O BigFestcie usłyszeliśmy po raz pierwszy w roku 2013 na niemieckim Gamescomie. Zapowiedziany wtedy symulator organizatora festiwalu muzycznego miał być tytułem ekskluzywnym dla Vity. Czas leciał i leciał, a my nie dostawaliśmy jakichkolwiek informacji. Dopiero rok później, na kolejnym Gamescomie, zobaczyliśmy zwiastun i informację o poszerzeniu puli platform o PS3 i PS4. Co było potem? Oczywiście kolejny okres ciszy. Milczenie zostało przerwane 1 grudnia 2015 roku, gdy gra nagle pojawiła się w PS Store i to tylko na Vitę. Postanowiliśmy sprawdzić, co wyszło z tego zamieszania.

Recenzję napisał Emkiusz

W grze zarządzamy własnym festiwalem muzycznym. Przygodę zawsze zaczynamy od wyboru scenariusza (niektóre są tematyczne i wprowadzają jakieś urozmaicenia) oraz zespołów, które u nas wystąpią. BigFest korzysta z bazy utworów serwisu Jamendo, więc otrzymaliśmy dostęp do wielu indie wykonawców (nawet z Polski). Muszę przyznać, że pomysł był świetny i działa z korzyścią dla obu stron. Zespoły z Jamendo znajdą nowych fanów, a my nie będziemy skazani na słuchanie w kółko tego samego lub, co gorsza, czegoś, co w nasze gusta nie trafia. Niestety funkcja ta ma jednak jeden ogromny minus – brak aktualizacji, w związku z czym od premiery gry baza zespołów nie była ani razu odświeżona, co odbija się na znużeniu gameplay’em. Zespoły w grze za udany koncert zyskują tzw. „Vibe” (przyjmijmy, że to coś w rodzaju „sławy”). Żeby było ciekawiej, trzeba dobrze balansować dobór wykonawców, aby któryś zespół np. nie obraził się za to, że jest tylko suportem dla kogoś mniej znanego. Problem polega na tym, że już od początku wszystkie zespoły mają sławę już „wymaksowaną” i są sobie równe. Oznacza to tyle, że prawie zawsze jest z nimi problem. Ewentualnie można go ominąć, zostawiając w puli kilku naszych ulubionych artystów z samouczka, którzy mają niski poziom „Vibe”. I tu ponownie wchodzi brak aktualizacji. Odświeżenie listy wrzuciłoby do puli nowych artystów o mniejszej sławie i nie dość, że gra byłaby znów ciekawsza, to jeszcze pozbylibyśmy się problemu roszczeniowych artystów.  Niestety nic już się nie zmieni w tej kwestii, ponieważ twórcy od wydania gry milczą, a Sony też nie wydaje się zainteresowane.

bf-3

Wróćmy jednak do organizacji festiwalu. Powiedzmy, że wybraliśmy już plakat, udźwiękowienie i trafiliśmy na miejsce akcji. Na początku na terenie festiwalu walają się tylko śmieci i stoi parę obowiązkowych budowli, np. scena. Jedynymi uczestnikami imprezy są osoby, które prawdopodobnie zabłądziły. Czas więc to zmienić. Żeby przyciągnąć więcej ludzi, możemy zadbać o ich potrzeby, nie tylko muzyczne (te przedstawiane są wskaźnikiem, który również nazywa się „Vibe”). Należy więc wybudować należy budki z jedzeniem i piciem, toalety, śmietniki. Postęp jest jednak strasznie powolny i przez długi czas potencjalni klienci będą omijać nasz festiwal szerokim łukiem. Trzeba zwyczajnie zacisnąć zęby i przeczekać chude lata, dbając o przychodzących uczestników. W końcu od nich zależy, czy wybrany zespół w ogóle zagra (najpopularniejsze zespoły nie będą chciały grać dla zbyt małej grupy słuchaczy). To, czego potrzebują wielbiciele muzyki, łatwo sprawdzić, czytając ich myśli. Przykładowo, gdy aura pogodowa nie sprzyja, trzeba ustawić stoiska z ciepłymi napojami i parasolami. Z czasem teren koncertu zaczną odwiedzać osoby, które zechcą nam utrudnić prowadzenie biznesu jeszcze bardziej. Zrobią to rozsiewając zarazki, czy zwyczajnie odpychając innych nieprzyjemnym zapachem. Tacy delikwenci zawsze mają nad głową czerwone dymki z myślami, które wystarczy nacisnąć, aby pozbyć się problemu, a nawet dostać jakąś drobną nagrodę (niektóre mogą przydać się w trybie multiplayer, o którym później).

