Kanadyjskie studio Dragoon Entertainment postanowiło wydać swój najnowszy projekt na Vicie. Nim jednak nadeszła premiera, pracownicy zaserwowali nam mały pokaz trailerów i screenów, po czym… usłyszeli ogrom narzekań od graczy z całego świata. Ich gra była brzydka, prosta pod względem animacji, okropna po stronie udźwiękowienia, a do tego miała dość mocno uszczuplić portfele graczy. Ten okropny start sprawił, że o Skylight Freerange 2: Gachduine zrobiło się naprawdę głośno, ale zapewne nie doprowadziło to do masowych zakupów. Postanowiliśmy sprawdzić czy ludzie mają rację i czy wspomniany projekt faktycznie jest niegrywalny.

Nim jednak mu się przyjrzymy, sprawdźmy historię samego studia. Powstało ono w 2008 roku i w tym samym roku wydali swoje pierwsze dzieło – The Demon Rush – które dystrybuowano za darmo. Była to dwuwymiarowa produkcja RPG opowiadająca o wojnie pomiędzy ludźmi a demonami. Jeszcze przed wydaniem The Demon Rush, Dragoon informowało o ogromnej ilości przekleństw, przemocy, krwi i ogólnej brutalności nieodpowiedniej dla młodszych graczy. I faktycznie można usłyszeć (a dokładniej przeczytać) parę niecenzuralnych słów, ale o krwi i brutalności zapomnijmy (zwykłe turowe walki, rozgrywane w 2D, są już nawet w gierkach dla dzieciaków). Być może twórcy chcieli opisać wydanego w tym samym roku Wiedźmina czy Grand Theft Auto IV, ale totalnie nie trafili z opisem do własnego projektu.

 

Dwa lata później powstała pierwsza gra, która w ciągu kilku kolejnych lat przeobraziła się w dość długą i rozbudowaną tetralogię. Skylight przenosi nas w 2023 rok, a głównym motywem są relacje pomiędzy pracownikami agencji GTAL a zmutowanym człowiekiem potrafiącym przyjmować różne formy. Tym razem twórcy wspomnieli nie tylko o narkotykach, jeszcze większej ilości krwi czy elementach grozy, ale również o tym, że po raz pierwszy będziemy mieli do czynienia z pełnym trójwymiarem. Sama produkcja do dziś kosztuje 3 dolary kanadyjskie (około 10 PLN) i można kupić ją na oficjalnej witrynie twórców. W 2010 roku na PC zagościły takie tytuły, jak BioShock 2, Fallout: New Vegas czy Metro 2033, a mimo to okropnie wyglądający Skylight musiał znaleźć swoich zwolenników…

 

…ponieważ po kolejnych dwóch latach powstał sequel – Skylight 2: Winters of Discontent. Tym razem do znanych z pierwszej części elementów RPG doszły motywy strategii, znacznie ciekawszy (według twórców) wątek fabularny ze zwrotami akcji i jeszcze bardziej zapierające dech w piersiach obiekty trójwymiarowe. W roli głównej ponownie zobaczymy agencję GTAL, która wpadła już na trop tajemniczej substancji zmieniającej ludzi w potwory. Bojowo nastawieni naukowcy ruszyli na wielkie polowanie, a ich jedynym celem jest odnalezienie grupy osób mogących wykorzystać symbiot by zesłać na świat ogromną katastrofę. Oprócz dodatkowych elementów, takich jak przedmioty czy większa ilość misji, zwiększyła się również cena względem poprzedniej części. Tym razem za pełną wersję przyjdzie nam zapłacić 5 dolarów kanadyjskich (około 16 PLN).

 

Tak naprawdę chyba nikt, włącznie z twórcami, nie spodziewał się, że w 2014 roku powstanie Skylight Freerange. Pomimo braku „3” w tytule, jest to kolejna część głównej serii, która tym razem opowiada o agencji Severin. Członkowie organizacji muszą położyć kres wojnie domowej rozpoczętej przez poprzedniego administratora. Wśród nowości znalazło się kilka zakończeń, wątki poboczne, zupełnie nowy arsenał broni, a wszystko to za „jedyne” 8 dolarów kanadyjskich (około 25 PLN).

 

W końcu dotarliśmy do roku 2015, w którym Dragoon wydaje sequel trzeciej części kwadrologii. Skylight Freerange 2: Gachduine przeniesie nas do roku 2048, gdzie grupa oporu Gachduine próbuje zdyskredytować organizację Cult of the Symbiote, której udało się przejąć kontrolę nad mieszkańcami Szkocji za pomocą symbiontów zmieniających ludzi w demony. Zaraz po wojnie domowej udało się pokrzyżować plany groźnej organizacji na New Brunswick oraz Wyspie Księcia Edwarda, więc nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zaatakować ich od samego środka – w Szkocji. Jest to bezpośrednia kontynuacja Skylight Freerange, a zarazem czwarta odsłona ogromnej tetralogii, powiązanej ze sobą pewnymi wątkami fabularnymi. Trzeba przyznać, że cały scenariusz jest bardziej pokręcony, niż w Modzie na Sukces, co oznacza że i tak nikt nie będzie pamiętał co działo się wcześniej, tym bardziej, że każda część, poza pierwszą, ma wiele skomplikowanych wątków, parę zwrotów akcji i kilka zakończeń, co tylko jeszcze bardziej nas w tym wszystkim pogubi. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by olać pierwsze trzy części głównej serii i zająć się ostatnią (aczkolwiek tego nawet twórcy nie wiedzą), tym bardziej, że tylko ona wylądowała na naszej konsoli przenośnej. Zaczynamy więc zabawę!

