Evangeliony! Gundamy! I inne roboty! Oto składniki, które wybrano do stworzenia idealnych mechów. Lecz Profesor Bandai, przypadkowo, przez pomyłkę, dodał do mieszanki jeszcze jeden składnik: związek V! I tak narodził się Super Robot Wars V! Świadom swojej nadprzyrodzonej siły postanowił poświęcić życie walce ze złem i występkiem!


Super Robot Wars V nie pozwala na robienie zrzutów ekranu, dlatego wszystkie dołączone obrazki są podglądowe, a gra w całości jest anglojęzyczna.

W tym samym okresie, co opisywana produkcja, wyszedł także SD Gundam G Generation Genesis, który również reprezentuje sRPG-i. Zestawienie tych dwóch tytułów jest dobrym punktem wyjścia do analizy podejścia, jakie powinni stosować producenci gier, mając do dyspozycji aż tyle licencji jednocześnie. Przypomnijmy, że SD Gundam przedstawia zbiór wielu historii opartych o dzieła źródłowe. Super Robot Wars V prezentuje drugi biegun, czyli za szkielet służy świeża opowieść o walce z najeźdźcami z innej galaktyki, a znane fanom motywy stanowią tylko dopełnienie. Jednak w tym przypadku pojawia się niezła zagwozdka – jak połączyć np. Gundama 0 z Evangelionami? Najprostszym rozwiązaniem jest namieszanie z galaktykami i wymiarami, i oczywiście takie rozwiązanie wybrali twórcy. W efekcie otrzymujemy pomieszanie z poplątaniem, co wpływa negatywnie na odbiór produkcji. Sytuacji nie ratuje dwójka bohaterów oraz częściowa nieliniowość (możemy wybrać, gdzie się udamy, ale ostatecznie i tak skończymy w z góry określonym miejscu).

Screenshot-2017-11-13 Super Robot Wars V - Szukaj w Google(4).png

Pilotami maszyn są postacie znane nam z mang i anime. Pokonując przeciwników, zdobywają doświadczenie, co zwiększa ich poziom. Ma to bezpośrednie przełożenie na statystyki, ale i na posiadane umiejętności. Dodatkowo, każdą postać można rozwijać poprzez specjalne rozszerzenia. Zakupujemy je w oddzielnym menu, które ma formę drzewa, więc dostęp do najlepszych uzyskamy dopiero po nabyciu słabszych z tej samej gałęzi. Dzięki temu, na przykład, zmniejszymy im konsumpcję punktów EN (zużywane przy atakowaniu mechem), regenerowane na początku każdej rundy punktów SP (pozwalają na korzystanie z umiejętności) czy zwiększymy mobilność na mapie. Przy zarządzaniu postaciami warto zwracać też uwagę na preferowane prze pilota miejsce boju, ponieważ jedni wolą walkę na lądzie, drudzy w powietrzu, a jeszcze inni w kosmosie lub na wodzie.

Screenshot-2017-11-13 HDKirin on Twitter(6).png

Jednak bez maszyny pilot wiele by nie zdziałał. Każda z nich podlega customizacji, którą przeprowadzamy za pieniądze. Ilość HP i EN, moc pancerza, mobilność czy jakość uzbrojenia to parametry, które można polepszać dziesięciokrotnie, otrzymując na koniec tego procesu potężną jednostkę. Całkowite rozbudowanie daje nam także możliwość wyboru specjalnej umiejętności dla robota, które są indywidualnie dobrane pod mecha. Ale co to byłby za RPG, gdyby nie miał ekwipunku? Tym razem przejawia się w częściach dla naszych robotów, a zakres ich właściwości jest naprawdę szeroki.

