Kolejną marką własną klocków LEGO, która doczekała się własnej gry, jest „Chima”. Ponieważ Ninjago było zwyczajnie słabe, sprawdziliśmy, czy wydana rok wcześniej Wyprawa Lavala jest lepszym wyborem.

Historia zaczyna się od sąsiedzkiego, dorocznego turnieju o tytuł najlepszego wojownika. Nasz bohater, lew Laval, po raz kolejny przegrał z krokodylem Craggerem. Zwycięzca odszedł już z trzecią kulą energii chi, ale naszą uwagę zwraca jego dziwny uśmieszek. Niedługo później Laval dostrzega dziwny błysk na Spiralnej Górze, więc biegnie sprawdzić, o co chodzi. Na miejscu znajduje Craggera, który wyjawia, że dąży do zdobycia potrójnej mocy chi, aby zakończyć niesprawiedliwe rządy lwów, orłów i goryli. Od tej pory robimy wszystko, by go powstrzymać, przy okazji zaciągając do drużyny kolejne postacie. Oczywiście nie obejdzie się bez kilku wystarczająco ciekawych zwrotów akcji i dawki prostego, acz przywołującego lekki uśmiech humoru. Scenariusz może i nie należy do ambitnych, podobnie dialogi, ale po sieczce, jaką zaserwowało mi Ninjago, byłem zadowolony z takiego, a nie innego przedstawienia historii. Poza tym bohaterowie i antagoniści zostali o wiele lepiej nakreśleni i są bardziej różnorodni.

chima-1

Dużym plusem powiązanym z przedstawioną historią jest niby otwarty świat, po którym się poruszamy. Oczywiście, zanim uzyskamy pełny dostęp do wszystkich miejsc, trzeba przejść fabułę, która prowadzi przez kolejne lokacje. Jest to wiele przyjemniejsze rozwiązanie, niż podział na misje dostępne z hubu, tak jak to wyglądało w Ninjago. Dzięki temu mamy wrażenie, że jesteśmy częścią tego świata, więc i wszystkie dodatkowe zadania oraz ukryte przedmioty są znacznie przyjemniejsze do zaliczania. Inną kwestią, która jest ważna dla gier LEGO, jest wykorzystywanie różnych postaci. Każda z nich posiada szczególną zdolność specjalną, dzięki której można dostać się w poszczególne miejsca, a baśniowy podział bohaterów oparty na gatunkach zwierząt sprawdza się pod to idealnie. Dla przykładu, goryl skacze po drążkach, nosorożec rozwala ściany, a krokodyl pływa.

chima-2

Pozostałe elementy rozgrywki są dość standardowe dla klockowych gier. Przede wszystkim będziemy pokonywać przeróżne przeszkody terenowe, i tu ponownie typy bohaterów świetnie się sprawdzają. Naturalnie nie zabrakło też walki. Jest jej sporo, przeciwnicy są dość zróżnicowani i potrafią atakować większymi grupami, a różnice w stylach walki postaci również wypadają tu na plus. Ponownie będziemy zbierać lokalną walutę i czerwone klocki, potrzebne do odblokowania dodatków, takich jak mnożnik pieniędzy. W różnych miejscach zostały też poukrywane portrety postaci potrzebne do odblokowania ich w sklepie i mapki z informacjami o lokacjach. Dobrze wypadły zagadki, które trzeba rozwiązywać, aby przechodzić dalej, oraz rozrzucenie questów z gatunku „przynieś mi to i siamto” po różnych lokacjach. Niestety gra nie stanowi wyzwania, jeśli chodzi o pomyłki typu „źle skoczyłem” i „pokonali mnie” –respawnujemy się w miejscu zgonu lub blisko niego bez żadnej konkretnej kary. Ale za to dużym plusem jest opcja wyłączenia podpowiedzi, dzięki czemu można więcej pobiegać i pogłówkować.

