Że ekskluzif, mówili. Że fajna, mówili. Że rozbudowana, mówili. Tak zachwalali, to sprawdziłem i… za dużo mówili.

Ludometrics próbuje nam sprzedać Bodycheck jako grę sportową, w której nie obowiązują żadne zasady, oraz tym, że jest osadzona w średniowieczu. Co ciekawe, ta pełna krwi i wojen epoka pewnie niejednemu i niejednej z Was kojarzy się jeszcze ze smokami i czarodziejami, choć to już jest zasługą pisarzy fantasy. Twórcy postanowili wykorzystać i to skojarzenie, dodając do swojej gry odrobinę mistycyzmu. Trudno jednak powiedzieć, czemu akurat średniowiecze im się tak spodobało, bo równie dobrze, patrząc na design, produkcję mogli nazwać „Magic Barbarians” i też by pasowało… Stroje zawodników są połączeniem uniformów Power Rangers (tych klasycznych z serialu) z hełmami różnych cywilizacji (z racji rzutu izometrycznego i tak trudno je od siebie odróżnić, a konkretnie widać je dopiero na powtórkach). Na szczęście każda drużyna ma inne barwy, więc da się je odróżnić. Najzabawniejszy jest jednak wygląd aren. Boisko to oddzielona murami i stożkowymi ludźmi płaszczyzna pokryta chyba gumolitem. Powierzchnia nie przypomina trawy nawet kolorem… Jedynym plusem projektu graficznego są widoczne raz na jakiś czas efekty czarów. Ale na tym nie kończę opisu tej części, „najlepsze” zostawiłem na koniec! Tak, sarkastyczne „najlepsze” to odpowiednie określenia na opisanie krwi w Bodycheck. Dopiero po jakimś czasie zorientowałem się, że dziwne czerwone paski tworzące pseudookrągłe kształty to krew. Wcześniej myślałem, że to po prostu jakiś bug, a nie zamierzony efekt.

2017-06-12-211749

Kończę z marudzeniem na grafikę, bo nawet Kunio Kun (jeśli nie znasz, nie przyznawaj się, tylko nadrób wiedzę) nie wyglądem stoi, a grywalnością. Obie gry w sumie mają wspólne założenia i konstrukcję rozgrywki, stąd skojarzenie z tą pegasusową legendą. Piłka jest jedna, a bramki są (co najmniej) dwie, a zasady to miks footballu i rugby. Naszym zadaniem jest oczywiście umieszczenie napompowanego flaka w siatce przeciwnika. Do dyspozycji mamy podanie, strzał i super atak, czyli w tym przypadku magię. Nie będę się jednak zagłębiał w mechanikę, ponieważ… <<Werble! Tu dum! Tu dum! Tu dum, dum, dum!>> …ligę (czyli jeden z trybów) przeszedłem, nie wiedząc, którym się strzela! Co więcej, nie przeszkodziło mi to w jednym z meczów zdobyć 87 punktów! Żeby nie było, że tyle goli wbiłem, sprostuję, że w tej grze można otrzymać dodatkowe punkty – trzy za zdobycie bramki z pola karnego, spoza pięć, a powalenie przeciwnika daje 7. Wszystkie 29 bramek zdobyłem, biegnąc zawodnikiem w kierunku bramki, rytmicznie naciskając obronę. Szarża prawie zawsze kończyła się między słupkami…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

O ile we wspomnianym trybie jesteśmy sami z przeciwnikiem, tak w meczach (innych trybach) mogą uczestniczyć na raz nawet cztery drużyny. Niestety i w tym chaosie moja taktyka nadal została niepokonana… Temu szaleństwu towarzyszyły dźwięki mające przypominać oklaski i owacje. Długo to jednak nie trwało, bo wytrzymałem tylko jeden mecz z włączonym audio (już przyjemniejsze jest słuchanie szumu bitwy telewizyjnych mrówek, bądź też burzy śnieżnej, zależy kto skąd jest).

2017-06-13-184902.jpg

Po Bodycheck spodziewałem się duchowego następcy Kunio Kun, czyli legendy Pegasusa. Tamta krwawa rozgrywka połączona z abstrakcyjnymi atakami na samo jej wspomnienie przyprawia mnie o banana na gębie. Niestety wspomnienie Bodycheck będzie kończyło się blazą. Nawet umieszczenie w nim magii nie pomogło. Ostatecznie gra jest tak płytka, jak była w niej moja taktyka na zwycięstwo. Słaba grafika, jeszcze gorsze udźwiękowienie, a przede wszystkim niedopracowana rozgrywka sprawiają, że będzie to jedna z tych produkcji, która zniknie w czeluściach PSN. I dobrze.


Plusy:

  • Próba stworzenia duchowego następcy Kunio Kun

Minusy:

  • Niestety nieudana

OGÓLNA: 2/10


Serdecznie dziękujemy Ludometrics
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Ludometrics
Wydawca: Ludometrics
Data wydania: 30.05.2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 80 MB
Cena: 42 PLN

Reklamy