Niewątpliwe jedną z najbardziej wyczekiwanych gier ostatniego czasu było Ys VIII: Lacrimosa of DANA. Po bardzo dobrze przyjętym na PSV Memories of Celceta gracze najwyraźniej czuli niedosyt. Sam się do ich grona nie zaliczam, bo w MoC nie grałem, ale za to dzięki LoD już wiem, skąd ten hype i z chęcią zagram w inne produkcje z tego uniwersum!

Jeśli też nie graliście w żadne Ys, od razu mogę zapewnić, że możecie sięgać po ósemkę bez obaw o względy fabularne. Zresztą, z opinii innych widać, że tak właściwie jest z każdą częścią tej serii. W omawianym przypadku czerwonowłosy łowca przygód Adol wraz ze swoim przyjacielem Dogim zaciągnęli się na statek Lombardia, by bez opłat dostać się do nowego miejsca do zwiedzenia. Pech chciał, że trasa statku prowadziła blisko przeklętej wyspy Seiren, w okolicach której statki często zostają zatopione z niewiadomych przyczyn. I zgadnijcie co…. Dokładnie, Lombardię spotkał ten sam los. Na szczęście Adolowi, i jak się wkrótce okaże, kilkorgu innym dopisało szczęście – przeżyli i zostali rozbitkami na bezludnej wyspie. Ponieważ perspektywa spędzenia reszty życia na tej wyspie niezbyt im pasowała, szybko wzięli się w garść i zaczęli eksplorację, aby znaleźć innych potencjalnych ocalałych oraz sposób na powrót do domu. Taki pomysł na grę jest bardzo dobry, ale początek, powiedzmy 1/3 gry, nie raczy nas zbyt ciekawymi dialogami. Dodatkowo sny Adola są dość konfundujące i nieinteresujące. Na szczęście później robi się znacznie ciekawiej. Odkrywamy nowe informacje o wyspie, tym co się na niej działo, a postaci stają się ciekawsze. Naturalnie, znowu nie zabrakło motywu ratowania świata, ale za to powód i proces są jak najbardziej na plus.

Ys8 1

Pod względem rozgrywki otrzymujemy standard dla tej marki, czyli aRPG-a. Dla nieświadomych, oznacza to tyle, że biegamy sobie swobodnie w 3D i naparzamy przeciwników. Tu odbywa się to jednym klawiszem (chwała twórcom za opcję przypisania akcji, bo szlag by mnie trafił z atakiem na iksie) dla podstawowego combo z trzech ciosów oraz kombinacją z R dla skorzystania z jednego z czterech skilli. Poza tym możemy na bieżąco i według potrzeby zmieniać szybko postaci. Po mapie biegają trzy, a ogólnie przebierać będziemy w sześciu. Wspominałem o potrzebie, bo większość potworów ma słaby punkt – rozcięcie, rozłupanie lub przebicie – a więc atak odpowiednią osobą wpłynie na szybkość rozprawiania się z przeciwnikiem. Ich samych jest dużo, mają różnorodne ataki i potrafią być upierdliwi (czego innego można się spodziewać po np. dinozaurach?). Podobnie jest z bossami, twórcy przygotowali pokaźny pakiet i naprawdę przyjemnie się ich tłucze. Co do poziomu trudności, to oczywiście zależy od ustawienia go i naszego skilla. Sam grałem na normalu i nie zginąłem ani razu, ale kilka razy moja drużyna była bliska wybicia, więc trzeba się pilnować. Pomóc w walce ma też szybki unik oraz szybka garda, które należy aktywować w odpowiedniej chwili, i rzeczywiście mają pozytywny wpływ na tok potyczki. Inną kwestią jest już wyczucie ich używania, mnie raz wychodziło, raz nie, ale za to bardzo miłe były chwile, gdy weszły zupełnie przez przypadek.

Ys8 2

Pora na trzeci element zabawy, czyli całą resztę gameplayu. Z walkami klasycznie wiąże się levelowanie postaci, czyli staty same sobie rosną. Możemy też podnosić level skilli, co również odbywa się automatycznie przez ich używanie, ale za to jest powiązane ze zdobywaniem nowych ataków. Aby dodatkowo dopakować postaci, ulepszymy ich bronie, założymy im strój ochronny i akcesorium na rękę, dodatkowo mamy jeszcze dwa sloty na przedmioty specjalne. Część z tych rzeczy znajdziemy w skrzyniach, resztę trzeba będzie sobie stworzyć. I tu wchodzi zbieractwo materiałów, które wypadają z wrogów i walają się po całej wyspie. Warto kolekcjonować wszystko, bo opcji ich wykorzystania jest dużo. Przede wszystkim przydadzą się do już wspomnianych broni i przedmiotów obronnych, ale też często przyjdzie nam korzystać z nich w sklepiku barterowym, tworzyć leki, gotować i nawet ulepszać elementy fortyfikacji. Zabawy i przyjemności z samego zbierania i tworzenia jest sporo, i oczywiście każda nowo odkryta część wyspy daje dostęp do kolejnych surowców. A skoro już przy odrywaniu mapy jestem – eksploracja jest bardzo istotną częścią tej gry. Co prawda fabuła jest liniowa, ale otrzymujemy sporo swobody w wędrowaniu i rzadko historia stoi na przeszkodzie wrócenia do już odwiedzonych lokacji. A trzeba będzie to robić, ponieważ dostęp do niektórych ich części otrzymamy dopiero po znalezieniu odpowiedniego przedmiotu łowcy przygód (chociażby rękawic do wspinania się po pnączach) oraz gdy odnajdziemy dość ludzi, by uprzątnąć jakieś gruzowisko blokujące przejście. Tereny są pokaźne, różnorodne i interesująco zaprojektowane, więc bieganie po wyspie, nawet po raz któryś w danej jej części, nie nudzi się. Trochę problematyczna jest tylko mapa, bo jej trzy formy mogą być dość konfudujące, szczególnie gdy musimy znaleźć przejście do nowego obszaru, a gra nie wskazuje nam ścieżki. Za to znajduje się na niej wszystko, (niemal) każda skrzynia ze skarbem, punkty zbierackie, przeciwnicy oraz zaznaczenie, w którym punkcie popchniemy dalej fabułę oraz gdzie wykonać questy. Tak, zadań pobocznych też nie zabrakło. Nie ma ich jakoś specjalnie dużo, ale dzielą się na dwa pakiety: pierwszy jest przypisany do wioski i jest kierowany do Adola; drugi należy do Dany i tu już jest trudniej, bo trzeba je odkryć, idąc w odpowiednie miejsce, czy zagadując do właściwej osoby. O ile questy Dany są bardziej kierowane pod platynę, tak te Adola będą jednym z trzech czynników niezbędnych do podniesienia jego reputacji, która wpłynie na to, czy uzyskamy prawdziwe zakończenie. W sumie musimy zdobyć minimum 150 punktów reputacji, wspomniane zadania będą jednym ze sposobów, drugim jest dawanie znalezionych/kupionych prezentów właściwym osobom, a trzecim branie udziału w obronie wioski. Tak, oprócz walk w terenie, co jakiś czas trzeba będzie wrócić do bazy i ją obronić przed kilkoma falami atakujących bestii. Ostatnią czynnością, którą możemy wykonywać, jest znane już z innych gier Falcomu wędkowanie – prosta i przyjemna zabawa w kolekcjonowanie rybek.

