Nikt nie zaprzeczy, że praca w korporacji jest stresująca. Przekonuje się o tym także bohater gry Splasher, przy czym nadmiar pracy, mobbing i cała reszta to pikuś w jego przypadku!

Protagonista jest tak zwanym pracownikiem hali. Robi, co mu każą, nie zadaje zbędnych pytań. Niestety pech chciał, że zdarzyło mu się otworzyć nie te drzwi, co trzeba, przez co dowiedział się straszliwej prawdy o swoim pracodawcy – przeprowadza on eksperymenty na swoich pracownikach! Bez zastanowienia postanawia powstrzymać straszliwą korporację i uwolnić swoich kolegów. Jak widzicie, fabularnie otrzymaliśmy klona Oddworlda. Produkcji studia Splashteam brakuje jednak klimatu odysei Abe’a, więc nie nastawiajcie się na więcej podobieństw.

DNzUAqzV4AADN0_.jpg large

Splasher to typowa gra zręcznościowa. Naszym zadaniem jest przedostanie się z jednego końca planszy do drugiego, nie ginąc. Pomocą w tym będzie pompa, w którą został wyposażony nasz protagonista. Początkowo do dyspozycji mamy tylko wodę, ale wraz z postępami dostajemy inne płyny posiadające specjalne właściwości. Przykładowo, czerwony klej pozwalający nam (i nie tylko) przyczepić się do różnych powierzchni oraz żółty kauczuk, od którego odbijamy się jak z trampoliny. Każda umiejętność przypisana jest do innego przycisku, więc nie mamy problemu z przełączaniem się między nimi, co jest pomocne przy pokonywaniu przeszkód.

DNzT0_UUEAAwGlP.jpg large.jpg

Plansze zostały bardzo dobrze przemyślane. Nic nie jest przypadkowo ustawione, a elementy ruchome zostały odpowiednio zsynchronizowane, dzięki czemu można przebiec niemal cały etap bez zatrzymywania się. Przy okazji pokonywania leveli zbieramy złotą farbę oraz siedmiu swoich kolegów. Ci drudzy są albo gdzieś uwięzieni na planszach, albo w wymiarze kwantowym, do którego prowadzą wiry. Tych pierwszych wystarczy dotknąć, aby ich ocalić, przy czy trzeba uważać, aby przez przypadek ich nie zabić, zrzucając ich np. do kwasu. W drugim przypadku dostajemy mały etap logiczno-zręcznościowy, dopiero pokonanie go uwalnia ziomka.

DNzTHEqVoAEiDp5.jpg large

Ciekawostką, o której warto wspomnieć, jest sposób wyboru poziomu. Nie dostaliśmy typowego ekranu z listą, a plansze z drzwiami, do których trzeba się dostać za pomocą uzyskanych umiejętności. Niestety nie zastosowano w grze możliwości wyboru kolejności plansz, więc nawet jeśli dostaniemy się do dalszych drzwi, i tak z nich nie skorzystamy.

DNzT7D0V4AAxd-I.jpg large.jpg

Kolorowa i bardzo kreskówkowa oprawa to zalety grafiki Splashera. Poza tym niestety niczym więcej się nie wyróżnia. Brak jakiś większych efektów czy wstawek filmowych trochę boli, bo pozwoliłoby to rozbudować lub przynajmniej uwypuklić historię, a dodatkowo pokazać kunszt studia. Trochę słabiej wypada audio – jest tylko tłem, a przy dłuższych rozgrywkach może nawet męczyć.

DNzTikaVwAAuI8n.jpg large

Splasher to przyjemna gra, która nie wyróżnia się niczym specjalnym. Trzeba jej jednak przyznać, że synchronizacja pod speedruny jest naprawdę udana. Niestety wydaje mi się, że tylko pod nie została skrojona rozgrywka, przez co cierpią fabuła i klimat. Kolejnym mankamentem jest lekka nadsterowność bohatera, co wielokrotnie frustruje. Także rozstawienie checkpointów mogłoby być lepiej przemyślane, ponieważ ustawienie ich między dwoma lub trzeba trudnymi etapami sprawiało, że kilkakrotnie odstawiłem grę, bo już nie miałem siły. Tylko dla fanów gatunku.


Ocena: 6,5/10


Serdecznie dziękujemy Playdius
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Splashteam
Wydawca: Plug In Digital
Data wydania: 26 października 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 1,2 GB
Cena dla Switcha: 59 PLN

 

Reklamy