Pierwszą część Trails of Cold Steel oceniliśmy bardzo wysoko, a sequel zaczyna się tuż po brutalnie urwanych wydarzeniach z jedynki. Teoretycznie więc możemy liczyć na kolejne świetnie spędzone godziny, prawda?

(Jeśli ktoś z Was nie grał w jedynkę, niech na wszelki wypadek ominie opis fabuły tej części.)

Poziom frustracji, jaki wzbudziło zakończenie pierwszej części trylogii ToCS był w moim przypadku bardzo wysoki. Moment, w którym Valimar zabrał Reana w bezpieczne miejsce, by uniknąć ostatecznej porażki z Crowem, zostawiając za sobą resztę członków klasy VII w trudnej pozycji, był bardzo intensywnym doświadczeniem. Poza tym dochodził do tego jeszcze fakt, że na poznanie ciągu dalszego trzeba było czekać niemal rok… W końcu jednak nastała ta chwila! Zacząłem więc od odświeżenia sobie ostatniego rozdziału jedynki. Tak, w dwójce można przypomnieć sobie najważniejsze uprzednie wydarzenia, co jest miłym dodatkiem. Potem wskoczyłem w kontynuację i dowiedziałem się, że Rean przez miesiąc nieprzytomny dochodził do siebie we wnętrzu Valimara i w towarzystwie kotki Celine. Gdy już się zregenerował, ruszył do domu, ponieważ wylądował blisko Yimiru. Po kilku perypetiach szybko rozeznał się w światowej sytuacji – Sojusz Szlachecki zdobył większość Erebonii, ale wojna z nim trwa w najlepsze. Poza ekspansją agresorów martwił go także brak wieści o koleżankach i kolegach z klasy. Mając więc do dyspozycji Valimara, postanowił ich wszystkich odnaleźć. Problem w tym, że sytuacja w międzyczasie się skomplikowała, ponieważ jego siostra i księżniczka Alfin zostały porwane. Jak więc widzicie, historia nadal dostarcza wielu wątków, jest zakrojona na dużą skalę i wciąż potrafi zaskoczyć rozwojem wydarzeń. Wszystko to, co było dobre pod względem fabularnym w poprzedniej części pozostało na tym samym, wysokim poziomie, więc nadal śledzi się całość z zainteresowaniem. Dodatkowym plusem jest podział historii na dwa akty – w pierwszym szukamy rozproszonych po świecie członków drużyny; w drugim natomiast rozpoczynamy działania już jako trzecia strona konfliktu. Rozwiązanie to jest świetną odskocznią od szkolnego cyklu z jedynki.

(Dalej można już czytać.)

tocs2-1

Zasadnicza część rozgrywki pozostała bez większych zmian. Jeśli więc interesują Was podstawy lub przypomnienie ich sobie, zapraszam do recki jedynki.

Zaczniemy od walki. Poza standardowymi atakami, craftami i artami do dyspozycji mamy teraz jeszcze overdrive. Dzięki niemu, dwie połączone postaci aktywują tryb, w którym odnawia się część punktów HP i CP. Otrzymują także trzy tury ataku, z czego postać aktywująca ma dwie, a połączona jedną. Nie ma to znaczenia dla statystyk walczących, ale pozwala zyskać dodatkową możliwość ataku, wykonywać arty natychmiast oraz każdy atak fizyczny aktywuje atak drugiej osoby. Dodatkowym plusem jest to, że w dalszej części gry otrzymamy drugą kulę overdrive’u. Obie ładuje się tak samo, po prostu atakując przeciwnika i za bonus mnożnika po walce. Zdolność ta jednak ma pewne ograniczenie. O ile Rean może ją stosować od razu z wszystkim współwalczącymi, o tyle pozostali muszą ją dopiero nabyć poprzez walki aktywowane ze specjalnych niebieskich skrzynek. Jeśli chodzi o nowe możliwości postaci, większość z nich otrzyma głównie ulepszone wersje znanych już craftów. Rean natomiast zyska najwięcej, ponieważ będzie mógł przyzwać Valimara oraz aktywować na krótki czas specjalnego boosta do statystyk. Same arty, które wywodzą się z quartzów, także uzyskały nowe, lepsze wersje. Jednak nie wystarczy znaleźć lub stworzyć specjalnego, mocniejszego qwartza, trzeba też rozwinąć slot w arcusie. I jak w pierwszej części otwieraliśmy sloty, tak teraz będziemy je ulepszać o dwa stopnie.

