Pierwsza część Syberii była jedną z lepszych gier, w jakie ostatnio grałem, dlatego gdy niemal od razu po jej skończeniu przyszła do mnie kontynuacja, z wielką chęcią wziąłem się za zapoznanie z dalszymi losami Kate. Jednak tak chamskiego odcinania kuponów od udanej produkcji dawno nie widziałem…

Dwójka zaczyna się dokładnie w tym momencie, w którym skończyła się jedynka, więc śledzimy dalszą część podróży Kate do tytułowej Syberii. Mimo takiego zabiegu twórcy nie podchwycili żadnej z mocnych stron pierwszej produkcji. Przede wszystkim miejsca przez nas odwiedzane zatraciły swój groteskowy charakter. Teraz są to po prostu niezapadającymi w pamięci lokacjami, które po prostu mają pasować do aktualnie wybranej konwencji. Oprócz tego zostały na siłę wypełnione mieszkańcami, przez co włóczy się po nich pełno NPC-ów, z którymi nie możemy przeprowadzić żadnej interakcji.

DVS86KZUQAArKZ_.jpg large

Najbardziej uderzającym zaniedbaniem jest jednak porzucenie ewolucji bohaterki. W pierwszej części zmiany osobowości dało się zobaczyć w przeprowadzanych przez nią rozmowach telefonicznych. Dzięki temu mieliśmy poczucie, że wydarzenia mają rzeczywisty wpływ na postać, a tym samym i na nas. Teraz tego brakuje. Nawiązanie do dawnej Kate pojawia się tylko w dwóch formach. Pierwsza to dwie albo trzy rozmowy z byłym przełożonym, w których bohaterka mówi mu, że nie wraca do pracy. Druga to scena w biurze, w której to były już szef wynajmuje detektywa, aby sprowadził z powrotem Kate. Nie wiem, co twórcy chcieli osiągnąć wątkiem pościgu, ale na pewno grze się nie przysłużył… Najgorsze jest jednak samo ukazanie Kate. Ja rozumiem, że zyskała pewność siebie, a także, że jest głodna przygody, ale zrobienie z niej Lary Croft to już była przesada. Naprawdę, skoki na linie nad przepaścią czy wspinaczka za pomocą siekiery bardzo tu nie pasuje…

DVS-sx-VMAAxowF.jpg large.jpg

Gameplay pozostał bez zmian, więc pozwolę sobie nie opisywać go i odesłać do recenzji pierwszej części. Cieszyłbym się, gdybym mógł na tym etapie zakończyć opisywanie rozgrywki, ale nawet ten element został spartaczony. Przede wszystkim w jedynce mieliśmy zazwyczaj dwa lub trzy zadania do wykonania jednocześnie, aby popchnąć fabułę do przodu. To dawało nam poczucie nieliniowości. Tu mamy sytuację odwrotną wszystko musimy pójść jak po sznurku. W ogóle zagadki w sequelu są bardziej abstrakcyjne. Wygląda to tak, jakby twórcy nie mieli pomysłu, jak zapełnić czas graczom, przez co musimy, na przykład, pokierować lemingiem, aby przyniósł nam owoc, albo pozbyć się niedźwiedzia konkretnym gatunkiem ryby… W pewnym momencie miałem wrażenie powrotu do Ace’a Ventury. Ale coś, co tam by pasowało, tu całkowicie wypaczało budowany klimat.

DVS-gyqUQAAfWI7.jpg large.jpg

Niestety i oprawa wizualna to już nie ten poziom. I nie chodzi mi o brak ładnych widoków, a raczej o brak nowości. To samo danie drugi raz rzadko kiedy smakuje tak samo dobrze, a tu dodatkowo zabrakło magii w postaci kreacji lokacji. Ścieżka dźwiękowa to już tylko odgrzewany kotlet. Sam utwór Heleny, który był dla mnie zwieńczeniem świetnego audio, tu został wykorzystany jako kawałek, który przygrywa w jednym z barów…

DVS9juLV4AEaI91.jpg large.jpg

Już od dawna w różnych mediach sequele stanowią problem dla producentów. Zazwyczaj powodem jest próba stworzenia dodatkowej opowieści do zamkniętej historii, przez co powstają rożne potworki, jednak w sytuacjach prostego dzielenia fabuły na pół dysonans rzadko kiedy jest tak odczuwalny. Druga część Syberii to niestety jedno z tych nielicznych dzieł, które zapominają, czym zachwyciły w pierwszej części. Powtarzając zdanie ze wstępu  dawno nie widziałem tak chamskiego odcinania kuponów…


OCENA: 4.5/10


Producent: Koalabs Studio
Wydawca: Funbox Media
Data wydania: 30 listopada 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 1,2 GB
Cena dla Switcha: 120 PLN

Reklamy