bf-4

Wybór stawianych budowli nie jest zbyt imponujący, ot wymagane minimum. Kolejne obiekty odblokowujemy, zdobywając doświadczenie za udane występy i wskakiwanie na wyższe poziomy, po czym trzeba jeszcze za nie zapłacić tutejszą walutą – BigNotes. Najbardziej różnorodne obiekty to namioty, które decydują o maksymalnej liczbie uczestników. Miłym zaskoczeniem jest, że możemy budować, w każdym miejscu, jakie nam się podoba (na wyznaczonym terenie, oczywiście). Trzeba jednak pamiętać, że stawianie niektórych budowli jest zależne od innych, choćby ze względu na prąd z generatora, a tu należy brać pod uwagę nawet światła, które w dużej liczbie potrzebują dużo prądu. Funkcję budowlańców pełnią roadie, których możemy mieć maksymalnie pięcioro. To oni dbają również o kaprysy zaproszonych gwiazd i uprzątanie śmieci. Z początku trzeba dobrze planować ich działania, bo wydanego polecenia nie można cofnąć, a w międzyczasie może się okazać, że gitarzysta poprosi nas o nastrojenie instrumentu, a my nie będziemy mieli kogo posłać. Brak pomocy może skutkować powrotem zespołu do domu oraz ciszą na scenie, a więc i pod nią.

bf-5

Impreza kończy się wraz z zagraniem (lub ucieczką) ostatniego zespołu. Gdy już będzie po wszystkim, dostaniemy podsumowanie i wypłatę. Po powrocie do menu głównego zdarzyć się może, że dostąpimy zaszczytu wzięcia udziału w losowaniu. Nagrody nie są niczym wielkim (BigNotes, namioty), ale widać, że jest to pozostałość po początkowym planie wydania tej gry w formacie Free to Play. Podbija ten fakt to, że po jakimś czasie odblokowana zostaje możliwość losowania za pomocą żetonów VIP. Po co drugi rodzaj loterii? Zgaduję, że miała być to waluta premium, którą gra w obecnym stanie hojnie nas obdarowuje. Na domiar złego (dobrego?) system ten jest źle zbalansowany. Co ileś losowań w nagrodę dostaniemy kilka żetonów (poza nimi wygrać możemy oczywiście BigNotes oraz przeszkadzajki do trybu online), a zanim je wydamy, wpadną kolejne, co oznacza, że można łapać nagrody w nieskończoność i w międzyczasie dorobić się dużych pieniędzy. A ponieważ to właśnie pieniądze są głównym ograniczeniem, miałem wrażenie, jakbym oszukiwał i używał czegoś w rodzajów starych, dobrych cheatów.

