Studio WayForward wypuściło w 2002 roku swoje nowe IP, a platformą docelową został handheld Nintendo – Game Boy Color. Przygody charyzmatycznej półdżinki złapały ze serca graczy i zyskały przychylność recenzentów, otrzymując wysokie noty. Dobre przyjęcie nie przełożyło się na szybkie pojawienie się sequela. Przyszło nam czekać osiem lat, aż na DSi pojawiło się Shantae: Risky’s Revenge. Zaledwie cztery lata później mogliśmy zagrać w, moim zdaniem, genialne Shantae and the Pirate’s Curse. Dzięki ufundowaniu przez kickstartera tylko dwa lata minęły do pojawienia się Shantae: Half-Genie Hero. Sprawdźmy więc, czy taki okres wystarczy, aby dorównała poprzednikowi.

Zaznajomieni z serią mogą się domyślić, o czym w dużej mierze będzie historia produkcji. Shantae, pełniąca funkcję dżinki-strażniczki w mieście Scuttle, będzie musiała po raz kolejny zapobiec niebezpieczeństwu grożącemu krainie Sequin. W roli antagonisty spotkamy jak zwykle Risky Boots oraz znanych z poprzednich części Baronów. Fabuła, jak już możemy się domyślić, nie należy do skomplikowanych, ot, uratuj świat od zagłady. Historia jednak pełna jest wszelakich gagów, easter eggów i mrugnięć do fanów, dlatego uśmiech w trakcie czytania dialogów nie raz gościł na mej twarzy. Przyjrzyjmy się chociażby takim NPC. W większości produkcji to nic nie wnoszące zapchajdziury, a ich wypowiedzi nudne i powtarzalne, przez co rozmowa z nimi robi się męcząca. W Shantae postacie mają różne style wypowiedzi, a każda z nich jest na swój sposób wyjątkowa i komiczna. Dochodzi tutaj też często do przebijania czwartej ściany, co tym bardziej buduje odpowiedni klimat. Jestem pewien, że nawet ci niezaznajomieni wcześniej z serią pokochają postacie stworzone przez WayForward.1Produkcja oferuje łącznie trzy tryby rozgrywki. Przy pierwszym podejściu będziemy mieli do wyboru tylko dwa z nich, Shantae oraz Hard Core Mode! Po ukończeniu głównego wątku fabularnego jeszcze będziemy mogli odpalić Shantae Hero Mode. Pierwszy z nich to klasyczny story mode pozwalający nam przejść na spokojnie produkcję bez bardziej wymagających segmentów. Shantae Hero Mode to ta sama historia, z tym samym poziomem trudności, z tą różnicą, że wszystkie ulepszenia mamy odblokowane od początku. Hard Core Mode! natomiast to coś, co na pewno docenią gracze liczący na wyzwanie albo zwyczajnie oldschoolowy gameplay. Gra zmienia się niemal nie do poznania – przeciwnicy mają mniejsze hitspoty, są szybsi, wytrzymalsi i zadają więcej obrażeń. Co więcej, będą pojawiać się w innych miejscach niż dotychczas. Segmenty z przewijającym ekranem również są szybsze, bossowie otrzymają nowe ataki, będą też mniej przewidywalni, a nasza bohaterka ma ograniczone użycie przedmiotów magicznych. Jak skwitowali to twórcy w trailerze: „Biedna Shantae!”2Shantae: Half-Genie Hero to po raz kolejny metroidvania, tym jednak razem z nieco mniejszym nastawieniem na elementy platformowe, a większym na pchanie historii do przodu, walkami i eksploracją. A będzie tutaj co zwiedzać. Lokacji, które możemy odwiedzić w trakcie rozgrywki, jest aż siedem, z czego pięć z nich jest spora i wypełniona po brzegi sekretami. Są tu znajdźki, są zadania poboczne, a wątek fabularny niekiedy wymaga od nas większego skupienia i szukania ukrytych przejść podczas rozgrywki. Bez odnalezienia niektórych transformacji bądź ulepszeń możemy nie być w stanie przejść dalej. A tych również jest mnóstwo, szczególnie porównując do poprzednich odsłon. W Risky’s Revenge dostępnych mieliśmy ich jedynie trzy, tutaj mamy ich aż 12 (!), z czego niektóre zostały wprowadzone dla czystego żartu.3Podczas podróży przez krainę Shantae będzie miała możliwość ułatwienia sobie zmagań z przeciwnikami. Będzie to mogła zrobić na kilka sposobów. Pierwszy to odnajdywanie ukrytych Heart Holders, dzięki którym zwiększymy nasz pasek życia. Drugi, oczywisty wręcz, to kupowanie przedmiotów w mieście za zebrane gemy. U sprzedawcy poza miksturami odnawiającymi życie i manę możemy również dostać zaklęcia dające nam przewagę podczas rozgrywki, jak i szampon oraz odżywkę do włosów, które zwiększają obrażenia i prędkość, z jaką uderzamy przeciwników. Nie jest to jednak jedyna postać, od której możemy coś kupić. W niektórych lokacjach będziemy mogli również ssspotkać sssyczącą sssprzedawczynię także oferującą nam mikstury, ale i nietypowe transformacje.4Pierwsze, co rzuci się w oczy starym wyjadaczom serii, to postęp pod względem graficznym. WayForward porzuciło pixelową grafikę na rzecz bardziej wygładzonej i nowoczesnej oprawy. Nie mogę mieć tutaj żadnych zastrzeżeń, sprity postaci prezentują się świetnie, animacje, mimo że nie skomplikowane, to mogą nacieszyć oko, a nie spotkałem się też z żadnymi lagami ani niczym, co by wskazywało na słabą optymalizację. Muzyka, hm… jest dobra, aczkolwiek moim zdaniem, zbyt nowoczesna jak na serię. Pirate’s Curse było pod tym względem niemal idealne, tutaj jest już nieco gorzej. Voice actingu nie ma tutaj prawie wcale, Shantae rzuca głosem jedynie imiona swoich przeciwników, bądź te naprawdę ważne kwestie dialogowe.5.jpgShantae: Half-Genie Hero to bardzo przyjemna i wciągająca metroidvania. Wad nie widzę tutaj praktycznie żadnych, jedyną rzeczą, do której mógłbym się przyczepić, to niski poziom trudności przy normalnym trybie, ale gra rekompensuje to obecnością Hard Core Mode. Podsumowując, jest to gra, przy której może bawić się świetnie zarówno dziecko, jak i dorosły, i moim zdaniem, jest ona warta swojej ceny.


Ocena ogólna: 9/10


Producent: WayForward
Wydawca: WayForward
Data wydania: 20.12.2016 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 938 MB
Cena: 84 PLN

 

Reklamy