Uniwersum „Fate” składa się z wielu historii przedstawionych w każdym możliwym medium. Oczywiście jednym z nich są gry, które w ogóle dały początek tej serii – pierwsza opowieść miała formę visual noveli. I chociaż na Vicie ukazały się już Fate’y, dzisiaj zajmiemy się dopiero pierwszym, który otrzymał anglojęzyczne wydanie.

Akcja Fate/EXTELLA: The Umbral Star rozgrywa się w spin-offowej wersji uniwersum, która po raz pierwszy została zaprezentowana w grze wydanej na PSP – Fate/Extra. W omawianej produkcji wcielimy się maga, który doświadczył spotkania z ogromną, niesamowicie potężną istotą. Wydarzenie to spowodowało u niego nie tylko amnezję, ale, jak się szybko dowiadujemy, również „rozmnożenie”. W związku z tym zadaniem protagonisty oraz jego wiernej służącej będzie odkrycie tajemnicy tytana oraz podziału cyfrowego maga. I nie będzie to wcale prosta historia, bo dostępne cztery rozdziały fabuły przeplatają się między sobą, prezentując bardziej zawiłą treść, niż na początku mogłoby wydawać. W tym momencie trudno napisać coś więcej o szczegółach, bo bardzo łatwo rzucić spoilerem, więc na tym zakończę podawanie podstaw fabularnych. Za to poinformuję Was, że historia jest długa, przez co można nawet stwierdzić, że mamy do czynienia z fuzją visual novel ze slasherem. Sama opowieść jest ciekawa i z przyjemnością ją śledziłem. Scenarzysta zawarł też w tekście sporo dialogów odbiegających od głównego wątku, które skupiają się na relacji mistrza ze sługą. Niestety część z nich była po prostu nudna i w czwartym rozdziale przewijałem już większość z tych wstawek. Na szczęście łatwo wyłapać, kiedy treść przestaje mieć większe znaczenie, więc można ją sobie przeklikać. Poza trybem fabularnym wątkiem mamy jeszcze dostęp do historii pobocznych sług przewijających się w grze. Każda opowiastka kręci się wokół stosownego dla danej postaci scenariusza głównego i pokazuje walkę z jej perspektywy. Tekstu jest znacznie mniej i nie ma większego znaczenia fabularnego. Ot, taki tam dodatek często podany jako humorystyczne przekomarzanie się walczących i towarzyszy, co jest w sumie dobrym rozwiązaniem, bo główny wątek może zmęczyć ilością tekstu.

fe-01

VN to pierwsza części składowa tej gry, pora na drugą, czyli slashera w stylu Dynasty Warriors. W Extelli do dyspozycji mamy trzy tryby rozgrywki. Pierwszy to wątek fabularny, w drugim znajdują się historie poboczne, a w trzecim swobodne walki. Każda z tych opcji opiera się na jednym pakiecie misji, więc niestety pojawia się motyw powtarzalności. Rozwiewać mają ją jednak różne czynniki – w fabule, wiadomo, fabuła i prowadzenie trzech pierwszych postaci; w historiach pobocznych zarówno świeżość dialogów w już znanych okolicznościach oraz kierowanie trzynaściorgiem nowych, dość różnorodnych postaci; swobodna walka z kolei ma nas ucieszyć dowolnością wyboru wojownika i planszy, a co za tym idzie, pojedynku z konkretnym sługą. Same misje właściwie zawsze mają wspólny motyw, czyli przejęcie władzy na mapie przez zdobywanie kolejnych jej fragmentów (sytuacja jest dynamiczna, raz przejęte miejsce może zostać stracone!) oraz pokonanie konkretnego sługi. Aby wprowadzić trochę różnorodności w trakcie przejmowania mapy, twórcy w części misji dodali konkretne zadania, które trzeba szybko wypełnić, np. pokonać danego przeciwnika, zawłaszczyć konkretne miejscówki, czy poprowadzić wroga do jednego z własnych sojuszników. Poza tym przez całą rozgrywkę pojawia się wystarczająca liczba różnorodnych przeciwników. Najliczniejsze i najprostsze są zwykłe mobki, ale mają też swoje upierdliwe wersje – jak np. łucznicy stojący z boku czy latające płaszczki strzelające piorunującym promieniem. Większe wyzwanie stanowią agresorzy, czyli sporzy, znacznie silniejsi przeciwnicy o dużej odporności, których trzeba brać sposobem, a przynajmniej część z nich. Oczywiście na koniec zostają słudzy z przeciwnej frakcji. Poziom ich trudności w znacznej mierze zależy od misji, a potem już tylko od naszego levelu. Wszystkie te elementy zostały ze sobą bardzo dobrze połączone i tworzą przyjemny gameplay, który jednak miejscami może irytować z powodu pracy kamery (jak to zwykle bywa w tym gatunku) oraz powolnością ładowania nowych agresorów (pojawiają się po wybiciu danej liczbę mobków, którzy miejscami spawnują się w małych liczbach na raz).