bf-6

Poza rozbudową własnego festiwalu jest również możliwość podglądania innych graczy, a nawet przeszkadzania im. Twórcy dają nam możliwość nasyłania na znajomych wszystkich tych, którzy napsuli nam krwi w trybie singleplayer, od wampirów po hipisów. Byłoby to naprawdę miłym dodatkiem, gdyby rzeczywiście cokolwiek zmieniało. Na cudzą imprezę można dostać się w każdym momencie, co wyklucza możliwość robienia psikusów w czasie rzeczywistym. Jedynym pocieszeniem mogą być przedmioty dekoracyjne, które możemy uzyskać od innych graczy, klikając na charakterystyczne statuy. Dość dziwna opcja, która (tu znów spekuluję) mogła zostać przez kogoś wymuszona (patrzę na Was, Sony). Poza tym dostępne są wszelkie tabele wyników graczy i tego, jak sobie radzą poszczególne zespoły, a mając w pamięci to, o czym pisałem na początku, czyli że wszystkie grupy są na tym samym poziomie, nie ma to sensu. Będąc już w temacie poruszania się po tabelach i trybach, muszę wspomnieć, że interfejs jest strasznie powolny. Zatwierdzanie wybranych akcji czasem trwało to tak długo, że myślałem, że coś się zepsuło, jednak okienko potwierdzenia w końcu się pojawiało. Dramat.

bf-7

Wyjątkowo dobrze gra prezentuje się w kwestiach audiowizualnych. Festiwal z czasem będzie przyciągać coraz więcej słuchaczy i nie zostało to jakoś specjalnie uproszczone. Pod sceną naprawdę poruszają się tłumy ludzi, a i klatki nie spadają do poziomu, w którym gra staje się niegrywalna. Graficznie jest całkiem dobrze i to również pod względem projektowym, np. stoisk, widać, że ktoś nad tym elementem przysiadł. Jeśli o udźwiękowienie chodzi, to i tu nie ma większych wad. Muzykę podczas gry właściwie wybieramy sobie sami. Dźwięki się specjalnie nie wybijają, ptaszki śpiewają, tłumy krzyczą. Ma to wszystko swój klimat… ale płacimy za niego czasem oglądania ekranu wczytywania. Może i nie trwa to przesadnie długie, ale mogłyby być krótsze. Do tego dodajmy interfejs, na który narzekałem wcześniej, i tempo gry robi się ślimacze.

bf-8

BigFest chciał reprezentować gry typu tycoon, skupiając się na zarządzaniu festiwalem. Teoretycznie spełnia swój zamysł, ponieważ możemy budować i ulepszać obiekty, dbać o potrzeby odwiedzających, mamy pracowników dbających o porządek i stawianie nowych budowli. Niestety, opcje te są mocno ograniczone, co po pewnym czasie prowadzi do zmęczenia materiału. Z mojego opisu wychodzi więc na to, że BigFest jest średnim tytułem, którego ciekawy pomysł nie idzie w parze z dobrą realizacją. Wszystko to prawda, jednakże muszę szczerze przyznać, że granie w produkcję studia On The Metal sprawiło mi masę frajdy. Prawdopodobnie w myśl przysłowia “na bezrybiu i rak ryba”, ale jednak. Przez powolny postęp długo będziemy odblokowywać nowe obiekty i funkcje, dzięki czemu nuda nie wkradnie się aż tak szybko. Problem pojawia się po zobaczeniu wszystkiego, co gra ma do zaoferowania. Kończąc ją, nadal miałem kilka budynków do rozbudowy i scenariuszy do ogrania, ale nie miałem już motywacji. Jeśli jednak kręcą was tycoony, to, po pierwsze, nie macie na Vicie większego wyboru, a po drugie cena nie odstrasza. Poza tym BigFest posiada tylko 13 trofeów, w tym platynę, której osiągnięcie nie jest może trudne, ale wymaga trochę czasu.


Plusy:

  • Przyjemna rozgrywka
  • Oprawa graficzna
  • Dobry stosunek jakości do ceny
  • System promowania nowych zespołów muzycznych…

Minusy:

  • …który jest zepsuty i źle wpływa na gameplay
  • Powolny interfejs
  • Równie powolne tempo gry
  • Brak jakichkolwiek aktualizacji danych

Grafika: 7
Dźwięk: 8
Gameplay: 6

Ocena ogólna: 6,5/10


Producent: On The Metal Ltd
Wydawca: Sony Computer Entertainment Europe
Data wydania: 1 grudnia 2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 449 MB
Cena: 42 PLN

Reklamy