Do tej pory nasza przenośka otrzymała tylko dwie gry bilardowe*. Pierwsza pozycja to wyjątkowo trudny Hustle Kings, a druga to równie wymagający International Snooker, któremu dziś przyjrzymy się nieco bliżej.

International Snooker został uwzględniony u nas jako jedna z „gier zapomnianych”, pojawiając się w dwudziestym pierwszym odcinku naszej facebookowej serii. W produkcji znajdziemy tylko dość rozbudowany tryb kariery i szybką grę. Drugi przenosi nas od razu do stołu, podczas gdy pierwszy, poprzez docieranie w turniejach do co najmniej ćwierćfinałów, pozwoli nam zdobywać pieniądze. Wydamy je w sklepie na lepszy kij (łącznie z domyślnym są trzy), kolorowe kredy, opcję kredy automatycznej, wejściówkę do Exclusive 147 Club oraz na odblokowanie trzech wariantów rozgrywki – US 8-ball, UK 8-ball oraz US-9 ball.

Zasady są proste – musimy wbijać naprzemiennie czerwone i kolorowe bile do łuz, zdobywając punkty. Oczywiście nie możemy wbić białej lub tej niewłaściwej, ponieważ inicjatywę przejmuje przeciwik. Reguł uczymy się naprawdę szybko, dodatkowo zawsze znajdziemy podpowiedź na dole ekranu. Wygrywa gracz, który będzie miał bogatsze konto po wbiciu ostatniej, czarnej bili. Pierwszy kontakt z grą był dla mnie dość nieprzyjemny, bowiem nie mogłem przyzwyczaić się do konieczności bardzo precyzyjnego celowania (poruszanie gałką o dosłownie mikrometry). Miałem wrażenie, jakby bile uderzały się o siebie z lekkim opóźnieniem. Na szczęście już po kilkunastu minutach zacząłem przyzwyczajać się do mechaniki i czerpać przyjemność z rozgrywki.

O ile o mechanice nie można się zbyt dużo rozpisać, o tyle zatrzymamy się na moment przy oprawie audiowizualnej. Sama grafika jest dość przyjemna w odbiorze, choć prosta. Akcja rozgrywa się w niewielkiej hali, na widowni zobaczymy, o ile kamera nam to umożliwi, kilkadziesiąt widzów, a gdzieś w rogu siedzi sędzia. Na ścianach wiszą nieskomplikowane billboardy z reklamą firm, ale same trójwymiarowe modele postaci i otoczenia są proste i średnio szczegółowe. W tle przygrywa nam jakiś skoczny utwór, a pani sędzia (w tej roli Michaela Tabb) zlicza punkty z takimi emocjami, jakbyśmy zbierali grzyby w lesie. Na szczęście sytuację ratuje widownia, która bije brawa, wiwatuje i emocjonuje się przy wielu trudniejszych akcjach. Jedynym zarzutem do nich to brak u nich pojęcia fair play, ponieważ część z nich co chwile kaszle, dając tym samym znak życia i nieco nas rozpraszając. Długo będę pamiętał ten dźwięk  „wypluwania płuc”.

International Snooker w dniu premiery kosztował nieco ponad 100 złotych. Cena z kolejnymi miesiącami drastycznie spadała, a dziś wynosi  ok. 10 PLN, co jest całkiem atrakcyjną kwotą, jak na zawartość, którą otrzymamy. Oczywiście gra nie jest tak rozbudowana, jak Hustle Kings, ale nadal można się przy niej świetnie bawić, próbując zwyciężać w kolejnych turniejach czy ćwicząc w trybie szybkiej gry. Czy warto zainteresować się International Snooker? Jeśli lubicie bilard – tak. Jeśli z kolei nie jest to Wasza ulubiona dyscyplina sportu, nadal możecie się nieźle bawić, ale myślę, że lepiej będzie doinwestować do Hustle Kings. Obie gry są trudne, zwłaszcza na wyższych stopniach kariery, ale ta druga oferuje znacznie większą zawartość, przez co nie znudzi zbyt szybko.


Zalety:

  • Życie na trybunach
  • Cena
  • Całkiem wciągający gameplay…

Wady:

  • …choć raczej na krótsze sesje
  • Dodatkowe tryby trzeba wykupić za wirtualną gotówkę
  • Usypiający komentarz Michaeli Tabb

Ocena: 5.5/10


Producent: Big Head Games
Wydawca: Big Head Games
Data wydania:
13 marca 2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 1,3 GB
Cena: 10,50 PLN (w dniu premiery kosztowała 119 PLN!)

*w bilard można też pograć po zakupie zestawu Indoor Sports World, aczkolwiek nie uwzględniliśmy tego we wstępie, bowiem jest to tylko jeden z kilku „wariantów” dostępnych w produkcji.

Reklamy