Mówisz Omega Force, myślisz Dynasty Warriors. Mówisz Dynasty Warriors, myślisz slasher. Jednak schemat ten przełamuje najnowsze DW o podtytule Godseekers. Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy Omega Force poradziła sobie z eksperymentalnym podejściem do gatunku sRPG.

Obok rozgrywki zmian nie ominęła także fabuła, którą można określić jako mariaż znanego już schematu  opowieści o dawnych Chinach z kompletnymi wymysłami w stylu Warriors Orochi. Zhao Yun i Leiem Bin, jego przyjaciel z dzieciństwa, podróżują po kraju, aby znaleźć miejsce dla siebie i przywódcę o podobnych ideałach. Los poprowadził ich jednak do miejsca zapieczętowania mistycznej istoty Lixi. Po uwolnieniu jej dowiadują się, że Lixi chce wrócić do boskiej siedziby, a potrzebne jej w tym celu są rozsiane po Chinach kule z jej mocą. Oczywiście ochoczo bierzemy się za ich zbieranie. Jak możemy się też domyślić, stają się one bronią do spełnienia aspiracji przywódców zwaśnionych rodzin, wynosząc dotychczasowe boje na inny poziom. Omega Force ma już wypracowany styl tworzenia takich historii, jednak w tym przypadku nie wybiega za bardzo poza ramy DW i mocno ograniczała mistyczne moce. Równie dobrze motyw Lexi i jej kul mógłby być zastąpiony czymś innym, bardziej przyziemnym, jednak, z drugiej strony, zastosowany zabieg pozwolił na wyjaśnienie paru rzeczy magią, co z kolei przełożyło się na w miarę sensowne wydłużenie opowieści.2017-01-23-150837Kolejna rzeczą, która wyróżnia Godseekers od głównej serii, jest przedstawienie nam jednej liniowej przygody, co przy ponad sześćdziesięciu bohaterach nie pozwala na odpowiednie wykorzystanie potencjału. Omega Force znalazło jednak pewien sposób, by trochę ominąć ten problem. Mowa o „Bond mirror”, czyli krótkich scenach przedstawiających wydarzenia nie związane z główną historią. Każda z postaci ma ich co najmniej cztery, a odblokowują się po spełnieniu odpowiednich warunków, takich jak postęp w fabule czy użycie któregoś z bohaterów odpowiednią liczbę razy. Często robienie postępów w tym trybie odblokuje nam postaci do użytku powszechnego.2017-01-26-003443Ponieważ jestem świeżo po SD Gundam G Generation Genesis (korzenie tego sRPG-a sięgają jeszcze SNES-a) i nie są mi obce slashery z serii Warriors, mam dobry punkt spojrzenia na Godseekers. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl po ograniu recenzowanej produkcji, to próba wrzucenia slasherowej nawalanki w realia sRPG-oów. Nie wyszło to najgorzej, ale sądzę, że twórcy chcieli wcisnąć do spin-offa wszystko, z czym tylko kojarzy się DW. Mamy więc ataki musou, po kilkanaście broni, które możemy udoskonalać, synchro attack, indywidualne drzewko rozwoju, nie mówiąc już o standardowych poziomach doświadczenia wzmacniających naszych wojowników. Po opanowaniu wszystkich mechanizmów, o których większość zapewne będzie już miała większe pojęcia, produkcja robi się łatwa… o wiele za łatwa… Przykładem niech będzie możliwość rozegrania każdej misji na trzech poziomach trudności – podszedłem do każdego z nich i nie widziałem różnicy nawet pomiędzy łatwym a trudnym, oba zaliczałem bez żadnych przeszkód w równym tempie.

Same misje dzielą się na kilka typów. Najczęściej trzeba pokonać odpowiednich przeciwników, a za urozmaicenie służą np. ochrona sojusznika czy dostanie się do wyznaczonego miejsca. Najgorsze, co może nam się jednak przytrafić, to misje z NPC. Sztuczna inteligencja właściwie nie istnieje. Nasi sprzymierzeńcy blokują nam drogę czy rzucają się do walki sam na sam z małą ilością życia. Przez całą grę tylko takie bezsensowne zachowania sojuszników powodowały, że przegrywałem misje…2017-01-24-002208Nic jednak nie będzie nam tak przeszkadzało, jak grafika, a właściwie pewien jej aspekt. Zacznę od plusów, bo zawsze jakieś pozytywy się znajdą. Zaliczyć do nich można płynność rozgrywki i wygląd ataków specjalnych, które nie muszą się ładować nie wiadomo ile. Tak samo przyjemnie wygląda mapa z wyborem misji. Co innego jednak plansze w samej rozgrywce. Obracanie co chwilę kamery, aby sprawdzić, czy w murze jest przejście, czy przed nami jest spadek lub, czy widziana jednostka jest przeciwnikiem, może zniechęcić. Co jak co, ale czytelna mapa jest przecież esencją sRPG-owi, więc takie zarzuty nie powinny mieć w ogóle miejsca. Początkowo myślałem, że z czasem uda mi się do tego przyzwyczaić, ale tak się nie stało. Przynajmniej audio nie zostało zepsute. Otrzymaliśmy muzyczne klimaty znane z innych produkcji spod znaku Dynasty Warriors i także japoński dubbing, które zawsze były przynajmniej dobrej jakości, więc pod tym względem można być zadowolonym.

2017-01-24-171851

Po Godseekers widać, że Omega Force nie ma doświadczenia w tym gatunku. Czasem nie ma to znaczenia, bo studia, przecierając dla siebie nowe szlaki, potrafią wydać dzieła świetne, ale to niestety nie jest ten przypadek. Dostaliśmy grę mocno średnią, której główne problemy to poziom trudności i czytelność mapy. Jeśli jednak nie jest to pojedynczy wybryk i powstaną kolejne gry w tej manierze, a wypisane tu niedociągnięcia zostaną poprawione, z chęcią wrócę do tej formuły. Tymczasem Godseekers zostaje produkcją, którą cieszyć się będą mogli głównie wielbicie romansu trzech królestw, a zarazem fani sRPG-ów, bo obstawiam, że mogą wybaczyć tej grze więcej.


Plusy:

  • Ponad 60 postaci
  • Dwie postaci do wyboru

Minusy:

  • Poziom trudności
  • SI komputera
  • Czytelność map

Fabuła: 7
Grafika: 4
Dźwięk: 7
Grywalność: 5

Ocena końcowa: 5,5/10


Serdecznie dziękujemy Koei Tecmo Europe
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Omega Force
Wydawca: Koei Tecmo
Data wydania: 01 luty 2017 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 1,7 GB
Cena: 159 PLN

Reklamy