 

Zabawę z czwartą odsłoną rozpoczniemy od standardowego dla wielu RPG tworzenia postaci. Niestety twórcy nie przygotowali dla nas zbyt rozbudowanego kreatora, możemy wybrać imię dla naszego bohatera (bądź bohaterki), określić wzrost poprzez zwiększenie długości nóg i tym samym zniszczeniu jakichkolwiek proporcji, a także określić typ i kolor włosów (dla bardziej ekscentrycznych ludzi przygotowano nawet dwukolorowe stylizacje, które wyglądają co najmniej dziwnie). Zadbano także o takie niuanse, jak okulary czy pasek, ale wciąż kreator ten nie należy do bardziej rozbudowanych. Gdy uda nam się stworzyć naszego bohatera, wybierzemy klasę postaci (każda różni się bazowymi statystykami otrzymywanymi na start) oraz zakończenie Skylight Freerange, które wpłynie na fabułę – zarówno początek jak i zakończenie. Oczywiście osoby, które nie miały do czynienia z poprzednimi częściami będą musiały wybrać na ślepo, ale jeśli komuś jakimś cudem uda się wciągnąć w tę pozycję, będzie miał dzięki temu niemałe pole do popisu.

Po przedarciu się przez te wszystkie opcje, rozpoczniemy trening, który w teorii nauczy nas jak korzystać z broni. W tym miejscu od razu powiem, że nie udało mi się go ukończyć, mimo kilku prób. Niestety nie widzimy czy postać strzela oraz gdzie strzela, co znacznie utrudnia zabawę. Nie mogę więc rozpisać się na temat gameplayu, poza tym co zdołałem zobaczyć. Wiadomo, że grać będziemy w maksymalnie czteroosobowych grupach, w których każdy członek posiada inną broń, zdolności oraz swoją przeszłość. Do tego każdy bohater posiada pasek wytrzymałości, którego stan obniża się po każdym strzale czy ataku bronią białą. Oczywiście przeciwnicy również nie są go pozbawieni, przez co często dochodzi do sytuacji, gdzie musimy czekać aż każdemu naładuje się ten nieszczęsny poziom wytrzymałości. Cały gameplay sprowadza się do likwidowania napotkanych przeciwników i podążania za fabułą. Niby standardowa rozgrywka, ale aż szkoda, że pozycja jest bardzo nieintuicyjna, animacje są koszmarne, a klasy postaci praktycznie niczym się nie różnią. Jednym słowem: niewykorzystany potencjał.

2016-10-28-225108

To co przeraziło praktycznie wszystkich, gdy obejrzeli pierwsze trailery, to oprawa audiowizualna. Recenzowana produkcja została stworzona w 2015 roku, a wygląda ona jak gry sprzed osiemnastu lat. Modele postaci nie są szczegółowe, a do tego przechodzą przez siebie. Jeszcze gorsze są animacje, które wręcz dezorientują gracza – nie wiadomo w którym kierunku nasz bohater strzela i czy w ogóle trafia do celu. Graficy nie dopracowali nawet systemu chodzenia, o zgrozo! Modeli przeciwników jest zaledwie kilka, a jak już twórcom skończyły się pomysły, wrzucili obiekty bez tekstur. Z jednej strony można przymknąć na to oko, ale z drugiej narzuca się pytanie dlaczego studio nie pozostało przy dwuwymiarowej oprawie i turowych walkach? Wykreowanie świata byłoby znacznie prostsze, a do tego mieliby większe pole do popisu. Również oprawa dźwiękowa doprowadza do szaleństwa. Mamy tu zapętlony, kilkusekundowy i w dodatku koszmarny utwór, który irytuje już po pierwszych dwóch czy trzech zapętleniach.

2016-10-28-225943

Skylight Freerange 2: Gachduine to gra, która miała potencjał. Twórcy wprowadzili spory arsenał broni, kilka rozbudowanych klas postaci oraz zawiłą historię rozgrywającą się już od czterech części. Niestety nie byli w stanie tego wszystkiego wykorzystać, przez co otrzymaliśmy grę nie tyle złą czy nudną, co koszmarnie brzydką i nieintuicyjną. Do zaproponowanej przez studio Dragoon oprawy wizualnej bym się nie przyczepił, gdyby był to ich pierwszy projekt. Niewielkie studia mają często problemy z opłaceniem grafików, przez co nierzadko decydują się na 2D. Tutaj niestety pracownicy na siłę wcisnęli trójwymiar, który wygląda naprawdę nieciekawie. Ciężko polecić czy odradzić mi Skylight Freerange 2, gdyż nie dałem rady wyjść nawet z tutoriala. Jeśli jednak przymkniecie na to oko, radzę trzymać się jak najdalej od tej serii. Chętnie sprawdziłbym ją, głównie dla fabuły, gdyby Dragoon wydało to wszystko w dwuwymiarowej, sterylnej oprawie i poprawiło udźwiękowienie. Na chwilę obecną chciałbym o tym zapomnieć.


Zalety:

  • Rozbudowana, wielowątkowa fabuła
  • Był potencjał na naprawdę dobrą serię

Wady:

  • Na siłę wciśnięte 3D
  • Udźwiękowienie
  • Koszmarne animacje
  • Nieintuicyjna rozgrywka
  • Cena

OCENA: 0.5/10


Serdecznie dziękujemy Dragoon Entertainment
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Dragoon Entertainment
Wydawca: Dragoon Entertainment
Data wydania: 20 września 2016r. (rok wcześniej na PC)
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 610 MB
Cena: 14.99 USD (około 63 PLN)

Reklamy