Screenshot-2017-11-13 Szukaj w Google.png

Walki odbywają się na prostokątnych mapach podzielonych na kwadratowe pola. Przede wszystkim będzie nas interesował podział na dwa typy jednostek – mechy i statki. Te pierwsze cechują się większą mobilnością, ale za to nie dorównują okrętom sile rażenia, a także wielkością załogi. W mechu zasiada jeden pilot, a w statku czterech na mostku kapitańskim. Niezależnie od typu jednostka w czasie tury może poruszyć się zaledwie raz i raz zaatakować. Gdy jesteśmy agresorami, przeciwnik może nam oddać, spróbować uniku lub po prostu wzmocnić gardę, zmniejszając obrażenia. Warto więc mieć na uwadze umiejętności pilota, które potrafią albo zwiększyć celność, albo odwrotnie – zmienić nas w króla uników. Za ich pomocą możemy się także uleczyć. Ma to duże znaczenie w sytuacjach odwrotnych, czyli gdy jest tura przeciwnika, a on naciera na jedną naszą jednostkę całą drużyną.

Screenshot-2017-11-13 HDKirin on Twitter(1).png

Jeśli uda nam się zgładzić robota przeciwnika, nasza jednostka zdobywa ExPunkty pozwalające na użycie ExAkcji. Są to cztery umiejętności, wśród której znajduje się np. możliwość ponownego ruchu, jeśli uda nam się zniszczyć przeciwnika. Statki dodatkowo mogą je spożytkować na ExRozkaz wpływający na pobliskie sojusznicze jednostki. Kolejną zaletą okrętu jest możliwość przechowania mniejszej jednostki, aby ją zreperować, co ma też istotne znaczenie, gdy zużyjemy punkty EN robota potrzebne do używania ataków. Właściwe korzystanie z wszystkich opisanych możliwości pozwoli nam na wygranie bitwy. W większości przypadków ich celem jest całkowita tylko eksterminacja przeciwnika, choć są też wyjątki, np. musimy dostać się do wybranej strefy.

Screenshot-2017-11-13 Super Robot Wars V - Szukaj w Google(2).png

Oceniając wygląd takich produkcji, tak naprawdę trzeba się skupić na trzech elementach. Pierwszym zakres mapy, który obejmuje kamera. Super Robot Wars V pozwala na naprawdę duże jej oddalenie, dzięki czemu możemy w łatwy sposób planować nasze kolejne kroki. A przynajmniej moglibyśmy, bo pojawia się problem rozróżnienia naszych mechów od przeciwnika. Niestety przy większych przetasowaniach czasami trudno się połapać. Za to trzeciemu elementowi nic nie można zarzucić, a są nim animacje pojedynków. Na szczęście nie musimy ich oglądać za każdym razem, bo da się je w każdej chwili wyłączyć, ale dopóki nam się nie znudzą, możemy podziwiać, jak np. Evangeliony rozcinają wroga. Całość domyka ścieżka dźwiękowa złożona z mocnych, podniosłych, orkiestrowych kawałków. Bardzo pasują do rozgrywki i brzmią świetnie, zresztą seria Super Robot Wars zawsze miała to dopracowane.

Screenshot-2017-11-13 Super Robot Wars V - Szukaj w Google(1).png

Pamiętam, jak kiedyś ogrywałem gry z serii Super Robot Wars na jakiś emulatorach SNESa. Jako że były po japońsku, to moja styczność ograniczała się tylko do gameplayu, dlatego z wielką radością wypatrywałem „Fałki” na Vitę. I prawdę mówiąc, niewiele się zmieniło od mojego pierwszego kontaktu z serią, bo mimo że tym razem rozumiałem już dialogi, w pewnym momencie miałem ich już całkowicie dość, a fabuła zamieniła się w stare łachmany – proste, wygodne, ale strasznie połatane średnio pasującymi elementami. Fani wielkich robotów będą czuć przyjemność z obcowania z ich ulubionymi mechami, reszcie radzę sięgnąć po bardziej przystępne SD Gundam G Generation Genesis.


Fabuła: 3
Grafika: 8
Audio: 7
Gameplay: 7

Ocena ogólna: 5/10


Grę do recenzji dostarczył nam sklepplay-asia-banner-szeroki


Producent: Banpresto
Wydawca: Bandai Namco Games
Data wydania: 23 luty 2017 r.
Dystrybucja: fizyczna (wydanie azjatyckie)

Reklamy