73 godziny na liczniku, 133 mitamy zebrane, a nawet jeszcze nie ruszyłem misji dla wielu graczy. Kontynuacja Toukidena w otwartym świecie jest świetna. Muszę coś więcej pisać?

Chyba jednak muszę… W takim razie standardowo zacznę od fabuły. Podobnie jak w jedynce, znów wcielimy się w stworzonego przez siebie wojownika, którego dotknęła amnezja. Nie jest to jednak ta sama osoba, co poprzednio, bo Tou2 nie jest bezpośrednią kontynuacją podstawki jedynki i Kiwami. Pojawiają się nawiązania do nich, znaczą rolę odgrywają też trzy już znane postacie, ale na tym się kończy powiązanie fabularne. Tym razem absorbować nas będzie życie w nowej wiosce – Mahorobie – w której wylądowaliśmy. Ponownie motywem podstawowym będzie walka z demonami oraz problemy, jakie to ze sobą niesie dla ludzi, którzy żyją w tym świecie. Pojawi się również dodatkowe zagrożenie, które trzeba będzie odkryć i powstrzymać. Jak widzicie, unikam jakichkolwiek konkretów, i robię to z premedytacją. Historia jest ciekawa i wolę, żebyście odkryli ją sami. Dopowiem tylko, że i tym razem scenarzystom udało się stworzyć wiarygodnych bohaterów, interesujące wydarzenia oraz poruszyć dość trudne wątki (motyw odosobnia, szukania swojego miejsca czy nawet kwestię uchodźców). Dodatkowe dialogi i historie przedstawią zadania poboczne oraz odkrywane na mapie fragmenty zapisków dziejów, ale nie są zbyt rozwinięte i istotne, ot takie ciekawostki.

tou2 1

Jeśli chodzi o gameplay, bardzo szeroko opisany został już u nas w recenzjach Toukidena i Kiwami, więc skupię się na zmianach. Główną i najbardziej reklamowaną jest otwarty świat. I rzeczywiście, marketingowcy nie kłamali – otrzymujemy do dyspozycji sześć pokaźnych lokacji, które w pewnym sensie znamy już z poprzednich części. Jednak tym razem możemy po nich swobodnie biegać, zbierać porozrzucane przedmioty, ubijać pałętające się pomniejsze demony oraz te wyskakujące co jakiś czas większe. Naturalnie tam też przyjdzie nam wykonywać różne zadania fabularne oraz dodatkowe. Żeby było ciekawiej, Omega Force wpadło na pomysł urozmaicenia wędrówki po tych krainach. Poza bieganiem po ścieżkach trzeba będzie kluczyć po labiryncie zniszczonych ulic, wspinać się po ścianach, a nawet skakać po drzewach itp. Nie będziemy jednak uzależnieni tylko od biegania po wspominanych mapach. Znana nam już recepcja, w której wybieraliśmy misje, również istnieje w tej części gry. W części solowej znajduje się w niej siedem rozdziałów, z czego ostatni zawiera aż ponad trzydzieści misji. Zmianie nie uległa też wersja dla wielu graczy. Ponownie trzeba użyć kamiennego portalu, by wskoczyć do lobby i z niego wybierać kolejne zadanie podzielone na dwanaście rozdziałów. Na szczęście dla niektórych (tak, dla mnie) nadal można je wykonać samemu z postaciami z gry.

