Po zrecenzowaniu pierwszego Siralima zagrałem tylko w DYING: Reborn, po czym musiałem wrócić do świata zawładniętego przez niebezpieczne potwory i turowe potyczki. Mechanika obu części nie jest tak zróżnicowana, dlatego postanowiłem potraktować ten tekst jako informację o zmianach między pierwszą a drugą częścią. Nie będę więc powielał niektórych kwestii, w związku z czym polecam w pierwszej kolejności zapoznanie się z oceną Siralim.

Otoczka fabuła się nie zmieniła, więc nie powinno być zaskoczeniem, że po raz kolejny nie powala. Już jako doświadczony władca powracamy do swojego królestwa, by raz jeszcze obronić je przed natarczywymi bestiami. Zamek, po którym się poruszamy, to ta sama forteca, co ostatnio, z tym wyjątkiem, że teraz jest on jedną integralną częścią, a nie kilkoma piętrami, które wymagały krótkiego wczytania. Mimo wszystko przez pierwszych kilka godzin będziemy prowadzeni za rękę, a naszwierny towarzysz Damos raz jeszcze opowie nam o tajnikach walki i da kilkadziesiąt użytecznych misji do wykonania. Siralim po raz kolejny nie zachwyca scenariuszem, ale przecież po raz kolejny nie jest to jakiś najistotniejszy aspekt.

Mechanika zasadniczo się nie zmieniła. Raz jeszcze zmierzymy się z bestiami, eksplorując i oczyszczając kolejne piętra zróżnicowanych lokacji. Walki są turowe, a ich długość nadal zbyt powolna (trzeba dużo przeklikiwać). Programiści zadbali przynajmniej o podsumowanie potyczek, podając informacje o zdobytych przedmiotach i monetach w jednej tabelce, a nie w przewijalnych wierszach dialogowych. Oszczędzamy na tym jakieś dwie do trzech sekund, co przy tysiącu walkach daje całkiem pokaźnąwartość. Oczywiście w trakcie potyczki możemy spróbować przechwycić rdzeń z przeciwnika, by następnie wykorzystać go do hodowli sprzymierzeńca. Do złapania mamy już jednak nie trzysta, a aż pięćset bestii o unikatowych zdolnościach!Do tego możemy je łączyć w pary, by nadać potomkowi cechy obu rodziców. Niewielka zmiana względem pierwszej odsłony, ale daje nam zupełnie świeże spojrzenie na mechanikę.

Mapy są obszerniejsze i zawierają znacznie większą ilość losowo generowanych obiektów – od zwykłych stert śmieci, po fatamorgany czy skrzynie ze skarbami. Niemal każdy element możemy zniszczyć, czasem zdobywając za to parę wirtualnych monet czy, jeszcze rzadziej, potężniejszy artefakt. Twórcy nieco rozbudowali system craftingu, dzięki czemu możemy tworzyć nowe przedmioty i artefakty na bazie aż sześciuset surowców.

Ręce programistów dotknęły także misji pobocznych oraz wyzwań (również słynnych pobocznych tych pobocznych), bowiem jest ich znacznie więcej, a oprócz standardowych, znanych z jedynki, zaimplementowano tu także kilka nowych, m.in. zabawę w kucharza i rozwiązywanie zagadek.

Na minus z kolei wypadły statystyki, których jest o połowę mniej. Trochę dziwne posunięcie, zwłaszcza że gra nie ma końca i w nieskończoność możemy chodzić po lochach i rozwijać swoje umiejętności i cechy sprzymierzeńców.

Oprawa graficzna zupełnie się nie zmieniła. Po raz kolejny mamy tu staroszkolną, przyjemną w odbiorze oprawę wizualną i klimatyczne udźwiękowienie. Modele bestii raz jeszcze zadziwiają, zarówno wykonaniem i dbałością o szczegóły, jak również zróżnicowaniem. To w końcu pięćset unikalnych potworów! Udźwiękowienie przeszło lekkie zmiany, a dokładniej częściej się zmienia, jest dynamiczniejsze i ogólnie ciekawsze. Przynajmniej w czasie penetracji map, bowiem w trakcie potyczek nic się nie zmieniło. Dodano też nowe krainy, elementy otoczenia i inne szczegóły. Całość po raz kolejny jest spójna, ciekawa i, nie przekłamując, ładna.

Jak widać, Siralim 2 to nic innego jak rozbudowana jedynka. Jeszcze więcej krain, bestii, misji, wyzwań, zaklęć i wszystkiego, co można sobie tylko wyobrazić. Sam gameplay natomiast nie przeszedł większych zmian, raz jeszcze mamy tu do czynienia z dość powolnymi walkami turowymi i eksplorowaniem ogromu losowo generowanych lokacji. Twórcy wykastrowali pozycję z połowy statystyk i większej ilości buffów/debuffów, pozostawiając ich jedynie trzydzieści jeden (dla porównania, w poprzedniej części było ich aż dziewięćdziesiąt). Same zaklęcia (nie są już zużywalne), artefakty czy rytuały nie zostały dotknięte większymi zmianami. Jeśli pierwszy Siralim przypadł Wam do gustu, śmiało możecie sięgnąć po sequel, choć najlepiej w jakiejś promocji. Jeśli nie wkroczyliście jeszcze do tego zagrożonego królestwa, możecie od razu sięgnąć po dwójkę za pełną cenę.


Zalety:

  • Jeszcze więcej wszystkiego (poza statystykami i buffami)
  • Raz jeszcze wciągająca, długa i konkretna produkcja
  • Ogromne zróżnicowanie i rozbudowanie
  • Setki godzin dobrej zabawy gwarantowane
  • Brak zakończenia, można zwiększać potęgę swoich sprzymierzeńców bez końca…

Wady:

  • …ale w końcu się to znudzi
  • Konieczność ostrego grindowania
  • Znacznie mniej statystyk i buffów
  • Po kilkudziesięciu godzinach zaczyna nadawać się jedynie na krótsze sesje

Ocena: 9.5/10


Serdecznie dziękujemy Thylacine Studios
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Thylacine Studios
Wydawca:
Thylacine Studios
Data wydania:
14 marca 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Funkcje crossowe: -buy z PS4
Waga: 170 MB
Cena: 63 PLN

Reklamy