Platformówki to mój ulubiony gatunek – łykam je niczym pelikan, zarówno te logiczne, jak i bardziej nastawione na zręczność. Dziś przyszło mi zrecenzować 36 Fragments of Midnight. Pełen nadziei na rozbudowaną produkcję uruchomiłem grę i… O, zgrozo! Po około dziesięciu minutach ją ukończyłem.

Studio Petite Games przygotowało dla nas bardzo krótką, wyjątkowo prostą, a zarazem nieco ślamazarną grę. Cała rozgrywka opiera się na prostym zamyśle – nasz kwadratowy bohater zgubił 36 sztuk tajemniczych kryształów, które musi odnaleźć w losowo generowanym świecie. Miejscem tym jest ponury, kilkuwarstwowy las naszpikowany piłami, laserami i innym paskudztwem, próbującymi utrudnić życie bohatera. Jedno życie, trzydzieści sześć kryształów do zdobycia i jakieś dziesięć minut zabawy – ot, tak właśnie prezentuje się całe założenie 36 Fragments of Midnight.

Czas przechodzenia planszy nie powinien stanowić problemu, biorąc pod uwagę losowy sposób generowania plansz. Jednak pomiędzy kolejnymi levelami nie ma zbyt wielu różnic – po prostu w innym miejscu będą lasery, piły tarczowe czy inne kolce, z którymi kontakt doprowadza do natychmiastowej śmierci i konieczności rozpoczęcia zabawy od początku.

Poziom trudności jest niski – już za drugim razem udało mi się zdobyć 29 fragmentów, a zgon spowodowany był ślamazarnym i nieco topornym sterowaniem. Nasz kwadrat nie posiada żadnych umiejętności, poza podwójnym skokiem, a wszystkie pułapki omijamy na jeden z kilku sposobów – skacząc nad nimi, przechodząc pod lub czekając, aż na moment znikną z pola widzenia. Twórcy nie przygotowali dla nas nic innowacyjnego ani nowatorskiego.

Oprawa dźwiękowa sprowadza się do jednego bardzo spokojnego utworu, któremu towarzyszą jakieś bezuczuciowe dźwięki zdobywanych kryształów czy zgonu. Nieco lepiej prezentuje się tło wizualne – ponury las, ciemne platformy i biały, wyróżniający się bohater. Nie jest to może poziom Limbo, ale całość jest przyjemna w odbiorze, choć mało zróżnicowana. Niestety sterowanie jest bardzo toporne – wygląda to tak, jakby gra chodziła w 15 klatkach na sekundę.

Ciężko mi ocenić produkcję, której przejście wymaga od nas poświęcenia góra piętnastu minut, a wymasterowanie (tj. zdobycie pucharów) dodatkowych sześciu. Banalna w założeniach, banalna w rozgrywce i troszkę zbyt banalna w oprawie audiowizualnej – ciężko mi polecić 36 Fragments of Midnight, ale skłamałbym też, pisząc, że produkcja jest słaba. Wydaje mi się jednak, że bliżej jej do produkcji Minis i warta jest maksymalnie pięciu złotych.


Plusy:

  • Przyjemna w odbiorze oprawa wizualna

Minusy:

  • Krótka
  • Prosta
  • Toporna
  • Ślamazarna

OCENA: 3.5/10


Serdecznie dziękujemy Ratalaika Games
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Petite Games
Wydawca: Ratalaika Games
Data wydania: 20.09.2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 67 MB
Cena: 12,50 PLN

Reklamy