Miracle Girls Festival, Persona 4 Dancing All Night, IA/VT Colorful, Taiko No Tatsujin czy dwie wersje Idolm@stera to jedynie zalążek rytmicznych gier, które w 2015 roku zadebiutowały na naszej ulubionej konsoli przenośnej. Nic więc dziwnego, że rok 2015 (oraz cała Vita) nazwany był rajem dla muzycznych wyjadaczy. Dziś przyjrzymy się czerwonej odsłonie Idolm@stera.

The Idolm@ster Must Songs przypomina Taiko No Tatsujin (recenzja wkrótce), czyli grę, w której walimy w bębny w rytm muzyki. Do wymasterowania gry potrzebujemy jedynie czterech przycisków, przy czym na początku wystarczą nawet dwa. W trakcie rozgrywki przewijają się w zasadzie dwa typy ikon – odpowiednik przycisku kółka i iksa. Jeżeli ikony są większe, należy razem z klawiszem geometrycznym wcisnąć odpowiedni klawisz D-Pada. Zasady są jeszcze łatwiejsze, niż w popularnej serii z Miku, a zabawa równie przyjemna.

Podczas rozgrywki zdobywać będziemy punkty, dzięki którym wykupimy ułatwiacze zabawy (spowolnienie czasu, większa tolerancja na błędy, dodatkowe efekty) oraz odblokujemy kolejne utwory. Tych zaimplementowano aż czterdzieści, a każdy z nich rozegrać można na czterech poziomach trudności. Sama zabawa wystarczy więc na kilka dobrych godzin, a masterowanie może potrwać nawet lata! Do odblokowania mamy też dziesiątki awatarów, parę kostiumów oraz jakieś naklejki czy plakaty. W trakcie rozgrywki natkniemy się też na specjalne ikony, których aktywacja (poprzez wciśnięcie np. wszystkich przycisków na raz) wywoła specjalny bonus, zwiększający nasze punkty. W tym wszystkim zamyka się cała rozgrywka, ale traktować to należy jako zaletę – twórcy nic nie przekombinowali, a do sedna rozgrywki trafiamy praktycznie po kilku minutach.

Produkcja zadebiutowała jedynie w Japonii, w związku z czym nie ma co liczyć na angielskie napisy. Sama gra jest jednak na tyle intuicyjna (cóż, każdy szybko zrozumie, że chodzi tu o wciskanie dwóch/czterech przycisków w odpowiednim momencie, zwłaszcza że na samym początku możemy dopasować sterowanie do własnych preferencji [np. zamiast kółka wciskać przycisk R]), że każdy szybko się wciągnie w wir zabawy.

Wśród utworów znajdziemy m.in. Mythmaker, Kosmos, Cosmos, shiny smile, Do-Dai, GO MY WAY!!, ALRIGHT* czy Town ~Must Mix~. Fanów bardziej dynamicznych kawałków odsyłam do Miracle Girls Festival, ponieważ czerwona wersja Idolm@stera zawiera raczej spokojniejsze utwory, co nie znaczy że nie znajdziemy tu mocniejszych brzmień, ale jest ich zdecydowanie zbyt mało (przynajmniej jak dla mnie). Oprawa graficzna sprawdza się bardzo dobrze. To kolorowa, niemal bajkowa scenografia i bohaterowie mieniący się jaskrawymi barwami. Już samo menu bije po oczach wieloma barwnymi przyciskami. Tak kolorowej gry dawno nie widziałem, ale zdecydowanie nie jest to wada.

The Idolm@ster Must Songs to w zasadzie jedna gra podzielona na dwie części – Red Board oraz Blue Board (o tym drugim wspomnimy już wkrótce i zobaczymy czy znajdziemy tam coś więcej, poza drugą partią utworów). W każdym egzemplarzu znajdziemy po czterdzieści piosenek, a w czerwonej wersji dodatkowo kilka poziomów trudności i sporo elementów do odblokowania. Gra wciąga, choć nie tak jak seria z Hatsune Miku. Jeżeli jednak uważasz siebie za wielkiego fana gier muzycznych, koniecznie powinieneś spróbować tego kąska – być może przy bębnach będziesz bawił się lepiej, niż przy kolejnej Hatsunce.


OCENA: 7.5/10


Grę do recenzji dostarczył nam sklepplay-asia-banner-szeroki


Producent: Bandai Namco Entertainment
Wydawca: Bandai Namco Entertainment
Data wydania: 10 grudnia 2015 r.
Dystrybucja: fizyczna

Reklamy