chima-3

Niestety grafika nie wygląda już tak dobrze, jak w Ninjago. Co prawda znacznie lepiej prezentuje się koncepcja wizualna – odwiedzane miejsca są różnorodne, ciekawie zaprojektowane, a postaci różnorodne – ale nie wyglądają już tak dobrze. Po prostu widać, że to jedna z tych produkcji, która została przeportowana z 3DS-a bez większych starań dostawania jej pod możliwości Vity. Za to bardzo dobrze wypada część audio. Orkiestrowa muzyka w pełni oddaje baśniowy klimat przygody i dobrze łączy się z wydarzeniami, podobnie zresztą jest z efektami dźwiękowymi i dubbingiem. Ponownie też na plus wpada polska, tekstowa lokalizacja gry.

chima-4


OPINIE


Quithe:

Po kiepskim Ninjago niezbyt miałem ochotę od razu wskakiwać w kolejną legową grę, ale musiałem czymś szybkim wypełnić oczekiwanie na nowy update PSS. Odpaliłem więc Chimę i jakże przyjemnie się zdziwiłem podczas jej ogrywania. Fabuła miała o wiele lepszą konstrukcję, nie było rakotwórczego podziału na misje z zadaniami dodatkowymi wsadzonymi na siłę, postaci miały różnorodne charaktery, a sam świat był po prostu interesująco wykreowany, i stwierdzam to jako trzydziestolatek. Niby otwarty świat z przemyślanie rozłożonymi przeszkodami i ukrytymi dobrami bardzo dobrze komponował się ze zdolnościami konkretnych typów postaci. Wrażenie z ich prowadzenia oraz walk też było zupełnie inne – gładsze i przyjemniejsze. Gdybym nie cierpiał na brak gier do zrecenzowania, najpewniej splatynowałbym tę legówkę. W związku z tym polecam grę wszystkim, niezależnie od wieku, którzy szukają platformówki 3D.

PS. W recce Ninjago napisałem, że mam wątpliwości, czy brać się za obie gry LEGO Marvel. Cóż, zestawienie obu ogranych przeze mnie produkcji pokazuje, jak nierówne mogą być legówki, więc dam szansę kolejnym, a nuż będą tak dobre jak Chima. Swoją drogą, zastanawiałem się też, co może być przyczyną aż takiej różnicy jakości. Myślę, że problem nie leżał całkowicie po stroni marki Ninjago i podziału na misje, ale w tym, że to nie TT Games zajmowało się ninja tylko Hellbent Games. Gdy sprawdzę kolejne legowe produkcje, wrócę do tej kwestii.

Fabuła: 5,5
Grafika: 5,5
Audio: 7,5
Gameplay: 8

Ocena ogólna: 7,5/10


Szponix:

Gry z serii LEGO potrafią podobać się zarówno młodszym, jak i starszym graczom. Ja również lubię odprężyć się przy niezbyt wymagających, stosunkowo prostych produkcjach TT Games, jednak zraziłem się do nich, gdy tylko wprowadzili podział na misje. Nie czuć wtedy tej typowej dla serii wolności i wolałbym już niewielkie bazy (LEGO Harry Potter: Lata 5-7, LEGO Batman 2), niż widok menu z celami po każdej misji. LEGO Chima powstała jeszcze przed tą niezbyt trafioną modą, dlatego też bardzo chętnie polecę ją wszystkim legomaniakom i tym, którzy chcieliby poznać całkiem przyzwoitą fabułę oplecioną wciągającym gameplayem. Sama rozgrywka nie różni się zbytnio od innych klockowych gier, a oprawa wizualna została dość mocno spłycona ze względu na to, że docelową platformą był niezbyt mocny 3DS. Niemniej jednak warto dać tej grze szansę, gdyż jest to jedna z lepszych gier LEGO na Vitę! Bardziej podobać się może już tylko Władca Pierścieni/Harry Potter: Lata 5-7 (zależnie od gustu) i pierwsza klockowa gra z pełnym otwartym światem – LEGO Avengers.

Fabuła: 6,5
Grafika: 5,5
Audio: 7,5
Gameplay: 8

Ocena ogólna: 7,5/10


Fabuła: 6
Grafika: 5,5
Audio: 7,5
Gameplay: 8

Ocena ogólna: 7,5/10


Tytuł oryginalny: LEGO Legends of Chima: Laval’s Journey
Producent: TT Games
Wydawca: Warner Bros. Interactive
Data wydania: 21 czerwca 2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 973 MB
Cena: 79 PLN

Reklamy