W bibliotece gier na PlayStation Vita znajdziemy kilka mniej lub bardziej oryginalnych gier logicznych – tych, o których wszyscy słyszeli i tych, które stale ukrywają się w cieniu. Tym razem przyjrzymy się produkcji o mniejszym rozgłosie, ponieważ jej marketing zawiódł na całej linii. A szkoda, bo Factotum 90 to kawał ciekawego i smakowitego kąska.

Gdzieś w otchłani kosmicznej nasz statek zderza się z niezidentyfikowanym obiektem. Zasilanie pada, a systemy podtrzymywania życia zaliczają sporą awarię. Wygląda na to, że to koniec historii odważnego protagonisty, który przez ten nieszczęśliwy wypadek utknął pośrodku niczego. Okazuje się jednak, że na końcu ciemnego tunelu zabłysło małe światełko – jest nadzieja na przeżycie, ale trzeba działać szybko i rozsądnie!

Za pomocą przestarzałych technologicznie terminali F90 Walker Control Terminal jesteśmy w stanie sterować dwoma robotami, które zostały uzbrojone w mechaniczne ramię umożliwiające przenoszenie obiektów oraz odblaskową powłokę – tę można na przykład wykorzystać do przekierowania promienia laserowego. Korzystając z tych dwóch umiejętności, będziemy musieli rozwiązywać zagadki logiczne czy aktywować przyciski. Wszystko oczywiście podczas kooperacji, ponieważ poziom zaliczymy tylko wówczas, gdy dwa roboty staną na końcowej platformie. Celem tego wszystkiego jest przywrócenie awaryjnego zasilania i bezpieczny powrót do domu.

Rozgrywka nie należy do najłatwiejszych. O ile pierwsze poziomy są trywialne i w zasadzie polegają jedynie na poruszaniu się robotami na zmianę, aktywując kolejne przyciski czy systemy (odpowiedzialne np. za platformy) w sposób liniowy, torując sobie drogę do punktu wyjścia, o tyle z czasem robi się naprawdę ciężko (i ciekawie). Elementy otoczenia na wyższych poziomach są tak złożone, że musimy wstrzelić się w określony czas, aktywować systemy w dość specyficzny sposób czy omijać niebezpieczne obiekty. Nie raz przyjdzie nam przenieść tykającą bombę czy poświęcić się dla znajdźki i tym samym rozpocząć wędrówkę na tym poziomie od początku. Wydłuża to czas zaliczenia jednego poziomu z kilku do kilkudziesięciu minut. Dlatego właśnie bardziej wprawnym graczom przejście trzydziestu poziomów zajmie około pięciu godzin, większości jednak może zająć to nieco więcej – nawet do ośmiu godzin.

Oprawa wizualna przypomina mi gry sprzed dziesięciu lat. Nie jest to jednak wada – w ten sposób twórcy uzyskali naprawdę świetny klimat, który wydobywa się z każdego poziomu. Trochę zastrzeżeń można mieć do powtarzających się elementów otoczenia i długich czasów ładowania, ale całość i tak można ocenić pozytywnie. W tle przygrywa całkiem ciekawy, choć zapętlony utwór, dzięki któremu poczujemy się jak na opuszczonym statku kosmicznym, z którego (z pozoru) nie można się wydostać.

Factotum 90 jest naprawdę ciekawą i oryginalną produkcją. Levele są złożone, poziom trudności wysoki, a każda kolejna misja przynosi niespodziewane utrudnienia. Niestety istnieje tylko jeden sposób zaliczenia plansz, co sprowadza się do tego, że do Factotum 90 raczej już nie wrócimy po jego ukończeniu, chyba że dla samych znajdziek, które ominęliśmy. Niemniej jednak warto dać grze szansę – jest  to kawał solidnej produkcji, a na ewentualne babole można przymknąć oko.


Plusy:

  • Sporo ciekawych i rozbudowanych poziomów
  • Świetny klimat
  • Oryginalny pomysł
  • Znalazło się miejsce dla znajdziek
  • Atrakcyjna cena

Minusy:

  • Długie czasy wczytywania
  • Drobne spadki animacji
  • Oprawa audiowizualna mogłaby być mroczniejsza

Ocena: 8/10


Serdecznie dziękujemy Poppy Works
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: TACS Games, Poppy Works
Wydawca: Poppy Works
Data wydania: 3 października 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 350 MB
Cena: 25 PLN

Reklamy