fe-02

Prowadzone postaci rozróżniamy na kilka klas, m.in. walczące mieczem, rzucające czary czy łuczników. Każdą z nich prowadzi się trochę inaczej oraz, oczywiście, mają swój własny zestaw ciosów, które w niektórych przypadkach potrafią być bardzo rozbudowane. Wspólną cechą wszystkich wojowników jest atak wyprowadzany po napełnieniu paska mocy (zestaw kilku silnych combosów) oraz super potężny cios specjalny, który wymaga skompletowania trzech rozrzuconych po mapie fragmentów, powiedzmy, pendrive’a. Niektóre postaci dysponują jeszcze paskiem aktywacji przyspieszenia ruchów. Oczywiście wszyscy słudzy ulegają levelovaniu, które odpowiednio podbija statystki. Dodatkowo wpłynąć na nie można instalacją skilli, które czasem zostawiają po sobie agresorzy. Pośród nich znajdują się takie dodatki, jak zwiększenie expa, wzmocnienie danego typu ataku czy obrony przed danym żywiołem. Ich plusem jest to, że po zebraniu dwudziestu tworzy się nowa kopia do wzmacniania, którą możemy wykorzystać lub rozmontować na walutę. Wzmocnienia te możemy też swobodnie przenosić pomiędzy wojownikami, ale niestety za każdym razem trzeba wchodzić do któregoś z trybów, wybierać postać, wyciągać skille i dopiero dawać je komuś nowemu. Aby w ogóle przypisać skille, trzeba stworzyć odpowiednią więź maga ze sługą, by otworzyć porty. Dokonuje się tego w opcjach dialogowych (choć tylko dla trzech postaci z wątku głównego) oraz wykonując konkretne, dodatkowe zadania podczas misji (np. wypicie kilku butelek sake, zabicie iluś tam przeciwników, itp., itd.). Skoro już przy magu jesteśmy, może wspomagać aktywnego wojownika za pomocą czarów, które są przypisane do ubranej szaty. Szaty, a właściwie przepisy na nie, otrzymuje się na podstawie wyniku końcowego misji. Do ich stworzenia potrzeba jest lokalna waluta oraz, czasem, części ulepszające. Warto mieć to na uwadze, bo zawsze dobrze mieć pod ręką szansę na uleczenie się czy nawet odpalenie dodatkowego, mocnego ataku. Niestety na levelowaniu, wykonywaniu misji dla punktów więzi, zbieraniu skilli i przepisów kończą się dodatki do gameplayu. Jedyne, co zostaje, to powolne odkrywanie różnych elementów zawartych w galerii (muzyka, scenki, ubrania itd.), lecz zabierać się za to warto tylko wtedy, gdy podejdzie się do platyny, a ta szybko nie wpadnie.

