Niedawno mogliście przeczytać moją recenzję Active Soccer 2 DX. We wstępie do niej napisałem, że brakowało mi nowych gier piłkarskich na Vicie. Minęła chwila i już pojawiła się kolejna taka produkcja. Nie zostało mi więc nic innego, tylko sprawdzić i ją, w związku z czym zapraszam Was do kolejnej piłkarskiej recenzji.

Recenzję napisał: CELL767

Na początek dobre wieści. Gra odpaliła się bardzo szybko i tak też działa właściwie przez cały czas, czyli nie ma długich loadingów, a przejścia pomiędzy kolejnymi nielicznymi opcjami są płynne. Taki początek pozytywnie mnie nastroił na solidną dawkę dobrej piłeczki. Niestety to, co dobre, szybko się kończy…

Nie ma co owijać w bawełnę – w to nie da się grać. Podejrzewam, że spędziłem tysiące godzin w dziesiątkach gier o tej tematyce i żadna, ale to żadna nie była aż tak zła. Niektóre powielały rozwiązania występujące w tej produkcji, ale robiły to dobrze. Z początku myślałem, że robię coś nie tak, ale przewertowałem chyba wszystkie opinie na temat tej gry i właściwie każdy odpadł przez ten koszmarny gameplay. W czym więc problem? W sterowaniu! Analogiem kierujemy piłkarzem, a X służy do wszystkiego innego… Podanie, strzał, wślizg, prowadzenie piłki, to wszystko jest przypisane do jednego przycisku. Różne działania uzyskujemy sposobem wciskania i łączeniem go z ruchem gałki. Niby w opanowaniu tego zamysłu ma pomóc dosyć pokaźny tutorial, gdzie wszystko mamy ładnie opisane i zwizualizowane. Możemy ćwiczyć rzuty wolne, rożne wrzutki, podania, strzały z połowy, zdjąć bramkarza i wiele innych. Problem w tym, że wszystkie ćwiczenia odbywają się na zasadzie stania w danym okręgu przez kilka sekund, aby rozpocząć konkretną sekwencję treningową. Jeśli brzmi to dziwnie i bez sensu, to dlatego, że tak właśnie jest, i w ogóle nie pomaga w opanowaniu meczów (nie lepiej mechaniki napisać?). Ponadto, nie wiedzieć po co, wyizolowano „Full Practice” do menu tutoriala, chociaż możemy się do niego dostać, wybierając drugą pozycję na liście treningu. Jakieś sztuczne optyczne powiększanie menu czy co?

Oprócz szkolenia mamy do wyboru kilka typów gry. Mecz, rzuty karne, online i dodane w którymś patchu rozgrywki Mistrzostw Europy. Ostatnią pozycję wspominam najlepiej, bo wybierałem sobie turniej z, o dziwo, grupami ułożonymi tak, jak wyglądało to w rzeczywistości, i symulowałem wyniki niczym w starych pecetowych piłeczkach. O grze przez sieć niestety nic nie powiem, gdyż, pomimo moich usilnych starań, nie znalazłem nikogo chętnego do gry. Singlowo zaś odniosłem spektakularne sukcesy jak np. (wyniki na miarę – to bym usunął) porażkę Polski z Luksemburgiem 0-3. Ciekawostką jest też to, że w trakcie meczu możemy zmieniać ustawienie naszych graczy, ale nie zmienimy już samych zawodników. Pojęcie żelaznej jedenastki nabiera nowego znaczenia. Brak możliwości rotacji składem gra stara się zrekompensować 24-oma arbitrami. Podobno każdy jest zupełnie inny w osądach sytuacji na boisku. Oczywiście możemy zapomnieć o jakiejkolwiek licencji i przygotować się na to, że do dyspozycji otrzymujemy jedynie zespoły narodowe. Na szczęście personalia nie są jakoś mocno pozmieniane, więc od razu wiadomo, kto jest kim. Zastanawia mnie za to kryterium doboru państw, bo co tu robi taki Luksemburg czy Saint Kitts i Nevis?

Grafika po prostu jest. Menu jest schludne i czytelne, boisko zielone, piłkarze nawet wyraźni, chociaż wszyscy wyglądają tak samo. Jedyne, co wzbudza mały uśmiech politowania, to brylaste otoczenie stadionu, jak i same jego trybuny. Można na nie przymknąć oko, bo patrzymy na nie jedynie przez kilka sekund. Dźwięk to typowa wypoczynkowa melodia w menu i, od biedy, jakieś reakcje kibiców czy odgłosy boiskowe w trakcie meczu.

Zastanawia mnie trochę, do kogo jest kierowana ta pozycja. Z której strony bym nie patrzył, wychodzi mi, że to wydanie jest próbą żerowania na nostalgii fanów starego Kick Offa, bo nikogo nowego produkcja raczej nie zachęci do kupna swoim bardzo nieprzyjaznym gameplayem. Gdyby ktoś chciał się męczyć z bardzo precyzyjną formą sterowania, równie dobrze może odpalić full manual w Fifie lub wyjść pokopać jelito cielęce na trawniku.

Dobry znajomy powiedział mi kiedyś, że gdy ocenia gry, to na strat daje 2/10, bo tytuł się uruchomił. Myślę więc, że taka ocena będzie adekwatna dla tego produktu. Nie potrafię, nawet jako adwokat diabła, którym zazwyczaj staram się być, znaleźć choćby jednego plusa tej produkcji. Chociaż nie, jest jeden. To nie jest najgorsza gra, w jaką grałem. Nie zmienia to jednak faktu, że w swoim gatunku ze świecą szukać gorszych przedstawicieli.


Ocena: 2/10


Serdecznie dziękujemy The Digital Lounge
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Koo Games
Wydawca: The Digital Lounge
Data wydania:
22 lutego 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Funkcje crossowe: -buy z PS4
Waga: 231 MB
Cena: 42 PLN

Advertisements