Po sprowadzeniu na Słicza trzech swoich ostatnich gier iFun4All sięgnęło do przeszłości i wygrzebało z niej trochę papieru. Po prasowaniu, kilku poprawkach i dodaniu jeszcze większej ilości papieru otrzymaliśmy ulepszoną wersję produkcji znanej z PSP, Wii i PS3.

Papierowe Wojny fabuły jako takiej nie mają, za to każdą misję na przestrzeni trzech kampanii poprzedza opis wprowadzający. Zawsze znajduje się w nim krótkie info o tym, na czym mamy się skupić, jak doszło do obecnej sytuacji lub jakie korzyści nasza armia wyciągnie z oczekującego zwycięstwa. Często są luźne, pojawiają się nawiązania do chociażby filmów, np. przez nazwy misji. I jak właściwie nie jest to potrzebne w takiej grze, tak stanowi miły dodatek i chce się przeczytać je wszystkie. Jak już wspomniałem, czekają na nas trzy kampanie – zwykła, zimowa i przeciwko zombie. W każdej z nich znajduje się po 28 misji, czyli w sumie będziemy bronić się przed papierowymi żołnierzykami 84 razy. Ale, jest to liczba dla jednego poziomu trudności, ponieważ każdy z trzech trzeba przejść osobno, bo np. zaliczenie pierwszego poziomu na hardzie nie odblokuje odpowiednika na niższych. To jednak opcja tylko dla osób, które staną się maniakami tej pozycji, czyli ewentualnej garstki.

paper wars 1

Sama rozgrywka ma bardzo proste zasady. W lewym dolnym rogu znajduje się nasz czołg, z którego puszczamy pociski. Aby do strzału doszło, musimy przytrzymać przycisk lub ekran, aż wskaźnik wejdzie na zielone pole, wtedy po puszczeniu pocisk poleci we wskazane miejsce. Wskazywać możemy albo palcem, albo analogiem, przy czym wskaźnik analogowy jest dość wolny. No i rozwalamy w ten sposób kolejne nacierające fale przeciwników. Ustawiają się w różnych formacjach i występują w różnych formach – jedni są mocniejsi, inni szybsi itp. Jednak największą różnica w jednostkach pojawia się dopiero w kampanii zombie, ponieważ truposze mają inne kolory, co tworzy dodatkowe problemy, ale o tym później. Aby poradzić sobie z tymi falami, poza zwykłymi pociskami mamy też do dyspozycji specjalne, ale zawsze w ograniczonej liczbie i inne dla danej kampanii. Poza tym na polu co jakiś czas pojawiają się przeróżne udogodnienia, jak wyzerowanie licznika przepuszczonych wrogich jednostek, nalot powietrzny, przewrócenie wroga wstrząsami itp., itd. Problem z tymi ulepszeniami jest jednak taki, że mogą zostać rozwalone przez nas własny strzał, a to powoduje anulowanie ładowanego strzału i odczekanie chwili, aż będziemy mogli to zrobić na nowo. O ile rozumiem zamysł, tak jest to irytujące, bo power upy lubią pojawić się w miejscu lądowania pocisku już po jego wystrzeleniu, a także kara pojawia się, gdy power up zniszczy inny power up, co jest kuriozalne, gdy pojawią się np. trzy ikonki min zaraz obok siebie… Poza tym gra jest dość niezbalansowana. W pierwszej kampanii na normalu większość misji można zaliczyć na złoto (czyli nie przepuszczając nikogo lub garstkę) już za pierwszym razem. Pojawia się jednak kilka misji, które są zadziwiająco trudniejsze, patrząc po tym, co działo się wcześniej. Podobnie wygląda druga kampania, w której dodatkowym utrudnieniem miało być ograniczenie nam pocisków (jedną misję skończyłem z kilkukrotnie większą liczbą niż miałem na starcie….). Frustrująca jest już za to kampania z zombie. Jak wspomniałem, zombiaki mają różne kolory, a więc do ich rozwalenia trzeba odpowiednich rakiet. Przy grze na dotyku przeklinanie przez te jakieś pięć rodzajów zajmuje za dużo czasu. Poza tym, gdy już naładujemy atak, nie możemy zmienić typu pocisku. Z kolej przy grze na przyciskach możemy łatwiej przechodzić do przodu i do tyłu pomiędzy nimi, ale znowu kursor jest denerwująco wolny.

paper wars 2

Papers Wars jest jako tako przyjemną produkcją na krótkie posiedzenia. Gdy usiąść raz a porządnie, to w jeden wieczór, i to nie cały, można by przelecieć wszystkie poziomy na jednym poziomie trudności. Wątpię jednak, by ktoś był w stanie wytrzymać taką sesję, głównie z powodu irytacji na rozwalane power upy i okazjonalne skoki trudności. Do tego Słicza nie da się tyle czasu trzymać przy grze dotykiem. No i dochodzi do tego jeszcze ta kampania z zombie, którą nie wiadomo, w jaki sposób ugryźć. Żeby jednak nie było, że na samych 84 misjach (ewentualnie x3) się kończy, każda kampania ma jeszcze opcję survivalu, ale to już tylko dla tych, którzy lubią podbijać swoje wyniki. Muszę powiedzieć, że tak właściwie z całej tej gry najbardziej podobała mi się oprawa graficzna. Prosty pomysł na papierowe ludki i inne elementy z banalną animacją sprawdza się świetnie, za to ogromny plus. W pewien sposób wpływa to na chęć powracania do gry, mimo kilku denerwujących elementów. Za pełną cenę nie polecę, ale jeśli chcecie jakąś pozycję na szybkie, krótkie sesje (gra szybko się ładuje, co ważne), to przy jakiejś promocji możecie rozważyć jej zakup.


Ocena: 4,5/10


Serdecznie dziękujemy iFun4all
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: iFun4All, 7Levels
Wydawca: iFun4All
Data wydania: 1 marca 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 204 MB
Cena dla Switcha: 40 PLN

 

Reklamy