Kolejny polski tytuł pojawił się na Switchu, jednak dla odmiany ten stawia na średniowieczne klimaty. Sprawdzamy, czy może pochwalić się czymś innym poza umiejscowieniem akcji.

Historia w Castle of Heart jest dość prosta wcielamy się w rycerza zamienionego w kamień przez złego czarnoksiężnika. Tak, wcielenie się w kamień wydaje się dziwne, dlatego na ratunek przychodzą łzy ukochanej, które odkamieniły bohatera. Jednakże nawet potęga miłości nie zdjęła klątwy całkowicie, dlatego protagonista jest czymś pomiędzy człowiekiem a kamiennym golemem. Aby nie zamienić się całkowicie w posąg, musi wysysać życie z napotkanych istot, a jedyną nadzieją na ratunek jest oczywiście pokonanie maga.

DZKMQy6U0AAcaLI.jpg large.jpg

Rozgrywka została przedstawiona w formie platformera, w związku z tym naszym zadaniem jest przedostanie się z jednej strony planszy na drugą. Naturalnie droga została wypełniona pułapkami, elementami zręcznościowymi oraz przeciwnikami. Zasadzki najczęściej stanowią kolce, które dość znacznie uszczuplają pasek życia. Oprócz nich występują też niemal wszystkie elementy, które są znane w tym gatunku: począwszy od uciekania przed goniącym nas zagrożeniem, przez windę z falami przeciwników, po strome spady, z których zjeżdżanie wiąże się z omijaniem przeszkód.  Nuda nam nie grozi.

DZKM2AaVoAAHb83.jpg large.jpg

To wszystko jest także urozmaicone walkami z różnymi przeciwnikami. Do dyspozycji mamy obronę i atak, a także możliwość używania różnych znalezionych przedmiotów, jak kusze czy noże. Jednak, jak na platformera, pojedynki są zbyt czasochłonne i nieopłacalne, a i trudno je zaliczyć do przyjemnych. Za pokonanie przeciwnika dostajemy tylko trochę zdrowia, co zazwyczaj nie rekompensuje utraconego. Dodatkowo wrogowie respawnują się, więc co rusz zdarzało mi się pojedynkować z tym samym przeciwnikiem. Prawdę mówiąc, po dwóch planszach zmieniłem taktykę na jak najczęstsze omijanie starć, a tym samym jak najszybsze dotarcie do końca levelu, co poprawiło odbiór produkcji. Gdyby przeciwników było ogólnie mniej, to chętnie w ogóle bym ominął angażowanie się w walki z nimi. Jednak najbardziej frustrujące było przełączanie różnych dźwigni, ponieważ często byłem wtedy atakowany… Oczywiście ani nie można było przerwać czynności, ani też nie pojawiała się odporność na ataki.

DZKNKDYU8AA4cll.jpg large.jpg

Oprawa Castle of Heart jest przyzwoita i pasuje do klimatu produkcji, jednak cierpi na jeden dość znaczący problem – tła za bardzo zlewają się z pierwszym planem. Z tego powodu wielokrotnie wpadałem na np. kolce, nie mówiąc już o sytuacjach, gdzie, chcąc uciekać od atakujących z dwóch stron przeciwników, blokowało mnie coś od góry. Inną słabością są strasznie sztywne animacje. Ja wiem, że nasz bohater jest po części z kamienia, ale mimo wszystko więcej płynności wyszłoby mu na dobre. Przynajmniej nie można mieć zastrzeżeń do audio. Klimatyczne kawałki są dopełniane przez pasujące dźwięki otoczenia, takie jak rozwalanie skrzyń czy skrzek wron.

DZKMrfwVAAADLjS.jpg large.jpg

Castle of Heart to co najwyżej średniak, który można wyhaczyć na jakiejś promocji, ponieważ za premierową cenę lepiej wziąć o wiele ciekawsze tytuły. Największymi plusami tej produkcji są audio i design poziomów – zostały przemyślane i zapewniają sporą różnorodność przeszkód. Całej reszcie przydałoby się się doszlifowanie.


Ocena: 5,5/10


Serdecznie dziękujemy 7levels
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: 7Levels
Wydawca: 7Levels
Data wydania:
23 marca 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 2,3 GB
Cena dla Switcha: 59 PLN

Reklamy