Trochę tęsknie za czasami, w których na rynku gier piłkarskich pojawiało się więcej produkcji, ponieważ od dłuższego czasu do wyboru mamy tylko FIFA, PES czy okazjonalną nową wersję Football Managera. Dlatego, gdy zobaczyłem w PS Store Acive Soccer 2 DX, na dodatek w promocji, nie omieszkałem się skusić, żeby ją sprawdzić.

Recenzję napisał: CELL767

Gra nie ważyła dużo, więc szybciutko się ściągnęła, czego nie można powiedzieć o uruchomieniu. Początkowy loading trwa bardzo długo, a gdy naszym oczom w końcu ukaże się skromne menu, wcale nie jest lepiej.  Po kolejnych zakładkach poruszamy się bardzo topornie i co jakiś czas mamy wrażenie, że coś się popsuło. Bardzo boli też to, że gra nie wykorzystuje funkcji dotykowych konsoli, przez co musimy przedzierać się pomiędzy kolejnymi pozycjami trochę na chybił. Wszystko dlatego, że poruszanie się po menu nie zostało zoptymalizowane, więc w niektórych momentach kolumny zmieniamy triggerami, a w innych musimy przejechać w dół przez całą długość spisu, by znaleźć to, czego szukamy.

Gdy już dotrzemy do gry na boisku odkryjemy, że sterowanie rozgrywką zostało lepiej rozplanowane. Krzyżakiem lub analogiem poruszamy piłkarzem, kwadrat to strzał/wślizg, X to podanie/zmiana zawodnika, kółko to dośrodkowanie, a R lub trójkąt to sprint. Piłkarzami steruje się całkiem wygodnie, podania dochodzą do celu, wślizgi są precyzyjne, drybling też jest OK. Problematyczne jest jednak strzelanie goli. W trakcie calakowania gry doszedłem do poziomu wygrywania meczy wynikami rodem z hokeja, a mimo to wciąż nie mam pojęcia, od czego zależy, czy strzał będzie pięknie podkręconą piłką w stylu Del Piero, czy typowym strzałem na wiwat. W kwestii kamery mamy do dyspozycji trzy opcje. Jedna jest w stylu starego SWOS-a, druga wertykalna, a trzecia diagonalna (korzystanie z niej zahacza o jakiś masochizm). Najlepiej sprawdza się kamera wertykalna – jest znacznie czytelniejsza i dużo łatwiej trafić w bramkę.

W grze nie uświadczymy żadnej licencji, więc nasze zespoły rozpoznamy po nazwach miast, z których się wywodzą lub po podobieństwach w nazwach klubów. Podobnie ma się sprawa z piłkarzami, którzy mają nieco pozmieniane litery w imionach i nazwiskach, aczkolwiek, w przeciwieństwie do PES-a, w tej produkcji łatwiej odgadnąć, kto jest kim. Warto również odnotować, że mamy do dyspozycji chyba każde państwo świata, multum klubów oraz wiele tzw. zespołów klasycznych składających się z gwiazd z przeszłości (czasem nawet zamierzchłej, bo napastnikiem naszej kadry jest Ernest Wilimowski). Widać, że autor zrobił całkiem spory research tematu. Oczywiście można dowolnie zmienić imiona piłkarzy, ale odbywa się to w najgorszy możliwy sposób. Twórcy, zamiast wykorzystać przywoływaną klawiaturę, każą nam przejeżdżać przez cały alfabet. Totalnie bez sensu.

Dziwnych i niezrozumiałych decyzji jest zresztą więcej. Przykładowo, gdy układamy sobie turniej i wybierzemy drużynę, to wybór następnej zaczynamy z tej samej ligi/regionu świata, z której pochodził nasz ostatnio wybrany team, czyli znowu niewygodnie przeklikujemy się do początku menu wyboru drużyn i tak aż do końca. Nie pojąłem też, od czego zależy forma naszych zawodników. Niektórzy mieli strzałkę w dół przez cały sezon, inni zaś byli non stop zadowoleni, a nijak nie przekładało się to na to, co prezentowali sobą na boisku. Ba, jeden z moich piłkarzy grał cały sezon na nie swojej pozycji (no nie do końca, bo przy jego nazwisku figurowało, że może tam grać), co gra sygnalizowała mi migającą twarzą zawodnika, ale jego umiejętności w ogóle nie zmalały. Bardzo często pojawiają się też absurdalne sytuacje, w których widzimy, na ilu pozycjach może występować nasz gracz, a gdy tylko umieścimy go na jednej z nich, okazuje się, że jednak nie jest to jego miejsce na boisku. Nie bardzo też rozumiem, jak poznać parametry piłkarzy. Jedyne informacje, jakie są serwowane, to twarz zawodnika, jego nielicencjonowane personalia i kilka gwiazdek przy nich, które określają… nie, nie jego umiejętności, ale to, jaką jest gwiazdą. Przynajmniej ja to tak rozumiem, patrząc, jak się zmieniają po sezonie. Niby są jeszcze podane poszczególne skille, ale te też mają lub nie gwiazdkę. Tylko znowu, czego jest to wyznacznik? Czy piłkarz jest w tym dobry? Za to niecodzienną, ale ciekawą decyzją jest możliwość dokonywania transferów non stop. Nie pasuje nam zawodnik? To nara, kupcy zazwyczaj znajdują się bardzo szybko.

Oprawa audiowizualna jest, jakby to ładnie ująć… oszczędna. Grafika meczu to tak właściwie surowe chłopki biegające po zielonym polu. Warto więc przed każdym meczem wybrać skrajnie odmienne barwy obu ekipom, bo w przeciwnym razie nijak nie będzie można odróżnić kto gra w której ekipie. Jeśli chodzi o bodźce dźwiękowe, to z tymi jest kiepściutko. Co prawda w menu przygrywa spoko pioseneczka, na koniec meczu słyszymy krótki dżingiel, ale w czasie spotkania towarzyszy nam cisza. Chociaż nie, słychać pewne poruszenie na trybunach, lecz nie ma w tym żadnych emocji, przyśpiewek, aż żal.

Active Soccer 2 DX to niezła gra pod warunkiem, że nie mamy lepszej alternatywy, czyli pozycja ma dobre warunki na Vicie, która ma tyko cztery odsłony FIFA i Dino Dini’s Kick Off Revival. W śmiesznej jak na dzisiejsze standardy ilości miejsca upchnięto trochę trybów z możliwościami, jakich nie dają większe produkty. Dla przykładu, można chociażby zrobić ligę na 64 zespoły(!), w której każdy gra z każdym 10 razy (aż mnie korci, by to rozegrać). Ale to wszystko tylko łaty starające się utrzymać w jednym kawałku poszarpany materiał.


Zalety:

  • Prosta rozgrywka
  • Cena
  • Możliwość tworzenia ogromnych rozgrywek

Wady:

  • Optymalizacja
  • Brak jakiejkolwiek licencji
  • Mnóstwo niezrozumiałych rozwiązań

OCENA OGÓLNA: 6/10


Producent: The Fox Software
Wydawca: The Fox Software
Data wydania:
14 grudnia 2016 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Funkcje crossowe: -buy z PS4
Waga: 215 MB
Cena: 42 PLN

Reklamy