Kojarzycie jednego z najbardziej rozpoznawalnych runnerów – Bit.Trip Presents… Runner 2: Future Legend of Rhythm Alien? Wspominam o nim, ponieważ polskie studio stworzyło coś bardzo podobnego, zwłaszcza pod kątem mechaniki. W ich produkcie nie wcielimy się jednak w kosmitę, a krasnala, któremu polecono uratować księżniczkę.

Geki Yaba Runner zadebiutował na konsolach Nintendo (3DS i WiiU), ale pod tytułem 2 Fast 4 Gnomz. Nazwa została zmieniona podczas wydawania gry na urządzeniach mobilnych i PS Vita. Dlaczego to tego doszło, nie wiem, więc lepiej zostawmy ten temat i zajmijmy się właściwą recenzją. Tak jak wspomniałem we wstępie, wcielamy się w gnoma, który musi uratować księżniczkę i, przy okazji, zebrać tysiące skarpet dla czci i chwały swojego króla. Taką oto szczątkową fabułę, podaną za pomocą kilku cut-scenek, oferuje nam Geki Yaba Runner.

2017-02-08-234125

Celem gracza jest przebiegnięcie skrzatem z punktu A do punktu B, a trzeba to zrobić na ponad stu poziomach. Wraz z postępem odblokowywać będziemy kolejne umiejętności, m.in. szarżę i sprint, które wywołujemy odpowiednim przyciskiem kierunkowym D-Pada. Kluczem do sukcesu jest odpowiednie żonglowanie zdolnościami, tak aby szybko, gładko i bez najmniejszego błędu pokonać wszystkie pułapki i niebezpieczeństwa rozstawione na drodze. Każda pomyłka oznacza powrót do ostatniego punktu kontrolnego, których na szczęście na planszach jest wystarczająco, by po zgonie nie stracić zbyt dużo postępu. Dodatkowo kierunek biegu wyznaczać będą skarpety, które musimy zebrać, jeśli chcemy zaliczyć poziom i odblokować kolejny. Oprócz zwykłych skarpet gdzieniegdzie pojawiać się będą złote onuce, które, oczywiście, pełnią rolę trudnej do zdobycia znajdźki. Fani masterowania powinni być więc usatysfakcjonowani, bo poziom trudności jest niższy niż twórcy obiecują. Dopiero około 80 poziomu gra staje się cięższa do pokonania, ponieważ wchodzi kilka zróżnicowanych wyzwań. Gdzieś od połowy leveli posiadać też już będziemy trzy z czterech umiejętności, przez co poziom trudności automatycznie się podniesie, a my będziemy musieli skupić się nieco bardziej na zaliczaniu mapek. Oprócz tego twórcy przygotowali dla nas labirynty z lustrami będącymi teleportami, znajdą się także wyścigi śmierci, gdzie musimy zdążyć dotrzeć do mety, nim przyczepiona do nas bomba wybuchnie. Dodatkowo pojawiają się także poziomy, na którzy złote skarpety zostają zastąpione czasówką, więc jeśli chcemy daną planszę wymasterować, musimy nie tylko zebrać wszystkie skarpety, ale jeszcze zmieścić się w wyznaczonym czasie.

2017-02-09-151844

Pierwsze spojrzenie na Geki Yaba Runner może wywołać myśli w stylu „To kolejna gra dla małych dzieci!”. Skojarzenie chybione nie jest, bo w końcu od pierwszych sekund bombardowani jesteśmy wieloma jaskrawymi kolorami, a dziecięcy nastrój potęguje skoczna, zabawna i strasznie irytująca (bo powtarzalna) muzyka. Sama rozgrywka jest płynna, klimat jest humorystyczny, ale nie jestem pewny, czy taki styl graficzny pasuje do gry, która kierowana jest raczej do starszych graczy. Lokacje są barwne, niezbyt szczegółowe i mało zróżnicowane, ale podczas szybkiego biegu nie mamy raczej czasu na podziwianie widoków (dopiero na zrobionych zdjęciach widać czasem niedoróbki w klejeniu tła składającego się z kilku obrazów). Ogólnie widoczne są dwa plany – wspomniane statyczne tło oraz platformy, po których skaczemy. Na niektórych poziomach znajdziemy trąby powietrzne czy spadające liście, które dodają nieco dynamiki. Co więcej, gra utrzymuje stabilną ilość klatek na sekundę, co jest chyba najważniejszym aspektem jakiejkolwiek zręcznościówki. O udźwiękowieniu można napisać tyle, że jest, strasznie irytuje swoją powtarzalnością i prędzej czy później każdy wyciszy konsolę podczas zabawy.

2017-02-09-144657

Szponix:

Geki Yaba Runner już w dniu premiery na PSV zdobył u mnie wielkiego plusa. A miałem obawy, bo w sieci krąży wiele krytycznych opinii o tym runnerze, głównie z powodu okropnych mikropłatności. My jednak musimy zapłacić za niego 21 złotych, ale za to otrzymujemy kompletną produkcję z nielimitowaną liczbą żyć i tylko jedną szansę pominięcia misji (warto zostawić ją sobie na końcowe etapy). Cieszę się więc, że Qubic poszedł w tę stronę, a nie w F2P/P2W.

