Beatshapers wzbogacili bibliotekę gier na Vitę o cztery tytuły: StarDrone Extreme BreakQuest, Furmins i Z-Run. Po tej ostatniej słuch o nich zaginął, jeśli chodzi o PSV, ale tworzyli nadal i jednym z efektów ich pracy było #killallzombies. Najpierw produkcja pojawiła się na PS4, potem PC i XONE, a dzięki Smart Phone Labs wylądowała też na smatphonach i Vicie.

Celem gry jest przetrwanie kolejnych fal nacierających zombiaków, toteż twórcy nie pokusili się nawet o zalążek fabuły. Od razu więc wskakujemy do menu wyboru jednego z dwóch trybów gry – przetrwania i obrony schronu. Jak na survival przystało, rozgrywka trwa dopóty, dopóki mamy choć trochę życia. To jedyny pasek, jakim musimy się przejmować, bo amunicji jest nieskończona ilość, jedyny ewentualny problem to przeładowywanie, gdy opróżni się magazynek. A z nim bywa różnie, podobnie z prędkością uzupełniania go, ponieważ wszystko zależy od broni. Jedne będą mieścić więcej naboi, inne mniej, podobnie będzie z czasem przeładowania. Samych spluw do dyspozycji mamy 14, z czego dwie dostępne będą jedynie z bonusów (więcej o nich później). Pośród będących w normalnym polu wyboru giwer znajdują się m.in. pistolet, shotgun, kusza, M16, wyrzutnia rakiet czy gatling gun. Każdy, kto choć chwilę grał w cokolwiek z bronią palną, pewnie wie, jakie możliwości zaoferuje każda z nich. Dodatkowo, aby ułatwić nam życie, po każdym restarcie areny zbieramy od nowa levele. Każdy z nich pozwala na wybranie jednego z czterech pokazanych bonusów. Część z nich jest ograniczona czasowo, inne są stałe, niektóre wpłyną na walczącego, część na broń. I tak, dla przykładu, pojawia się opcje tymczasowej nieśmiertelności czy przybrania postaci ponurego żniwiarza, wyboru konkretnej broni lub zwiększenia otrzymywanego doświadczenia, a także zdolność regeneracji lub szybsze poruszanie się. W sumie takich dodatków jest 113. Jeśli chodzi o wrogów, nie są zbyt różnorodni – pojawiają się zwykłe trupy, tłuste trupy, ożywione psy i dwa bossy. Pierwszy szefunio wyskakuje po piątej fali, drugi jakoś koło dwudziestej i obaj są strasznie upierdliwi oraz wytrzymali. Żeby bardziej urozmaić rozgrywkę, arena zmienia kształt, tworząc rozpadliny i mury, podrzuca też karabiny i wirujące ostrza, które ranią także nas. Co jakiś czas spadają z nieba kontenery, które zwierają życie, beczki z punktami XP oraz już odblokowane bronie (a właśnie, zapomniałem o tym wcześniej napisać – trzeba utłuc wiele zombiaków, żeby odblokować wszystkie bronie). Drugi tryb w podstawowych zasadach jest bardzo podobny, również pojawiają się kolejne hordy, zdobywamy levele itp. Musimy jednak dodatkowo pilnować, żeby truposze nie rozwaliły wejścia do schronu. Nie jest to proste zadanie i lepiej poczekać z nim, aż odblokuje się lepsze bronie. Nie jesteśmy jednak zdani tylko na siebie, dodatkową pomoc otrzymamy, kupując i rozstawiając działka. Płacimy za nie gotówką i na starcie starcza nam jej tylko na trzy na takie wspomagacze, jednak im więcej zombiaków utłuczemy, tym więcej nowych karabinków będzie można ustawić. Oba tryby mają dodatkowy cel wspólny, zdobyć jak najwięcej punktów i ciągle próbować zdobyć ich jeszcze więcej, zarówno dla własnej satysfakcji, jak i dla lepszej pozycji w rankingu sieciowym. Wszystko to zostało podane w dość prostej grafice, która jednak wystarczy do tego typu rozgrywki. W końcu najważniejsze jest, żeby gra chodziła płynnie i trzeba przyznać, że w tym przypadku nie ma z tym problemów. Trochę męczące jest jednak bieganie po dość dużej arenie z małym polem widzenia, co można było trochę ulepszyć, lekko zmniejszając wielkość naszej postaci i przeciwników. Jeśli chodzi o audio, jest zaskakująco dobrze, głównie dlatego, że do walki przygrywają żwawe, rockowe kawałki. Efekty dźwiękowe też są nieźle przygotowane, dla przykładu, gdy kule trafiają w metal, wiemy o tym, podobnie jest z dźwiękami wystrzałów, każda broń ma swój.

kaz-1

Nie jestem wielbicielem pozycji, których głównym celem jest podbijanie wyniku punktowego. Przyznam jednak, że przy tej pozycji dałem się nawet w to wciągnąć, wielokrotnie powtarzając survival (obrona schronu niezbyt mnie zainteresowała, szczególnie po początkach bez lepszych broni). Kilkanaście rodzajów broni i wiele dodatkowych bonusów losowo wybieranych przy każdym levelu na pewno w tym pomogło. Gra nieraz mnie też zirytowała, gdy, na przykład, zabiła mnie podłoga, więc uważanie na środowisko również można zaliczyć do plusów. Niestety co jakiś czas trzeba czekać, aż pojawi się nowa fala wrogów, a bieganie po arenie z dość ograniczonym polem widzenia jest męczące. W grze brakuje także wskaźnika postępu odblokowywania nowych broni, bo choć przeróżnych statystyk jest dużo, tak przez cały czas nie wie się, ile trzeba się jeszcze nastrzelać, żeby dostać coś lepszego, i wcale nie jest to korzyść. Twórcom muszę jeszcze oddać, że całkiem udanie przemycili do gry trochę humoru oraz przeróżnych nawiązań (np. do Quake III Arena), miłą odmianą było też posłuchanie gitarowych kawałków podczas rzezi trupów. SPL z kolei całkiem dobrze poradziło sobie z portem, bo mimo że musieli pójść na duże skróty w porównaniu z wersją z PS4, tak udało im się zachować rdzeń rozgrywki. W związku z tym, jeśli potrzebujecie gierki na szybkie sesje, lubicie podbijać swoje wyniki i powoli odblokowywać kolejne rzeczy (broń w tym przypadku), to 21 PLN wydane w PSS na #killallzombies będzie dobrą inwestycją. To po prostu dobra gra w swoim gatunku.


Ocena ogólna: 7/10


Serdecznie dziękujemy SmartPhone Labs
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Beatshapers, SmartPhone Labs
Wydawca: SmartPhone Labs
Data wydania:
7 grudnia 2016 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 75 MB
Cena: 21 PLN

Reklamy