Kostucha nie puka dwa razy. Po prostu wchodzi z buta i robi to, do czego została stworzona. Wbrew pozorom takie spotkanie nie dotyczy nas.

Studio Hopoo Games mogliśmy poznać już przy okazji tytułu Risk of Rain, który uzyskał u nas naprawdę wysoką notę. Tym razem devi wzięli za temat przewodni personifikację śmierci. Jej zadaniem nie jest kończenie życia poczciwych ludzi, a pozbywanie się pałętających się po świecie nieumarłych. Reszta spowita jest tajemnicą. Nie dostajemy więcej szczegółów, czyli ni wiemy, gdzie znajduje się mieszkanie naszego bohatera, ani czym jest przekazujący nam zadania ogień w kominku.

2018-02-21-211711

Produkcja zawiera dziewięć misji i prawie zawsze ich głównym celem jest całkowita eksterminacja mieszkańców odwiedzanej posiadłości. Do zadania możemy podejść nawet z dwiema broniami, ale to dopiero później, z początku będziemy walczyć na gołe pięści. Gdy już dostaniemy opcję wejścia z pistoletami, to trzeba pamiętać, że ograniczoną ilość amunicji. Na szczęście dodatkowy arsenał znajduje się w odwiedzanych lokacjach. Eksplorację połączoną z eksterminacją  wykonujemy, poruszając się jak normalny człowiek, czyli drzwiami i schodami, ale i za pomocą wentylacji i kanalizacji, co pozwoli nam zajść wroga od tyłu.

2018-02-22-060856.jpg

Poziom trudności gry bierze się głównie z jednej rzeczy  Kostucha może umrzeć już od jednego strzału, a nawet podstawowi przeciwnicy posiadają broń palną. Dodatkowo każdy nasz ruch musimy zaplanować, ponieważ hałas potrafi zwabić kolejnych przeciwników, tym samym stawiając nas przeciwko gromadce uzbrojonych nieumarłych. Oczywiście późniejsze etapy urozmaicają gamę wrogów o osiłków, których nie załatwimy jednym/dwoma strzałami, czy o psy biegnące w naszą stronę z dość dużą prędkością, aby rzucić się nam do gar… znaczy kości gnykowej.

2018-02-22-061536.jpg

Za przejście etapu oraz wykonywanie różnych zadań otrzymujemy dusze. Stanowią one swoistą walutę, którą zamieniamy na nowy ekwipunek. Broń wystarczy kupić raz i możemy ją od tego momentu zabierać na każdy wypad. Arsenał jest spory i pozwala na dopasowanie do naszego stylu gry, ale ostatecznie i tak wszystko rozbija się o nasze umiejętności.

2018-02-21-212438

Pierwsze, co rzuca się w oczy, rozpoczynając rozgrywkę w Deadbolcie, to… nic. Niestety ekran Vity to nie pięćdziesięciocalowy telewizor i takie same proporcje planszy przerzucone na mniejszy ekran sprawiają, że konsola wielokrotnie wędrowała pod nos. Najgorzej jest w sytuacjach, gdy w pomieszczeniu, w którym przebywa przeciwnik, jest zgaszone światło, albo przemieszczamy się rurami, ponieważ wtedy wszystko się zlewa. Grać się da, ale zoomem bym nie pogardził. Na szczęście audio jest na tyle klimatyczne, że umila ogrywanie tytułu i łagodzi liczne niepowodzenia.

2018-02-22-212621.jpg

Z Deadboltem mam problem, ponieważ z jednej strony jest to dobra gra, z drugiej ma parę rażących minusów. Przede wszystkim stanowi ciekawe wyzwanie, ale dziewięć dostępnych misji to strasznie mało. Kolejną kwestią jest oprawa graficzna, która nie została zbyt dobrze dopasowana do wielkości ekranu Vity. Jeśli jednak nie przeszkadzają Wam te dwa elementy, powinniście być zadowoleni z zakupu.


Ocena: 7.5/10


Serdecznie dziękujemy Hopoo Games
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Hopoo Games
Wydawca: Hopoo Games
Data wydania: 20 lutego 2018 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 395 MB
Cena: 42 PLN

Reklamy