Ys8 3

W kwestii grafiki trzeba przyznać, że twórcy wycisnęli z Vity już wszystko, co było możliwe. Ma to swoje plusy i minusy, niestety. Zacznę od tego, że gra działa przez cały czas bardzo płynnie, każda walka, nawet z wielkim bossem na skomplikowanym tle i w rozbłyskach efektów wizualnych skilli wcale nie przymula rozgrywki. Dodatkowo, loadaingi pomiędzy scenkami i przechodzeniem do kolejnych części lokacji są stosunkowo krótkie, jak na to, co jest wczytywane, więc czekanie nie irytuje. Wyspa została pięknie przygotowana – ma różnorodne, wypełnione tereny, a gdy wchodzi się na wyżyny, widać spore obszary wyspy! Projektom postaci i przeciwników też nie można nic zarzucić. Całość jest po prostu piękna. Tu właśnie pojawia się miejsce na niestety. Taki ogrom detali musiał w jakiś sposób odbić się na niektórych widzianych rzeczach, w związku z tym czasem zobaczymy prowadzoną postać lub towarzyszy w gorszej jakości, podobnie niektóre elementy lokacji. Po grze widać, że graficy z Falcomu zrobili wszystko, co tylko mogli, żeby całość wyglądała jak najlepiej przez jak największą część rozgrywki, ale też musieli pójść na kilka kompromisów, żeby utrzymać płynność. Mimo to mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że jest to jedna z najlepiej wyglądających gier na Vicie i grafie dam dychę jak nic.

Sytuacja audio wygląda już trochę mniej ciekawie. Przede wszystkim bazowo dostajemy tylko dubbing angielski. Byłem zmuszony grać z nim przez jakieś 3/4 czasu, więc się przyzwyczaiłem i przyznam, że jest nawet dobry. Audio japońskie każdy będzie musiał sobie ściągnąć w formie bezpłatnego DLC. Do niego też mam zastrzeżenia, bo jakość dźwięku sprawiała wrażenie gorszej niż zwykle ma to miejsce w grach japońskich. Poza tym dobrani aktorzy głosowi w kilku przypadkach nie pasowali do swoich postaci, więc tak na dobrą sprawę żaden dub nie jest w jedynym właściwym wyborem dla tej gry. Jeśli chodzi o muzykę, też ma swoje lepsze i gorsze części, choć na szczęści częściej lepsze, a gdy pojawia się dziwniejsza kompozycja, to przynajmniej nie irytuje. Efekty dźwiękowe za to są w porządku i nic w nich nie razi.

Ys8 4

Pora na podsumowanie… Tak właściwie nie ma się co rozpisywać, polecam wszystkim! A tak na serio, to spędziłem z grą 48 bardzo przyjemnych godzin (niektórzy po tym czasie mieli platynę). Grałem na spokojnie, na normalu, zaglądałem, gdzie mogłem, robiłem questy i cieszyłem się świetnym pomysłem zabawy w rozbitka, który potem spotyka dinozaury! Pewnie, jest kilka głupotek, jak super rozwiniecie wioski przy małej liczbie osób itp., itd., ale cóż, to tylko gra. Fabuła na początku trochę przynudza, ale za to potem jest znacznie lepiej. Walki, zbieractwo i eksploracja przez całą rozgrywkę cieszą tak samo. Wspaniałe projekty graficzne lokacji, różnorodne bestie i efekty wizualne cieszą oczy, a okresowe spadki jakości części wizualnej tak na dobrą sprawę nie przeszkadzają. Najbardziej szwankuje część audio, ale, mimo to, wciąż wybija się ponad przeciętność. Tak więc bierzcie śmiało, również za pełną cenę.


Fabuła: 8
Grafika: 10
Audio: 7
Gameplay: 10

Ocena ogólna: 9/10


Serdecznie dziękujemy NIS America
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Falcom
Wydawca: NIS America
Data wydania: 15 września 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 3,3 GB + 230 MB patch z jap. dub.
Cena: 159 PLN

Reklamy