Studio YummyYummyTummy do tej pory specjalizowało się głównie w prostych grach logiczno-edukacyjnych na różne urządzenia. Takie produkcje powinny tworzyć osoby posiadające przysłowiową głowę na karku, poza tym muszą też posiadać umiejętność przekazywania wiedzy (a po naszych nauczycielach wiemy, że nie każdy ją ma). Projekt Fallen Legion swoim rozmachem znacznie wykroczył poza do tej pory tworzone przez to studio gry i pokazał, że ci twórcy nie tylko posiadają wyżej wspomniane cechy, ale też o wiele większe ambicje, które potrafią przekuć w porządną produkcję.

Przede wszystkim mało kto wie, że Fallen Legion: Flames of Rebellion to exclusive na Vitę, ponieważ podtytuł wersji na PS4 to Sins of an Empire, i nie jest to zabieg przypadkowy. Obie produkcje opowiadają tę samą historię, ale z perspektywy dwóch różnych obozów. Napisanie scenariusza, gdzie obie strony mają zarówno rację, jak i się mylą, a protagoniści poruszają się w strefie szarości, jest piekielnie trudne. Literatura tak skonstruowana jest ceniona wśród czytelników, ale stworzenie dzieła w takiej konwencji na wysokim poziomie wymaga lat praktyki. To prawdopodobnie sprawiło, że otrzymana na Vicie opowieść o próbie przejęcia władzy nad królestwem nie jest tak wciągająca. A szkoda, bo początek był naprawdę obiecujący, a magiczna gadająca księga pozwalająca przyzwać nieśmiertelną armię posiadała duży potencjał. Ostatecznie brniemy przez historię z bohaterem, z którym ciężko się identyfikować i można odczuć dłużenie się opowieści.2017-07-21-182433.jpgRozgrywka to po prostu przemieszczanie się po dwuwymiarowych planszach, na których nasza drużyna brnie się w kierunku wypromowanym przez pewnego hydraulika. Na przemian napotykamy różne eventy wymuszające na nas jakieś decyzję, jak i pojedynki. Te pierwsze są o tyle ciekawie rozwiązane, że nasz wybór powiązany jest z otrzymywanym buffem. Będziemy więc musieli wybierać, czy ważniejsze jest dla nas sumienie, czy bonus. Poza tym decyzje te wpływają na czekającą na nas walkę, przykładowo, napotkany centurion albo powali część przeciwników, albo stanie przeciwko nam.2017-07-21-202416.jpgZanim dokładnie opiszę walkę, nakreślę trochę naszą drużynę. Nasz protagonista przewodzi armią nieśmiertelnych wojowników poprzez wspieranie ich z tylnego rzędu. Ponieważ swoją nieporadność w bezpośrednich starciach nadrabia szalonymi zdolnościami magicznymi, będzie ciskał w przeciwników błyskawicą lub leczył i wybudzał z nokautu swoich wojaków. Każde zaklęcie musi się jednak najpierw załadować, a to trwa, dlatego ważne jest odpowiednie wyczucie czasu dla wybieranych czarów, bo może poprowadzić nas do zwycięstwa lub porażki.2017-07-21-203603Nasi słudzy pełnią zupełnie inną rolę. Są oni naszą tarczą i mieczem – dosłownie, ponieważ póki żyją, nasz bohater jest bezpieczny, a grad ciosów spada właśnie na nich. W walce może ich uczestniczyć maksymalnie trzech, a wybierani są na początku planszy. Wraz z postępem w grze dostaniemy dostęp do kolejnych wojaków, a ci już posiadani w międzyczasie nauczą się nowych ciosów i nawet ewoluując. Ważnym aspektem jest też odpowiednie dostosowanie drużyny, aby członkowie się uzupełniali, czyli, na przykład, na przód damy opancerzonego, ale wolnego woja z tarczą, a zza pleców wspierać go będzie szybki, ale delikatny łucznik.2017-07-24-215600.jpgPrawdopodobnie ludzie z YummyYummyTummy chcieli stworzyć skrzyżowanie gry strategicznej ze zręcznościową. W efekcie, aby zaatakować, postać musi mieć punkt AP. Aby go zdobyć, trzeba albo chwilę odczekać, albo sparować w odpowiednim momencie cios wroga. Dobrze ułożone kombinacje powodują wyprowadzenie przez naszego woja ciosu specjalnego, a dodatkowo nabijanie nieprzerwanego kombosa, co dodaje mnożnik zadawanych obrażeń. Ułożenie kombinacji nie dającej zaatakować przeciwnikom oraz odpieranie ich akcji, dzięki czemu nasz mnożnik nie jest zerowany, to strategia do wygrania pojedynków, ale…2017-07-22-091800.jpgFallen Legion: Flames of Rebellion to produkcja stworzona na silniku Unity. Wielokrotnie pokazał, że pozwala deweloperom na stworzeniem gry naprawdę ładnej. Recenzowana produkcja to udowadnia. Ludziom z YummyYummyTummy udało się stworzyć coś, co może nie jest Dragon Crownem, ale aż tak dużo mu do niego nie brakuje. Walki są dynamiczne, efektowne i… wróćmy do poprzedniego akapitu. Oryginalna rozgrywka produkcji została siłą zmodyfikowana przez wspomniany silnik graficzny, ponieważ kolejną cechą Unity jest raczej słaba wydajność na Vicie. W pewnych momentach, zamiast próbować stosować taktykę atakuj-odparuj, zacząłem bezmyślnie masować przyciski, ponieważ płynność przy bardziej efektownych momentach, a raczej jej brak, często nie pozwalała na wyprowadzenie obrony w odpowiednim momencie. Na szczęści drugi aspekt oprawy, czyli udźwiękowienie, nie daje powodów do zarzutów. Zarówno lektora podkładającego głos naszemu protagoniście, jak i lecących w czasie walk kawałków słucha się dobrze.2017-07-22-105846.jpgPrawdę mówiąc, co chwilę łapałem się na zapominaniu, że Fallen Legion: Flames of Rebellion zrobiło małe studio. Produkcja śmiało może stanąć ramię w ramię z „większymi” grami, wcale im tak bardzo nie ustępując. Jeśli ludzie z YummyYummyTummy poprawią framerate oraz czas ładowań (kolejna bolączka gry), to otrzymamy świetnego exclusiva na naszego handhelda. Należy także pamiętać, że w dniu premiery za ten tytuł płacimy zaledwie 84 złote, a więc produkcja takiej klasy w tych czasach jest nam dana jak darmo. Podsumowując, mimo kilku minusom, śmiało polecam.


Zalety:

  • Oprawa audiowizualna
  • Cena w dniu premiery
  • Pomysł na realizację produkcji na dwóch platformach

Wady:

  • Fabuła nie wciąga tak, jak powinna
  • Framerate
  • Czas loadingów

Fabuła: 6
Grafika: 8
Audio: 8
Gameplay: 7

Ocena ogólna: 7.5/10


Serdecznie dziękujemy YummyYummyTummy
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


 

Producent: YummyYummyTummy
Wydawca: YummyYummyTummy
Data wydania: 25.07.2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 646 MB
Cena: 84 PLN

Reklamy