co relaksująca produkcja zmieniła się nużącą podróż. I o ile dwójkę polecałem, mimo braku oceny, tak tym razem postawię notę. Szkoda tylko, że dość niską.


Ocena: 4/10


Serdecznie dziękujemy Forever Entertainment
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Forever Entertainment
Wydawca: Forever Entertainment
Data wydania: 15 marca 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 284 MB
Cena dla Switcha: 19,99 PLN

 

Reklamy