Czy jednak warto zainwestować 21 złotych w tę grę? Jako wielki fan zręcznościówek i miłośnik runnerów (przynajmniej od czasu Runnera 2) mam ogromny problem z odpowiedzią na to pytanie. Pierwsza połowa jest do bólu nudna, powtarzalna, trywialnie prosta. Do tego dochodzi koszmarne udźwiękowienie (tj. zbyt powtarzalne i rzadko zmieniane), które bardziej odpycha, niż zachęca. Z drugiej jednak strony, gdy ktoś już przebrnie przez te 50-60 poziomów, otrzyma dostęp do tych znacznie ciekawszych, bardziej urozmaiconych i nieco trudniejszych. Niestety muzyka nadal będzie straszyć, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ją wyłączyć. Od Was więc zależy, czy jesteście w stanie przeboleć kilkadziesiąt pierwszych, bardzo prostych misji, by dopiero w drugiej połowie podróży znaleźć wyzwanie. 21 złotych za około 150 wyzwań jest całkiem atrakcyjną ceną i myślę, że jeśli ktoś lubi sobie czasem pobiegać, będzie raczej usatysfakcjonowany. Trochę szkoda, że twórcy nie wyczerpali potencjału, jaki drzemie w runnerach. Osobiście zwiększyłbym poziom trudności (i nie chodzi mi tylko o masterowanie) i już na starcie dodałbym kilka atrakcji, które zachęcą do dalszego odkrywania kreskówkowego świata. Do tego stworzyłbym z dwa osobne, niezależne od kampanii, tryby – czasówkę i jakieś horrendalnie trudne wyzwania bonusowe, np. w ponurym, mrocznym świecie, żeby dodać nieco goryczy do tego lekko przecukrzonego produktu.

OCENA: 6/10


Polydeuces:

Z runnerami dużego doświadczenia nie mam, przed opiniowanym tytułem miałem jedynie okazję zagrać w pierwszego Bit. Trip Runner i Run Sackboy, Run wydanego na naszą przenośkę. Z początku Genki Yaba jest grą prostą, lecz z każdym kolejnym poziomem i każdą nabytą nową umiejętnością, pozycja nabiera kolorów. Zdobycie wszystkich skarpet będzie wymagało od nas niezawodnego refleksu i świetnej koordynacji ręka-oko. Minusem jest to, że gra po około 40 poziomach zaczęła, tak jak poprzednie ogrywane przeze mnie runnery, porządnie mnie nudzić. Grafika nie wyróżnia się niczym specjalnym, ot jest ładna i schludna dla oka, ale nic więcej. Muzyka jest natomiast wadą, bo przechodząc przez kolejne poziomy, nie usłyszymy żadnego zróżnicowania. Podsumowując, grę można nabyć za premierową cenę, ale tylko gdy myślimy o jakimś zapychaczu na krótkie posiedzenia.

OCENA: 5/10


Quithe:

Runnery nie są gatunkiem, do którego jakoś specjalnie mnie ciągnie. Mogę w nie pograć, ale rzadko sprawiają, że naprawdę się w nie wciągam. Przykładem takiej naprawdę udanej bieganki jest dla mnie Color Guardians, które zawiera wiele dobrze połączonych elementów utrudniających rozgrywkę oraz kilka ciekawych pomysłów na wydłużenie zabawy. Niestety tego brakowało mi w Geki Yabie. Już od około trzydziestego levelu grałem, żeby przejść, a nie dla przyjemności. Mimo że regularnie pojawiały się nowe elementy wymuszające dodatkowe ruchy, nie potrafiły mnie wystarczająco wciągnąć. I chociaż nie mam jakiegoś specjalnego rozeznania w gatunku, ta produkcja wydaje mi raczej sztandarowym jego reprezentantem. Jedyną różnicą może być próba utrudnienia poziomów przez bardzo upierdliwe rozmieszczanie przeszkód czy poziomy z portalami i bardzo dużą prędkością poruszania się, przez co czasem nie miałem pojęcia, co się dzieje na ekranie. Nie jest to też znowu nic, z czym nie można by sobie poradzić odpowiednią liczbą prób. Koniec końców dla mnie, sporadycznego konsumenta runnerów, Geki Yaba Runner jest produkcją przeciętną. Może służyć za wypełniacz, gdy chce się usiąść do czegoś na kilkanaście minut oraz gdy nie można się bardziej skupić. Gdy się jednak weźmie pod uwagę liczbę poziomów i ewentualne ich masterowanie, produkcja spokojnie staje się warta tych 21 PLN.

OCENA: 5/10


Zalety:

  • Imponująca liczba poziomów
  • Końcowe etapy potrafią być wymagające
  • Niska cena, uwzględniając zawartość

Wady:

  • Pierwsza połowa kampanii jest trywialnie prosta
  • Kontrowersyjna oprawa wizualna
  • Udźwiękowienie
  • Nudzi i męczy przy dłuższych sesjach

OCENA OGÓLNA: 5,5/10


Serdecznie dziękujemy Qubic Games
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Qubic Games
Wydawca: Qubic Games
Data wydania:
31 stycznia 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 115 MB
Cena: 21 PLN

Reklamy