fe-03

Ciekawie przedstawia się część graficzna produkcji. Na początku trzeba napisać, że rozgrywka jest bardzo szybka (a z dodatkiem odpowiednich skilli kamera czasem nie nadąża), wrogów na mapie potrafi pojawić się z dwudziestu, a w niektórych jej fragmentach nawet i trzydziestu, plus ataki są bardzo efekciarskie. Przy tym wszystkim, co dzieje się na ekranie, gra ani na chwilkę nie traci płynności, co jest ogromnym plusem. Ale trzeba mieć na uwadze, że w przypadku Vity wiąże się to z pewnymi kosztami. W tym przypadku są to widzialne kwadraciki na teksturach wrogów i ataków, jednak pojawiają się dopiero przy większych akcjach, a że są one wartkie, niemal nie zwraca się na to uwagi. Słabiej też wypadają modele 3D postaci w trakcie scenek dialogowych, ale za to ich przedstawienie w 2D cieszy oczy. Na plus zasługują również różnorodne, całkiem rozległe mapy. W przypadku muzyki mamy do czynienia z miksem gatunków – pojawiają się utwory operowe, gitarowe, elektroniczne oraz nawiązujące do tradycji japońskiej. Tworzy to interesującą całość, która dobrze komponuje się z rozgrywką, ale raczej nie zapadnie w pamięci wystarczająco długo. Pozostałe elementy audio, czyli efekty dźwiękowe i dubbing, stoją na bardzo wysokim poziomie.

fe-04

Mam małe trudności z oceną z tej gry. Z jednej strony składa się z dobrze zaprojektowanych elementów, z drugiej cierpi na niezdecydowanie, czy tak właściwie chce być VN-ką, czy slasherem. Z tego powodu tryb fabularny był dla mnie dość męczący, bo gdy już się przyzwyczaiłem do około 30 minutowego czytania, musiałem przejść do walki trwającej od kilku do nawet 40 minut, a potem znowu powtórzyć ten cykl, co mnie wybijało z rytmu i sprawiało, że lepiej grało mi się w krótszych sesjach. Gdy jednak osobno spojrzę na fabułę, widzę ciekawą historię z olewanego przeze mnie do tej pory uniwersum, która zachęciła mnie do zapoznania się z animu. Natomiast same walki wciągały i potrafiły stanowić wyzwanie, zarówno pod względem trudności pojedynków, jak i czasem w kwestii strategicznej względem narzuconych zadań. Szkoda tylko, że sposób rozwoju postaci jest dość ubogi i poza zwykłym zbieractem nie ma żadnych urozmaiceń, ale za to różnorodność dostępnych postaci korzystnie wpływa na zmniejszenie monotonni po dłuższym czasie spędzonym z główną fabułą. Tak więc, jeśli lubicie Fate’y, to myślę, że gra przypadnie Wam do gustu. Jeśli natomiast nie znacie tego uniwersum, ale materiały promocyjne Was zainteresowały, spokojnie możecie sięgnąć po Extellę, chyba że bardzo nie lubicie dużo czytać i siekać masy wrogów w stylu Dynasty Warriors. Każdy, kto zdecyduje się na zakup, spędzi z grą przynajmniej 20 godzin w samym głównym wątku oraz dodatkowe kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt na zabawie z pozostałymi elementami, czyli historiami pobocznymi i ewentualnej walce o platynę.


Fabuła: 7
Grafika: 7,5
Audio: 8
Gameplay: 8

Ocena ogólna: 7,5/10


Serdecznie dziękujemy Marvelous Europe
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Marvelous
Wydawca: Marvelous Europe (EU), XSEED Games (NA)
Data wydania: 20 stycznia 2017 r.
Dystrybucja: fizyczna i cyfrowa
Funkcje crossowe: -save i –buy (na DLC) z PS4
Waga: 1,3 GB
Cena: 179 PLN

Reklamy