Demon Gaze II jest sequelem całkiem dobrze przyjętego przez graczy dungeon crawlera. Jedynka, choć nie bywa wymieniana wśród najlepszych pozycji na Vitę, zaskarbiła sobie sympatię wystarczającej ilości odbiorców, by jej kontynuację uznano za jedną z głośniejszych premier w ostatnim czasie.

Recenzję napisała KotStation

Chociaż Demon Gaze II jest sequelem, to ze swoim poprzednikiem fabularnie ma dość mało wspólnego (m.in. powraca parę postaci). W tym przypadku wcielamy się w członka grupy buntowników sprzeciwiających się totalitarnej, nieprawej władzy Magnastara, który rządzi całym miastem za pomocą zaklęcia wiążącego wolną wolę jego mieszkańców. Przeprowadzenie rewolucji nie byłoby dla głównego bohatera żadnym problemem, gdyby… nie stracił pamięci. Musi więc na nowo wkręcić się w działalność opozycyjną, a zapewniają mu to pozostali wywrotowcy, na początek ratując go z opresji. Potem szybko zostaje wprowadzony w sytuację i wcielony w ruch oporu. Co prawda utrata wspomnień zniszczyła jego relacje z niegdyś bliskimi mu rewolucjonistami, ale otrzymał za to pewien dar – umiejętność pozyskiwania dusz demonów i kierowanie nimi.

DG2 obrazek1

Tak więc na start otrzymujemy pakiet zgrabnych klisz fabularnych, które przy odpowiednim wykorzystaniu mogą zapewnić przygodę życia. O ile amnezja jest raczej standardowym chwytem, dzięki któremu w głównego bohatera łatwo się wczuć, a na dodatek pozwala na stopniowe poznawanie jego historii, tak motyw rewolucji to coś, co niewątpliwie ma w sobie dużo potencjału. Działania w szarej strefie, strach przed wykryciem, dwuznaczne moralnie metody, wątpliwości pośród buntowników, zdrady i intrygi – jak nie kochać takich klimatów? Niestety, chociaż Demon Gaze II potrafi utrzymać suspens na wysokim poziomie, podrzucając elementy podsycające najróżniejsze podejrzenia, nie wykorzystuje w pełni potencjału fabularnego. W efekcie tego pod względem historii prezentuje się nieźle, ale nic ponad to. Zdecydowanym pozytywem są za to różne drobne smaczki, które nie tylko angażują, ale też pogłębiają historię oraz samo dobre jej rozpisanie. Dzięki temu fabuła, która jest tylko wymówką do ubijania kolejnych bossów, potrafi wystarczająco wciągnąć i sprawić, że przechodzenie lochów nie staje się monotonne. Wciąż jednak szkoda, że tak ciekawy zarys został zmarnowany i nie dostaliśmy naprawdę zapamiętywalnej historii z lepiej rozegranymi dojrzalszymi i rzadziej spotykanymi motywami, wybijającymi się ponad schematyczność rozgrywających się wydarzeń. Mimo wszystko wspomnienie fabuły, choć mgliste, będzie dość przyjemne.

Na szczęście, bohaterowie tej historii są ciekawsi niż ona sama. Do grupki rewolucjonistów, z którymi przyjdzie nam spędzić grę, nietrudno się przywiązać, a baza wypadowa w którymś momencie po prostu zacznie wzbudzać sentyment. Każda z postaci, czy to żywiołowa, pracowita liderka ruchu oporu, czy jej nieco nieśmiała, aczkolwiek charakterna siostra, czy kumpel głównego bohatera; zachowuje się jak zwyczajny człowiek i robi to wiarygodnie. Ale, żeby było ciekawiej, wszystkie mają swoja dozę ekscentryczności, dzięki której stają się bardziej wyraziste. Co prawda pewne zastrzeżenia można mieć do niewielkiego rozwoju charakteru albo do niebezpiecznie bliskiego graniczenia z schematycznością, ale kreacja bohaterów to nadal jedna z większych zalet gry. I nie chodzi tylko o rewolucjonistów, również przedstawienie Magnastara wybija się ponad typowy wizerunek „złego dyktatora”.

