Tę recenzję zacznę od zdradzenia najbardziej skrywanego sekretu wszystkich recenzentów!

Prawda jest taka, że przy prostych grach, aby uatrakcyjnić tekst oraz zwiększyć jego objętość, umieszczamy informację o producencie. O jego dotychczasowym doświadczeniu, historii i innych takich. Przy Battalion Commander też chciałem zastosować ten zabieg, ale… znalezienie informacji o Smartphone Labs graniczy z cudem. Nawet ich strona internetowa to pusty przycisk „More”. Wybaczcie mi więc brak tego elementu, ale z pustego i Salomon nie naleje…

Jeśli chodzi o samą grę, jest ona portem produkcji flashowej reprezentującej gatunek scrolling shooter. Gdyby ktoś nie wiedział, co to za typ gier, oto krótki opis: staramy się w nich tak pokierować naszą jednostką, aby nie została zniszczona, czy to przez atak przeciwnika, czy to wpadnięcie na przeszkodę, podczas gdy pole do manewrów stale pcha nas do przodu. W Battalion Commander, dla odmiany, i zgodnie z tytułem, będziemy kierować dowódcą oddziału piechoty.

2016-12-22-213409

Od standardowego przedstawiciela gatunku odróżnia tę produkcję nie tylko rodzaj jednostki (zazwyczaj jest to samolot lub statek kosmiczny), ale także sposób jej parametryzacji. Nie jest on losowy, a lepszej broni czy buffów nie otrzymamy ze zgładzonych przeciwników. W tym przypadku wszystko ustalamy przed wyruszeniem do walki – począwszy od broni, przez ulepszenia, na ataku specjalnym skończywszy. Oczywiście nie mamy dostępu do wszystkiego od samego początku. Zapracujemy na każdy z elementów dodatkowych, zbierając doświadczenie i pieniądze, począwszy od rangi szeregowca. Doświadczenie, oczywiście, pomoże nam w awansowaniu, natomiast walutą wykupimy zablokowane ulepszenia.

Tym, czym się chwali Battalion Commander, a także jedyna losowa zmienna w czasie potyczek, to spotkani na drodze towarzysze broni. Po uwolnieniu ich z niewoli dołączają się do nas, zwiększając naszą siłę bojową. Oczywiście ich maksymalna liczba w naszych szeregach zwiększa się wraz ze zdobywaniem kolejnych stopni dowódcy. Na szczęście po stracie podwładnego możemy w jego miejsce zrekrutować kolejną jednostkę. Ostatecznie wygląda to tak, że w późniejszych etapach gry wybieramy sobie najbardziej pasujące nam typy towarzyszy, resztę omijając. Żeby nie była za kolorowo, nie da się pozbyć niechcianego kamrata, którego niechcący zgarnęliśmy, dopóki nie umrze.

2016-12-22-233458.jpg

Swoimi zmianami w podstawach gatunku twórcy zapewne chcieli wyróżnić się na tle innych takich produkcji, jednak skończyło się na tym, że ich gra to ciągłe powtarzanie tego samego schematu. Atutem tego gatunku jest według mnie duża losowość wypadających ulepszeń, a deweloperzy, pozbawiając grę tego elementu, usunęli jego najistotniejszą część. Co prawda spróbowali to zamaskować systemem misji, które wymuszają na nas konkretne zachowania, czasami przeczące naszej normalnej taktyce, ale to ciągle za mało, aby ukryć monotonność.

2016-12-22-193212

Ubogo jest także pod względem graficznym. Plansze są powtarzalne, liczba rodzajów przeciwników nie jest duża, a na domiar złego gra potrafi złapać chwilowe zwieszki nie uzasadnione tym, co widać na ekranie. Najciekawsze jest jednak to, że szału na tle innych słabych elementów nie robi nawet audio, a nawet brzmi gorzej niż wersja przeglądarkowa…

Prawdę mówiąc, po produkcji spodziewałem się trochę więcej. Prawdę mówiąc, dostaliśmy coś, co można za darmo ograć w przeglądarce. Najpiękniejsze jest jednak to, że darmowa wersja jest jakby lepsza… Na szczęście cena nie jest wysoka, ale te pieniądze lepiej przeznaczyć na coś z promocji w PSN.


Ocena końcowa: 2/10


Serdecznie dziękujemy SmartPhone Labs
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: SmartPhone Labs
Wydawca: SmartPhone Labs
Data wydania: 01 grudnia 2016 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 54,2 MB
Cena: 12,5 PLN

Advertisements