Spiral Splatter sprawia wrażenie pozycji, która spełnia wszystkie warunki bycia typowym zapychaczem miejsca w PSS. W końcu wydał ją bliżej nieznany producent, ma minimalistyczną oprawę graficzną, rozgrywka zapowiada się na pogrywajkę na 15 minut. Jednak, wbrew pozorom, produkcja okazuje się być bardziej warta uwagi, niż by się wydawało.

Recenzję napisała KotStation

Założenia rozgrywki są proste, by nie rzec banalne. Zadaniem gracza jest przeprowadzić kółko z punktu A do punktu B, lecz po drodze nie można dotknąć „ścian” planszy, bo trzeba będzie zacząć od nowa. Za przejście poziomu otrzymuje się od zera do trzech gwiazdek, a ich liczba jest uzależniona czasu, jaki to zajęło. Uzyskiwanie dobrych wyników jest ważne, ponieważ odblokowanie kolejnego zestawu plansz wymaga odpowiedniej liczby uzyskanych punktów.

Brzmi łatwo, prawda? Jednak nic bardziej mylnego. Mimo że przejście pierwszego, treningowego zbioru poziomów jest łatwe, to już w jego trakcie okazuje się, że pokonanie zwykłego skośnego odcinka drogi bez rozbijania się o ściany może być problemem. Trudności temu nadaje pozornie intuicyjne sterowanie za pomocą lewej gałki i przyśpieszanie prawym triggerem, które zadziwia swoją wrażliwością na najmniejszy choćby nacisk. Oczywiście w miarę grania coraz prościej jest unikać nieustannego rozbijania się, ale i to przewidzieli producenci. W każdym z zestawów poziomów umieszczali jakiś nowy element, jak portale, bariery, ruchome elementy lub ich kombinacje, by w miarę zwiększania swoich umiejętności gracz wciąż czuł wyzwanie.

spiraldotekstu2

Muszę przyznać, że to właśnie poziom trudności jest czymś, co przykuwa do tej gry. Frustrująca pojawiała się u mnie tylko na początku, gdy jeszcze nie byłam przyzwyczajona do sterowania. Gdy już je opanowałam, odkryłam, że produkcja prezentuje świetnie wyważone wyzwanie. Potrafiłam na przejście poziomu poświęcić wiele prób, a mimo to nigdy nie miałam ochoty rzucić konsolą w kąt z racji projektu gry. Pomagały w tym też szybkie ładowanie poziomów i system punktowania zaliczenia plansz. Zresztą, banalny koncept rozgrywki dobrze motywuje do ponowienia starań i to nie tylko po to, by odblokować kolejny poziom, w tej produkcji po prostu chce się maksować wyniki.

Pod względem długości rozgrywki również jest nieźle, zwłaszcza jak na ten typ gry. Do dyspozycji dostajemy 10 zestawów leveli, w których jest po 10 plansz. Liczba ta w połączeniu z poziomem trudności sprawia, że nie jest to popierdółka na jedno posiedzenie. Jednak, mimo że Spiral wciąga, to ciężko grać w niego w długich sesjach, za to idealnie nadaje się na krótkie partyjki, więc jest świetny na zabicie odrobiny wolnego czasu.

spiraldotekstu3

W kwestii oprawy audiowizualnej nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Grafika jest poprawna i estetyczna. Utrzymane w jednym kolorze tła, które zmieniają się co 10 poziomów, oraz minimalistyczne plansze naszkicowane grubymi, białymi liniami (przydałby im się antyaliasing) z symbolicznie przedstawioną resztą elementów nie denerwują, ale nie mogą być też powodem do jakichkolwiek zachwytów. Muzyka z kolei jest absolutnie niepotrzebna. O ile składające się z neutralnych dla słuchacza plam ambientowego dźwięku tła nie przeszkadzają, o tyle odgłos odtwarzany przy niebezpiecznym zbliżaniu się do ścian oraz przegrywaniu jest zwyczajnie irytujący, zwłaszcza że pojawia się nader często.

spiraldotekstu4

Podsumowując, Spiral Splatter jest tylko popierdółką i nawet nie próbuje być czym więcej, ale w swojej roli sprawia się wyśmienicie. Angażujący poziom trudności, zaskakująco wciągająca rozgrywka i przyjemna powierzchowność sprawiają, że ta niewyróżniająca się na pierwszy rzut oka pozycja spełnia swój zamysł – skutecznie zajmuje czas.


Ocena: 7,5/10


Serdecznie dziękujemy Sometimes You
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Neonchimp Games
Wydawca: Sometimes You
Data wydania: 20 października 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 77 MB
Cena: 25,75 PLN

Reklamy