Główny bohater jest postacią, której stworzenie leży w gestii gracza, zarówno pod względem wyglądu, jak i charakteru. Rozpoczynający grę edytor postaci nie jest zbyt rozbudowany, aczkolwiek w dostatecznym stopniu pozwala na personalizację, a możliwość wyboru kwestii dialogowych daje dość swobody, by wczucie się przychodziło z łatwością.

DG2 obrazek2

Czas jednak przejść do kwintesencji Demon Gaze II, czyli samej rozgrywki. Jak w każdym dungeon crawlerze, głównym celem jest eksploracja lochów i pokonywanie najróżniejszych przeciwników, by w końcu dotrzeć do bossa. W tej produkcji zwiedzane poziomy nie są zbyt monotonne, a to dzięki dodatkowym mechanikom i różnym urozmaiceniom. Dodatkowo twórcy nie pozwalają nam iść na łatwiznę – często trzeba sprawdzić każdy zakamarek dosyć sporych lokacji, żeby odnaleźć ukryte Kręgi. A są one istotne, ponieważ przy zastosowaniu odpowiednich klejnotów (można je kupić w sklepach lub znaleźć w lochach) możemy przyzwać potwory, a po ich pokonaniu otrzymujemy ekwipunek (warunkowany przez rodzaj użytych kosztowności). To jednak nie jest ich jedyne zastosowanie. Dużo ważniejszy jest fakt, że poprzez zajęcie wszystkich Kręgów na danym poziomie zyskujemy dostęp do potyczki z bossem poprzedzonej odrobiną logicznego myślenia.

Pewnym wyróżnikiem tego tytułu na tle innych jest używanie demonów do walki. Po ubiciu kontrolującego dany obszar bossa zyskujemy jego duszę, po czym może on zasilić naszą drużynę. Każdy demon ma indywidualną zdolność ofensywną oraz eksploracyjną (dla przykładu, Pegasus potrafi wskazywać miejsca, w których w ścianie ukryte jest tajne przejście), dzięki czemu różnicowanie składu walczących ma duże znaczenie. Do dyspozycji gracza jest też sporo możliwości rozwoju demonów. Oprócz całkowitej wolności w podnoszeniu statystyk pozwolono mu też decydować, czy będzie on walczył z frontu czy na tyłach, mamy też wybór startowej umiejętności. Przez większość rozgrywki demony przedstawione są w swojej zhumanizowanej wersji, ale jeśli zdecydujemy się poświęcić punkty ze specjalnego wskaźnika (napełniamy go podczas potyczek, w miarę grania zwiększmy też jego pojemność), możemy przetransformować je do prawdziwej formy, dzięki czemu zyskujemy dostęp do występujących tylko wtedy zdolności ofensywnych, a także zwiększamy chwilowo statystyki drużyny. Rzecz jasna, żeby nie było za łatwo, gra nie tylko każe sobie obficie „płacić” punktami ze specjalnego wskaźnika za każdy użyty skill, ale także za każdą kolejną spędzoną w tej formie rundę, przez co dość szybko konieczne jest wrócenie do normalnego trybu walki.

DG2 obrazek3

Ważnym elementem całego systemu jest podnoszenie poziomu relacji z demonami. Przy użyciu pewnego przedmiotu i po przejściu mini gierki (dość niewartej uwagi i polegającej głównie na farcie) zwiększa się uczucie przyjaźni, jakimi nas darzą. Gdy przekroczymy pewien próg, zyskujemy możliwość spędzenia czasu z danym potworem, czego rezultatem jest wskoczenie relacji na wyższy level, a zarazem odblokowanie wyższego poziomu ofensywnej zdolności monstrum. Przy okazji warto wspomnieć, że każdy demon ma swoją osobowość i choć często okazuje się dość schematyczna, to krótkie scenki i dialogi z nimi są na tyle urocze i zabawne, że łatwo polubić niemal wszystkich potencjalnych członków naszej drużyny

