Wątpię, by ktoś nie słyszał o Syberii. Ta seria przygodowych gier wyrobiła już sobie markę, więc nie powinno dziwić, że trafia także na Słicza. Pytanie, czy warto po nią sięgnąć w tej edycji.

Historia opowiada losy Kate Walker, prawniczki, która ma pojechać do francuskiej wioski Valadilène w celu sfinalizowania kontraktu kupna pewnej fabryki. Zlecenie nie odbiegało trudnością od normy, lecz sprawa się skomplikowała, gdy umarła właścicielka fabryki. Wszystko dlatego, że spadek miał otrzymać brat kobiety, który był uznany za zmarłego. Protagonistka, zaintrygowana losami rodziny Voralberg, postanawia na własną rękę zbadać tę sprawę, co prowadzi ją w podróż przez całą Europę.

DUn4xL5VQAENcsm.jpg large.jpg

Podróż odbędziemy po na swój sposób groteskowych lokacjach. Już sama wioska interesująco i dziwnie łączy folklor wiejski z industrializmem dzięki fabryce automatonówi (mniej zaawansowane androidy). Kolejne miejsca nie odstają jakością projektu od pierwszej. Połączenie ich z fabułą sprawia, że podróż odciska piętno na bohaterce. Zobaczymy jej przemianę z osoby o raczej neutralnym charakterze do kogoś, kto nabrał pewności siebie i wie, jak radzić sobie w świecie. Wgląd w jej dotychczasowe życia zapewnią nam głównie rozmowy telefoniczne z najbliższymi, w tym z narzeczonym, matką czy przyjaciółką.

DUn5QqyVoAAeI2p.jpg large.jpg

Syberia to klasyczna gra p’n’c, czyli zbieramy przedmioty, rozwiązujemy zagadki i rozmawiamy z NPC-ami w celu ruszenia fabuły dalej. W tym przypadku jednak nie zbieramy rzeczy poprzez latanie kursorem po ekranie i klikanie w każde miejsce. Aby wykonać interakcję, musimy podejść i dopiero wtedy pojawi się ikona akcji. Jest to znaczne ułatwienie, dzięki któremu coś, co znajomemu na komputerze przez wymóg znalezienia wszystkiego za pomocą myszki sprawiło trudność, mi przyszło z łatwością. Konwersacje, które również są istotne do przejścia gry, możemy pokierować w różny sposób, a zleży to od tego, jaki temat rozmowy wybierzemy. Nieraz odblokowanie właściwego wątku wymuszone jest np. odwiedzeniem odpowiedniego miejsca. Same zagadki raczej nie są trudne, ale na pewno ciekawe. Jeśli na którejś się zawiesimy i w końcu ją rozwiążemy, będziemy pytać się siebie, czemu wcześniej na to nie wpadliśmy, czyli zgodnie z dobrym designem takich problemów.

DUn7WBqVAAErgva.jpg large.jpg

Co nas jednak urzeknie, to oprawa produkcji. Tła, mimo czternastu(!) lat na karku, ciągle zachwycają. Zestarzała się jednak mechanika. Ruchy bohaterki to próba udawania 3D poprzez odpowiednie skalowanie jej postaci na tłach dwuwymiarowych. Tak samo trochę odrzucić nam mogą przerywniki, które lata świetności mają już za sobą, na szczęście są dość krótkie i nieliczne. Znacznie lepiej prezentuje się za to audio. Świetny dubbing angielski zachwyca, a utwór wykonany przez Helenę pod koniec gry to postawienie kropki nad „i”.

Już dawno planowałem zapoznać się z tym tytułem, jednak nigdy nie miałem z nim po drodze, więc bez zastanowienia zakupiłem dwie części na Słicza (trzecia w drodze). Po pierwszej mogę śmiało powiedzieć, że to była bardzo dobra decyzja, a gra, mimo swojego wieku, nadal zachwyca. Jedyny jej problem do duże odległości, które trzeba pokonywać pomiędzy lokacjami, więc, chcąc nie chcąc, otrzymujemy też symulator chodzenia po ładnych, ale rozległych terenach. Mimo tego mankamentu polecam, ponieważ losy Kate Walker są warte poznania.


OCENA: 8.5/10


Producent: Koalabs Studio
Wydawca: Funbox Media
Data wydania: 20 października 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 1,3 GB
Cena dla Switcha: 120 PLN

 

Reklamy