tou2 2

Punktem kolejnym jest walka. Przede wszystkim zostały dodane dwie nowe bronie. Pierwszą jest bicz łańcuchowy, z którego można wystrzeliwać wybuchające rzutki. Sam od początku biegam z tą bronią i chwalę ją sobie – jest dobrym zamiennikiem do kosy na łańcuchu, której wcześniej używałem przez 150 godzin. Drugim nowym orężem jest miecz i tarcza, co sprawdza się na krótkim dystansie i przy okazji zapewnia jakąś ochronę przed atakami. Poza tym dostępne są wszystkie przedstawione już w jedynce i jej rozszerzeniu bronie (dziewięć typów), tak więc każdy znajdzie coś dla siebie. W kwestii mitam nowością jest jeden nowy styl, czyli kontrolowanie przyzywanych demonów (niby tak je nazwali, ale nie oczekujcie wezwania goblinów czy innych takich, to zwykłe kulki i inne listki). Naturalnie wszystkie pozostałe już znane także są w obiegu (dziesięć typów). Twórcy zrobili przesiew wszystkich wcześniej stworzonych przez siebie dusz wojowników i wybrali z nich przynajmniej połowę, a resztę uzupełnili nowymi. Ostatecznie skończyło się to na 200 mitamach do zebrania. Największą zmianą jest jednak wprowadzenie ręki demona. Urządzenie to pozwala przywołać wielką łapę, która posłuży do wcześniej wspomnianego wspinania się, a w walce do: a) chwytania dużego demona, aby przyciągnąć się do niego; b) chwycenia kolosa i powalenia go na ziemię; c) permanentnego odcięcia części ciała. Używanie łapy zmieniło dynamikę walki i przyzwyczajenie się do tego zajmie trochę czasu. Sam na początku miałem do niej sceptyczny stosunek, ale po tych kilkudziesięciu godzinach spokojnie mogę powiedzieć, że jest to ciekawe rozwiązanie i nie warto się przez nie zrażać. Tych, którzy znają jedynkę, pewnie zaciekawił podpunkt c). Tak, tym razem można odcinać na stałe niektóre kończyny, co oczywiście przekłada się na zmianę zachowania zranionego demona oraz pozwala dobrać się do co trudniejszych zniszczalnych części.  Jeśli chodzi o przeciwników, pojawia się kilku nowych i większość starych, przynajmniej w kwestii tych największych. W przypadku drobnicy nie zostali wprowadzeni żadni nowi, ale za to pojawiła się klasa średnia, która potrafi być upierdliwa.

tou2 3

Co by tu jeszcze (w stare spodnie się nie mieszczę)… Pozostałe elementy, które już były nam przedstawione, właściwie pozostały bez większych zmian. Zdolności bojowe zwiększamy dzięki tworzeniu nowego ekwipunku, czyli broni i pancerza składającego się z czterech części. Dodatkowe wsparcie zapewniają boosty pozyskiwane z mitam. Jedną wybieramy jako główną, żeby określić styl walki (atak, obrona, niszczenie części ciała, szczęście itd.), drugą wsadzamy w pancerz, a trzecią w broń. Poza dodatkowym wsparciem boostowym działanie dusz w ekwipunku będzie zależało od reprezentowanego przez nie stylu. I tak, dla przykładu, mitama lecząca w broni pozwoli zwiększyć siłę ataku kosztem zdrowia (aktywujemy to sami), a mitama obronna w zbroi automatycznie włączy pole ochronne po otrzymaniu obrażeń. Dodatkowe, godzinne boosty zyskamy, spożywając dania przygotowywane z demonów. A skoro mowa o demonach, nasz przyjacielski typ demona, tenko, stał się bardziej pomocny.. Zwierzaka teraz możemy zabierać ze sobą na misje do otwartego świata, a gdy wystarczająco nas polubi, możny mu przypisać mitamę, więc np. włączy pole leczące, gdy zajdzie taka potrzeba. W tym miejscu przypomnę, że tenko wcześniej przynosił dla nas przedmioty. Tym razem rola ta przypadła swego rodzaju robocikowi – będziemy go ulepszać, zmieniać mu obwody i słać po materiały. Dodatkowo w kwestii zbieractwa należy wspomnieć o już nadmienionych zapiskach. Znajdują się na porozrzucanych po sześciu krainach deskach i dość łatwo je zlokalizować. Ważniejsze jednak są herby łowców demonów, czyli drugi typ znajdziek. Zostały znacznie lepiej pochowane, ale warto je wszystkie znaleźć, bo zwiększają liczbą materiałów na mapach. Chyba ostatnią, istotniejszą kwestią, o której warto jeszcze wspomnieć, jest platyna. Tym razem jest o wiele krótsza i przystępniejsza, głównie dzięki świątyni, w której można aktywować większą szansę na znalezienie mitamy i szybsze uczenie boostów. Ale, żeby nie było, to wciąż zdrowo ponad sto godzin zabawy.

