Na pewno każdemu z Was zdarzyło się odpalić nową grę, pograć chwilę, powiedzmy godzinę, i mieliście jej już dosyć. Ja tak właśnie miałem z Last Wings

Już po trailerze nie spodziewałem się niczego specjalnego, ale tego typu gierki czasem mają w sobie jakąś moc przyciągania, która sprawia, że wkręcamy się w nie na dłużej. Last Wings nie porwało mnie już w pierwszych minutach, a im dłużej latałem samolocikiem, tym bardziej mi się odechciewało. Problemem nie była grafika. Jest prosta, ale czytelna i to często wystarcza przy grach, które mają dostarczyć prostej rozgrywki. Techniawkowa muzyka zupełnie nie pasowała do koncepcji wizualnej, no ale dało się jej słuchać. Te pierwsze złe wrażenia, które potem odbijały się na całej rozgrywce, wywołało sterowanie. Od czasu Corpse Party nie trafiłem na produkcję, która tak odrzuciłaby mnie poruszaniem się. Sterować gałką można tylko w lewo i prawo, a prędkość reguluje się przyciskami L i R, co jest dość niewygodne. Poza tym ruchy samolotu są ślamazarne, a branie zakrętów irytujące. Obstawiam, że twórcy mogli celować w odwzorowanie właściwej fizyki lotu samolotu, ale efekt końcowy jest taki, że jest to po prostu ciężkie doświadczenie, które odbiera jakąkolwiek radość ze zestrzeliwania wrogich jednostek.

2017-06-16-223238

W sumie szkoda, że tak wyszło, bo koncepcja rozgrywki wydaje się być całkiem przemyślana. Przede wszystkim zaczynamy z myśliwcem starego typu, który na pokładzie ma jedynie karabin. Z czasem, dzięki powtarzaniu czterech typów misji oraz niszczeniu innych samolocików, zdobywamy punkty doświadczenia, które odblokowują kolejne dodatki. Wśród nich są rakiety, lepszy karabin, podbicie prędkości, większa odporność na ostrzał itd. W ten sposób mamy sobie powoli wypracować ułatwienie rozgrywki i zdobywanie lepszych wyników (dla własnej satysfakcji oraz do rywalizowania w sieciowych rankingach). I tu powrócimy do misji. Można je ogrywać albo samemu, albo z innymi w trybie online. W obu przepadkach cztery cele zabawy są te same: „Score Attack” (kto pierwszy zestrzeli 20 samolotów, ten wygrywa), „Team Fight” (jak wcześniej, tylko w drużynie i do 30 zestrzeleń), „T.F. Rounds” (jw., tylko z jednym zgonem na rundę, czyli bez automatycznego respawna) i „Team Base” (kto rozwali wrogą bazę pierwszy, ten lepszy). Żeby nie męczyć się na jednej mapce, twórcy przygotowali cztery. Na każdej z nich lata się wokół zawieszonych powietrzu skał oraz przelatuje przez tunele w nich. Koncept jest prosty i zasadniczo się sprawdza, ale, jak już wspomniałem, sterowanie jest okropne, więc łatwo wbić się otoczenie i wybuchnąć.

2017-06-16-224650

Czasem lubię czymś polatać i postrzelać we wroga w grafice 2D, ale w tej produkcji nie znalazłem żadnej frajdy. Może i bym się wciągnął, odblokował kilka ulepszeń i osiągnął lepsze ratio zestrzeleń do śmierci, ale sterowanie skutecznie mnie do tego zniechęciło. Rzadko się zdarza, żeby gra mnie aż tak odrzuciła oraz żebym nie posiedział przy niej dłużej, gdy mam napisać reckę, jednak w tym przypadku po około godzinie z nią za Chiny Ludowe do niej nie wrócę. Nie polecam.


Ocena: 2/10


Serdecznie dziękujemy Vertice Games
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Vertice Games
Wydawca: Vertice Games
Data wydania: 7 grudnia 2016 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Funkcje crossowe: -buy i -play z PS4
Waga: 78 MB
Cena: 29 PLN

2017-06-16-224956

Reklamy