Jedną z najlepszych rzeczy, jakie dostarczają nam gry, są pozytywne zaskoczenia, czy to jakimś elementem gameplayu, czy fabuły. Czasem nawet dana pozycja robi to całością, co jest szczególnie przyjemne, gdy nie spodziewaliśmy się zbyt wiele po niej. I tacy są właśnie Rollers of the Realm. No bo czego można oczekiwać po miksie średniowiecznego fantasy, RPG-a i fliperów?

Produkcja może pochwalić się całkiem rozwiniętą fabułą, jak na długość rozgrywki, jaką oferuje. Trafiamy do królestwa, w którym jakiś czas temu odbyła się wojna, co oczywiście przełożyło się na zniszczenie wielu wiosek i śmierć dużej liczby wieśniaków. Główną bohaterką jest dziewczyna, która przeżyła tamten czas, choć miała zaledwie kilka lat. Niestety skończyła jako sierota, więc szybko nauczyła się kraść, by przetrwać. Historia zaczyna się, gdy po nieudanej próbie kradzieży zbiry za karę porywają jej psa. Zdesperowana rusza do siedziby kowala, który jest przywódcą rzezimieszków, by odbić pupila. To jednak dopiero początek, jak się okazuje, przygody złodziejki, której ostatecznym celem okaże się stoczenie bardzo ważnej walki z niespodziewanym przeciwnikiem. Wszystko to zostało zobrazowane dialogami toczonymi pomiędzy naszymi bohaterami i ich przeciwnikami niemal co planszę. Teksty są stylizowane na średniowieczną mowę i całość wypadła zaskakująco dobrze, tworząc interesujący dodatek do rozgrywki.

rollers 1

Otrzymujemy około 30 leveli do przejścia, przy czym niektóre z nich są kilkupoziomowe. Zasady opierają się na fliperach, czyli mamy kulkę, którą wypuszczamy na arenę i nie możemy jej pozwolić wpaść pomiędzy łopatki ustawione na środku ekranu. W ramach podstaw twórcy zachowali jeszcze motyw odbijania się kulki od różnych przeszkód, aby otrzymać więcej punktów (tu przekłada się to na doświadczenie, złoto i manę) oraz dostawienie dodatkowych łopatek. Wspomniane wcześniej postaci są zaprezentowane właśnie jako nasze kulki, których używamy na arenach. Każda z nich ma różne cechy, jedne są większe, a więc i szybsze, inne większe, a więc i wolniejsze. Do tego dochodzą poszczególne zdolności, dla przykładu: rycerz zadaje większe obrażenia przeciwnikom oraz może aktywować ochronę przed przepadnięciem kulki; łowca, oprócz ataku bezpośredniego, wypuszcza też strzały oraz może przyzwać dodatkowe kulki. W sumie postaci do wykorzystania będzie sześć, a próbę przejścia levelu spalimy, gdy wszyscy wpadną do dziury i nie będzie już ich jak wskrzesić.

rollers 2

Jeśli chodzi o same plansze, czeka na nich wykonywanie konkretnych zadań. Często będzie to pozbycie się przeciwników, ale też np. zapalenie wszystkich pochodni czy odkrycie klucza, by otworzyć skrzynię. W wielu przypadkach wiąże się to z wprowadzeniem kulki w odpowiednie miejsce, jak wyłom w ścianie, i tu warto zawracać uwagę na wielkość kulki. Jeśli chodzi o jej cechy dodatkowe, także warto się ich nauczyć, chociaż, tak na dobrą sprawę, poza healerką dopiero w walce z ostatnim bossem musiałem z rozmysłem korzystać z całej drużyny. Wracając jeszcze do plansz, nie wszystkie trzeba przechodzić, aby zaliczyć fabułę, ale pomoże zdobyć to expa (idzie na całą drużynę) i złoto, aby odblokować opcję zakupu ulepszeń dla bohaterów.  Kasę możemy też wydać na wynajęcie na kilka rund jednej z czterech dodatkowych postaci, ale do samej głównej ścieżki nie będzie to potrzebne, poza tym to zbyt drogi interes. Gdy już zaliczymy fabułę, pojawi się dodatkowa opcja zabawy (poza powrotem na znaną już mapę). Jest nią arena, na której znajdziemy kilka znanych już plansz. Musimy przetrwać na nich przez określony czas z pięcioma życiami, by zebrać jak najwięcej złota. Wynik potem leci do tabel sieciowych.

rollers 3

Oprawę graficzną można najlepiej określić jako poprawną. O ile grafiki 2D, samo menu itp. są w porządku, tak zastrzeżenia można mieć do wyglądu aren. Już mniejsza o to, że nie są ładne, ich problem leży w tym, że część elementów ciężko rozpoznać. Poza tym była to pierwsza gra od dłuższego czasu, w której musiałem dać jasność na maksa, żeby coś widzieć. Jednak, gdy się już opatrzy z planszą i jej składowymi, da się ją zaliczyć. Poza tym gra chodzi płynnie i może w dwóch, trzech miejscach zauważyłem jakiś spadek płynności. Lepiej za to przedstawia się część audio. Ciekawie wypada dubbing, w którym aktorzy podjęli się próby stylizacji mowy na starodawną i muszę przyznać, że nawet im to wyszło. Muzyka z kolei pasuje do średniowiecznych klimatów, w których osadzono akcję.

rollers 4

Nie ja miałem w to grać, nie ja miałem o tym pisać, ale wyszło, jak wyszło, więc wziąłem się za ten tytuł. Bawiłem się nim w pracy, a służył mi jako alternatywa do zapalenia papierosa, bo jestem w trakcie rzucania. W ten sposób spędziłem w sumie jakieś pięć godzin, nie raz kilkukrotnie powtarzając plansze, bo gra wcale prosta nie jest. Znaczy, głównie ta trudność wiąże się z własnymi zdolnościami i wyczuciem fliperów. Poza tym w samej grze dochodzą opcje uprzykrzające graczowi życie, jak np. niszczące się łopatki czy przeciwnicy umiejętnie odbijające kulkę w dziurę. Mimo to gra nie frustruje na tyle, by chcieć ją porzucić, sam miałem tylko jeden taki moment. Trzeba jednak na początku wykazać trochę cierpliwości, żeby wyczuć kulki i pewne zasady, potem jest już przyjemniej. Radzę też wybrać poziom trudności dla każuala, bo wymagający będzie wiązał się z grindem i kilkoma innymi upierdliwościami, co nie jest potrzebne tej grze (no chyba że tak lubicie, wtedy śmiało!). Polecam, jeśli chcecie coś zręcznościowego, choć pełną cenę, czyli 42 PLN, powinny dać tylko te osoby, które bardzo potrzebują nowej gry typu pinball na swojej konsoli.


Ocena: 7/10


Producent: Phantom Compass
Wydawca: Atlus
Data wydania: 26 listopada 2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Funkcje crossowe: -buy i -save z PS4
Waga: 551 MB
Cena: 42 PLN


Tekst powstał dzięki naszej współpracy z Play-Asia! Dzięki Waszym zamówieniom zrobionym tam przez wejście przez nasz reflink (w banerze poniżej) oraz/lub z użyciem naszego kuponu zniżkowego będziemy w stanie zrecenzować jeszcze większą liczbę gier na Vitę :)

play-asia-bannerplay-asia_mypsvita


Reklamy