tou2 4

O ile Toukidena można określić najładniejszą grą na Vicie w grafice 3D (dobra, dobra, marudy, jedną z najładniejszych), tak dwójka już tego miana nie przejmie. Zmiana koncepcji świata wymusiła na twórcach pewne cięcia, więc areny już nie robią aż takiego wrażenia jakością. Ale, żeby nie było, wciąż jest dobrze, więc nie należy się bać pikselozy czy tym podobnych. Za to wciąż sama koncepcja robi duże wrażenia, zarówno pod względem projektów map czy chociażby setek broni i pancerzy. Na szczęście wcale (albo jedynie delikatnie, minęło już trochę czasu odkąd grałem w Kiwami) nie dostało się postaciom i demonom. Wciąż są w najwyższej możliwej dla Vity jakości, a walki to nadal sprawnie działająca, widowiskowa sieka. Spowolnień, zwykle małych, doświadczymy tylko podczas biegania po krainach, gdy gra musi doczytać więcej terenu. Jeśli chodzi o muzykę, efekty dźwiękowe i dubbing, nie mam nic więcej do napisania poza tym, że są zajebiste, tak jak było to wcześniej! No dobra, dodam tylko, że genialnie wypadł Kouichi Yamadera (znany m.in. z użyczenia głosu Spike’owi z „Cowboya Bebopa”) jako Tokitsugu.

tou2 5

Toukiden 2 to przede wszystkim dwie zmiany – otwarty świat i demoniczna ręka. Obie dość znacząco zmieniają sposób rozgrywki, ale nie ma w tym nic złego ani strasznego. Eksploracja świata pozwala odetchnąć od dość monotonnego systemu misji, zwłaszcza gdy już się je tylko powtarzało dla materiałów, z kolei ręka wymusza inny podejście do walki (choć na upartego można z niej nie korzystać, ale to by było już ekstremum). Reszta elementów gry jest zabawą z tym, co już znaliśmy i lubiliśmy w jedynce. Gra wciąż wciąga na maksa i daje kupę satysfakcji. Jeśli więc graliście w poprzednie Tou i polubiliście je, dwójka jest właściwie obowiązkowa. Natomiast jeśli nie znacie tej serii, nic nie stoi na przeszkodzie, by najpierw ograć dwójkę, a potem jedynkę i Kiwami lub od razu Kiwami (choć, dla zasady, lepiej najpierw liznąć jedynką i/lub jej rozszerzenie). Tak więc kupujcie i grajcie w najlepsze, a ja wracam do platynowania dwójki, bo w końcu gra z tej serii ma przystępny najcenniejszy puchar, a ja sam mam czas na to (choć wciąż muszę zebrać 67 mitam, więc jeszcze z 50 godzin mi się zejdzie xD).

A, byłbym zapomniał! Irytuje tylko jedna rzecz – korzystanie z ekranu dotykowego. Nim aktywuje się demoniczną rękę i czasem ciężko złapać punkt, który się chce. Aktywacja mitamy w broni często wymaga kilku pacnięć…


Fabuła: 8
Grafika: 8,5
Audio: 10
Gameplay: 9,5

Ogólna: 9,5/10


Serdecznie dziękujemy Koei Tecmo Europe
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Omega Force
Wydawca: Koei Tecmo
Data wydania: 24 marca 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 2,7 GB
Funkcje crossowe: -save i -play z PS4
Cena: 159 PLN

Reklamy