Sam system walki oparty jest na typowych, turowych RPG-ach. Tutaj daje to sporo możliwości strategicznych ze względu na całkiem niezłą gamę zdolności ofensywnych, wspierających, leczniczych czy zaklęć oraz zróżnicowanie przeciwników pod względem wrażliwości na różne rodzaje ataków. Nie da się jednak ukryć, że wiele z tychże możliwości jest absolutnie niepotrzebna ze względu na niski poziom trudności. Większość walk można spokojnie przejść „na autopilocie” (w czym bardzo pomagają rozmaite ułatwienia, takie jak możliwość powtórzenia komend z poprzedniej tury czy przyspieszenie przebiegu potyczki), a nawet gdy nieopatrznie zdarzy nam się umrzeć, raz na walkę mamy możliwość wskrzeszenia całej drużyny bez żadnych konsekwencji. Nawet pokonanie bossa zwykle nie sprawia większego problemu, choć trzeba przyznać, że w miarę trwania rozgrywki poziom trudności się podwyższa, dzięki czemu w późniejszych etapach staje się ona trochę bardziej angażująca. Generalnie rzecz biorąc, eksploracja podziemi sprawia dużo radości, a walki nie nużą, chociaż często trudno poczuć z ich wygrania jakakolwiek satysfakcję.

DG2 obrazek4

W tym momencie trzeba wspomnieć o designie podziemi oraz oprawie wizulanej w ogólnie. O ile strona dwuwymiarowa wyróżnia się wysoce szczegółowymi, starannymi tłami oraz projektami postaci wykonanymi zwiewną kreską i cieszącą oko kolorystyką, tak trójwymiarowe lochy nie sprawiają już tak dobrego wrażenia. Do dyspozycji mamy kilka lokacji, z których każda wyróżnia się inną stylistyką podziemi, na przykład mokradła połączone ze starożytnymi, zarośniętymi ruinami; tonące w ciemnościach rządowe więzienie; zapomniany grobowiec, etc. Ich kolejne „warstwy” odkrywamy nie od razu, lecz w miarę postępu fabuły. O ile sam pomysł na design często jest nienajgorszy, tak jakość grafiki pozostawia wiele do życzenia. Kanciaste, niedopracowane, puste otoczenie zdecydowanie nie wygląda zachęcająco i w zasadzie trudno powiedzieć o nich coś więcej niż to, że są po prostu brzydkie. Kolejną wadą jest ogólny brak spójnej, wyrazistej stylistyki; chociaż projekty postaci i demonów, tła i koncepty poziomów są co najmniej śliczne, to jednak trudno w nich znaleźć cokolwiek, co wyróżniałoby tę pozycję wśród innych jRPG-ów. To po prostu nijakość na bardzo wysokim poziomie wykonania.

Oprawa dźwiękowa jest dobra. Zróżnicowane instrumentarium dobrze urozmaica kompozycje wybrzmiewające w lochach, a nierzadko pojawia się w nich także wokal, co jeszcze bardziej sprawia, że zostają w pamięci i trudno uznać je jedynie za “muzykę tła”.

DG2 obrazek5

Podsumowując, Demon Gaze II to niezła gra o wysokich walorach estetycznych, która zapewni wiele godzin przyjemnej rozgrywki okraszonej wystarczająco wciągającą fabułą oraz pełną postaci, do których trudno się nie przywiązać. Szkoda tylko, że jest to tytuł, który nie wykorzystuje pełni swojego potencjału i jest „tylko” całkiem dobry.


Ocena: 7/10


Serdecznie dziękujemy NIS America
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Experience Inc., Kadokawa Games
Wydawca: NIS America
Data wydania: 17 listopada 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 976 MB
Cena: 159 PLN

Reklamy