Z grami na podstawie licencji bywa różnie. Raz są lepsze, raz gorsze. Czasem budzą więcej emocji, szczególnie gdy marka jest znana, innym razem mniejsze. Swoją drogą, studia tworzące te produkcje nie mają łatwego zadania, zwłaszcza jeśli chcą naprawdę zadowolić fanów. Najświeższym przykładem gry na licencji, tym razem kultowego tytułu, jest Berserk and the Band of the Hawk. Musieliśmy więc sprawdzić, czy Omega Force wyprodukowała grę, która zadowoli fanów.

Przygody Gutsa, najemnika dzierżącego wielki miecz, możemy śledzić od 1989 roku. Aktualnie komiks ma już trzydzieści osiem tomów, serie anime, a także próby wejścia na rynek gier. Manga za pośrednictwem wydawnictwa JPF od 2014 pojawia się w Polsce, pokazując, że zainteresowanie tym tytułem jest spore nawet u nas. Sama historia to mieszanka kilku wątków – począwszy od poszukiwania celu w życiu, przez przyjaźń i miłość, na zemście kończąc. Świat przedstawiony najłatwiej porównać do średniowiecza, jednak ta prosta generalizacja nie oddaje jego złożoności, ponieważ dochodzą do niego jeszcze chociażby motywy mistyczne. Poza tym autor, Kentarou Miura, od początku nie bał się ukazywać mocniejszy scen czy obalać świętości.2017-02-15-065413

Początkowo zastanawiałem się, do kogo przede wszystkim uśmiechnie się producent – czy do tych, którzy historię Sokołów już znają, czy wręcz odwrotnie. I tu śmiało napiszę, że zarówno jedni, jak i drudzy powinni być zadowoleni. Co ciekawe, do gry została wstawiona bardzo duża ilość fragmentów z berserkowego anime. Oprócz tego dostajemy scenki zrobione na silniku gry, a także masę dodatkowych krótkich dialogów. Połączenie tego wszystkiego wypada naprawdę dobrze i tylko cenzura pewnych scen trochę psuje odbiór.2017-02-15-000001.jpg

Parafrazując Hulka – „Guts siekać, Guts zabijać”! W sumie tak można by w skrócie opisać gameplay. Jest to zarówno plus produkcji, ponieważ czarny szermierz głównie tym się szczycił, jak i minus, bo jednak po pewnym czasie robi się to monotonne. Niektóre misje fabularne można co prawda zaliczać innymi postaciami, ale sam całość wolałem przejść Gutsem. Jednostajność przełamuje trochę ewolucja protagonisty, który zdobywa nowe umiejętności, co urozmaica rozgrywkę, jednak w głównej mierze rozgrywka pozostaje bezmyślnym męczeniem jednego przycisku.2017-02-19-083845

Po ukończeniu wątku fabularnego możemy spróbować sił w Endless Eclipse Mode. W odróżnieniu od głównego trybu nie mamy tu żadnej historii, tylko krótkie misje i jeden główny cel – zejść do dna piekła, siekając tysiące przeciwników. Utrudnieniem w tym trybie ma być brak odnawianego życia między misjami, a wyjście lub śmierć wiąże się z rozpoczynaniem go od początku. Na szczęście co 20 poziomów odblokowuje się możliwość zaczęcia zmagań od pewnej głębi piekła. Motywacją do udziału w tej zabawie ma być odblokowywanie galerii czy nowych przedmiotów, dla mnie to jednak było za mało.2017-02-19-114826.jpg

Ograłem Attack on Titan, Dynasty Warriors, Pirate Warriors, a nawet Warriors Orochi, jednak grafika w Berserku była dla mnie szokiem. Niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu. Pierwsza myśl była taka, że dostałem grę z PSP, a nie na Vitę. Obawiam się, że produkcja jest jedną z ofiar ograniczania objętości kartridży, którą na początku narzuciło Sony. I tak, z jednej strony mamy w grze naprawdę dużą ilości wstawek anime, z drugiej rozgrywkę, na której twórcy musieli zaoszczędzić miejsca. Są to oczywiście moje domysły, ale obuchem dostały właśnie tekstury. Także z jakości scenek na silniku gry nie możemy być zadowoleni. Wygląd postaci w ich takcie to jakiś żart, w dodatku mało śmieszny. Do końca rozdziałów „Golden Age” nie rzuca się to w oczy, ponieważ ich liczba jest bardzo ograniczona poprzez wykorzystanie materiałów anime. Jednak, gdy gra fabularnie wychodzi dalej, częściej spotykamy się z tymi drugimi. Zabawną rzecz można też zaobserwować przy dubbingu. Teksty zostały dograne, jednak w trybie Endless Eclipse Mode, słychać, że zostały pożyczone z innych dialogów. Wydaje mi się, że zapożyczenia z anime występują także w części muzycznej. Niestety jest to minus, ponieważ coś, co mogło pasować do serialu, w grze, z którą spędzimy znacznie więcej czasu, już nie sprawdza się tak dobrze. Ta ciężka i mroczna muzyka po prostu męczy.

aua

Po ostatnich świeżych i udanych grach na licencji, czyli Fate/EXTELLA: The Umbral Star i Attack on Titan: Wings of Freedom, byłem pewny, że Berserk będzie prezentował przynajmniej zadowalający poziom. Niestety, z bólem serca muszę powiedzieć, że nie do końca podobała mi się otrzymana produkcja. Przede wszystkim pójście w stronę typowego Musou sprawiło, że gra jest zbyt monotonna. W serii o chińskich wojownikach zawsze pojawiają się urozmaicenia, jak elementy strategiczne, rozgałęzienie wątku czy wymuszenie prowadzenia innej postaci. Tutaj natomiast mamy ciągłe wciskanie jednego przycisku i wyżynanie przeciwników. Pewne dodatkowe elementy pojawiają się tylko w kilku misjach, ale zamiast cieszyć, sprawiają wrażenie wsadzonych na siłę, ewentualnie kierują nas do większej bandy wrogów do zabicia. Reasumując, jest to tytuł naprawdę średni, jednak docenić trzeba zawarty w nim tryb fabularny. Świetnie wypada wypełniony wstawkami z anime Golden Age, który ogrywa się cudnie, także z racji bardzo dobrej formy przypominania znanej już historii. Potem magia pryska i zostaje słabo wyglądająca sieczka…

2017-02-14-235119


Plusy:

  • Berserk
  • Licencja na wykorzystanie wstawek anime

Minusy:

  • Grafika
  • Audio
  • Nużąca rozgrywka

Fabuła: 7
Grafika: 3
Dźwięk: 5
Grywalność: 6

Ogólna ocena: 5/10


Serdecznie dziękujemy Koei Tecmo Europe
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Omega Force
Wydawca: Koei Tecmo
Data wydania: 24 luty 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 3,1 GB
Cena: 169 PLN


Reklamy