Produkcje spod szyldu The Legend of Zelda niekoniecznie nadawały się dla bardzo młodych graczy. Ich poziom trudności zwykle był w miarę, jak nie po prostu wysoki. Jednak studio Neckbolt postanowiło dostarczyć nowej konsoli Nintendo i jej młodszym odbiorcom pozycję, która nawiązuje do magicznych przygód Linka, a jej tytuł to Yono and the Celestial Elephants.

Raz na tysiąc lat z gwiazdy rodzi się słoń, który jest strażnikiem świata. Nasz bohater jest właśnie najnowszym z nich i ma na imię Yono. Jednak młody wiek oraz brak doświadczenia naszego bohatera sprawia, że dopiero poznaje rządzące zasady panujące w trzech krainach. Wbrew pozorom nie są to błahe sprawy. Między ludźmi, robotami i nieumarłymi panuje pozorny spokój, a naszym zadaniem będzie utrzymać ten pokój, zapobiegając nadciągającej tragedii. Szkoda tylko, że mając taką koncepcję, twórcy nie poradzili sobie ze scenariuszem. Historia dla starszych graczy będzie zbyt prosta, wręcz nudna. Niestety i młodsi będą mieli z nią problem, ponieważ dialogi są zbyt długie, przez co nie utrzymają ich uwagi. Co więcej, widać, że autorzy albo nie mogli zdecydować się na grupę docelową, albo próbowali zadowolić obie – niektóre dialogi kompletnie nie nadają się dla dzieci i czasem mogą nawet porazić rodzica.

DNTar31VQAAdPDP.jpg large.jpg

Nawet jeżeli nie kojarzycie historii gier z serii Zelda, to możliwe, że znacie niedawno wydanego Oceanhorn: Monster of Uncharted Seas. Yono prezentuje podobną formę rozgrywki, czyli otrzymujemy grę akcji z rzutu izometrycznego. Do zwiedzania mamy cztery miasta i kilka lokacji osadzonych pomiędzy nimi. Produkcja jest bardzo liniowa, a konstrukcja wygląda następująco dungeon → miasto → dungeon → miasto → itd. Dopiero pod koniec reguła ta lekko się zmienia, ale nie sprawi większych problemów z połapaniem się, gdzie się udać. Backtracking właściwie nie istnieje, więc do zwiedzonych już lokalizacji nie ma potrzeby wracać, ponieważ wszystkie ich zakątki są dostępne już przy pierwszym odwiedzeniu. W każdym lochu znajduje się kilka różnego typu łamigłówek, jednakże ich poziom zagmatwania jest na tyle niski, że nikt nie powinien mieć z nimi problemu. W większości przypadków polegają po prostu na przesuwaniu skrzyń i aktywowaniu platform za pomocą trąby, np. silnym dmuchnięciem z niej czy przyniesioną w niej wodą.

DNTbCGfUIAESyJV.jpg large.jpg

Kolejnym elementem rozgrywki są walki. Na naszej drodze spotkamy węże, trolle itd., ale nie stanowią oni większego wyzwania. Nasz bohater radzi sobie z nimi bez większego problemu, chociaż irytująca jest forma zadawania obrażeń. Jeśli stoimy zbyt blisko przeciwnika, nie zrobimy mu nic, musimy się odsunąć i atakować z rozpędu. Ciekawsze są za to walki z bossami, choć jedna z nich była tak mało intuicyjna, że wygrałem ją w sumie przez przypadek. Do tej pory dokładnie nie wiem, co trzeba było zrobić. Pamiętajmy także o tym, że przeciwnicy potrafią oddać, co kosztuje nas utratę życia. Mimo że na początku nie mamy zbyt dużo kryształów je reprezentujących, to wraz z postępami zyskamy kolejne.

DNTbPdyUQAAW26G.jpg large.jpg

Kryształy życia składają się z czterech fragmentów, a można zyskiwać je na dwa sposoby. Pierwszy to szukanie skrzyń, które są rozlokowane w lochach, a drugi to wykonywanie misji zleconych przez mieszkańców miasteczek. Zadania to najczęściej tylko przyniesienie zleceniodawcy odpowiedniego przedmiotu. Pożądane towary rzadko są bardziej ukryte, ale możemy mieć tylko jeden na raz. W związku z tym trzeba za każdym razem przechodzić przez całą lokację, co sztucznie zawyża czas wykonywania zadania i czas gry. Kolejnymi znajdźkami w tej produkcji są literki i monety, twórcy pochowali je w kępach trawy i w dzbankach. Pierwsze służą do zapisywania ksiąg opowiadających o poprzednich słoniach, drugie można wydać na przebrania dla naszego bohatera.

DNTah81UIAACw5D.jpg large.jpg

Oprawa Yono powinna przyciągnąć uwagę najmłodszych wyrazistymi barwami i dość dużymi obiektami. Raczej nie uświadczymy tu jakiś większych przeszkadzaczy odciągających uwagę od potrzebnych elementów, co tym bardziej odpowiada docelowej grupie odbiorców. Także audio jest odpowiednio wyważone, nie uświadczymy w nim zbyt pobudzających kawałków, a raczej proste i spokojne kawałki. Trochę szkoda, że twórcy nie zdecydowali się na dubbing, który znacznie ułatwiłby odbiór produkcji.

DNTcAqMV4AA7QxN.jpg large.jpg

Zanim skreślicie produkcję po dwóch pierwszych zdaniach recenzji, to przypominam, że gra ta skierowana jest do najmłodszych, więc postać długonosego zwierzaka jako bohatera wcale nie jest złym wyborem. Wystarczy chociażby sobie przypomnieć disneyowego Dumbo, który jest symbolem niejednego dzieciństwa. Ale nie to jest problemem Yono and the Celestial Elephants. Przede wszystkim zarzucić jej można schizofrenie koncepcyjną – z jednej strony gra skierowana jest do najmłodszych, z drugiej otrzymujemy teksty nieadekwatne dla tej grupy odbiorców. Także przyczepić się można do zbyt prostych zagadek oraz sztucznie przedłużonych zadań pobocznych. Trudno więc jednoznacznie napisać, czy polecę tę produkcję, ponieważ tu każdy rodzić sam musi podjąć decyzję, czy niektóre teksty będą odpowiednie dla jego pociechy.


Ocena: 5,5/10


Serdecznie dziękujemy Neckbolt i Plug In Digital
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Neckbolt
Wydawca: Plug In Digital
Data wydania: 12 października 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 1083 MB
Cena dla Switcha: 59 PLN

Reklamy