tocs2-2

Kto grał w jedynkę, ten pamięta, że ostatnią walkę stoczyliśmy w swego rodzaju robocie. W drugiej części Valimar odegra większą rolę, ponieważ co jakiś czas natrafimy na wrogie jednostki w ichniej wersji Gundamów. Pojedynki również są turowe i walczymy z jednym do trzech przeciwników. Trzeba odpowiednio przycelować w jedną z trzech części robota, by uzyskać specjalny bonus ciągu ataku. Poza tym teraz z pomocą przychodzą pozostali członkowie drużyny, którzy co kilka rund będą mogli zregenerować Valimara albo rzucić arta atakującego lub wspomagającego. Ponieważ nasz mech staje się istotną jednostką, jego także będzie można ulepszać quartzami. Aby jednak móc to robić, trzeba będzie odnaleźć ponadprogramową koleżankę z klasy, gdy pojawi się już taka możliwość. Niestety walki robotów są nudne, długo trwają i gdyby ich nie było, nic by się nie stało.

tocs2-3

Dobrą zmianą jest wyjście ze szkolnej rutyny. Żeby nie było, pewien schemat został zachowany, ale przynajmniej nie ruszamy co chwilę na zieloną szkołę i nie latamy potem po placówce. Tym razem punktów przystankowo-odpoczynkowych będzie więcej – pierwszy w Yimir, a następne już w różnych innych miastach. W trakcie czasu wolnego nadal przyznawane będą punkty więzi, dzięki czemu polepszymy stosunki z poszczególnymi członkami ekipy. Pozostał też schemat wykonywania questów, więc znów kilka będzie obowiązkowych i nieobowiązkowych oraz część trzeba będzie odkryć w trakcie rozmów z mieszkańcami. Istotną częścią szkolnego schematu było jeszcze odwiedzanie starego budynku. Tym razem, z przyczyn oczywistych go nie ma, ale jego idea przetrwała w formie rozsianych po Erebonii świątyń, na które co jakiś czas będziemy natrafiać.

Ze znanych elementów gry pozostały jeszcze łowienie ryb oraz zbieranie przepisów i gotowanie z nich. Nadal też możemy wypełnić bestiariusz oraz informacje o postaciach. Nowością z dodatkowych aktywności jest jeżdżenie na snowboardzie, które polega na zmieszczeniu się w przedziale czasowym i zebraniu danej liczby chorągiewek w kilku kursach. W drugim akcie pojawiają się natomiast przemieszczanie się statkiem powietrznym pomiędzy lokacjami (w formie huba) oraz używanie motoru na większych obszarach. Statek oferuje jeszcze trenowanie zdolności strzeleckich i atakujących z bliska za nagrody.

tocs2-4

Ponieważ AV się nie zmieniło, przejdę od razu do opinii. Po ToCS II spodziewałem się dokładnie takiej samej jakości, jaką pokazała mi jedynka i od razu mogę powiedzieć, że ją otrzymałem. Małe dodatki w walce, jak overdrive czy lepsze crafty i arty wiele nie zmieniają, ale jest to wystarczające. Niestety gorzej wypada wepchnięcie pojedynków Valimarem. Na dobre wyszło też grze odejście od szkolnego trybu życia. Sam schemat rozgrywki, choć pozostał zachowany (na dobre wraca w drugim akcie) obecnie jest bardziej interesujący. Historia natomiast wciąż jest na wysokim poziomie i oprócz rozwinięcia znanych już wątków oraz postaci wprowadza też nowe, interesujące. Nie pozostaje mi więc nic innego, jak nakazać wszystkim, którzy grali w jedynkę, jak najszybciej zabrać się za dwójkę. Z kolei osoby niezaznajomione z serią w tym przypadku naprawdę nie mają innego wyjścia, jak najpierw zabrać się za część pierwszą, a potem drugą (choć, od biedy, w jakimś tam małym stopniu dowiadujemy się, co wydarzyło się wcześniej).


Grafika: 8,5
Audio: 9
Fabuła: 10
Gameplay: 9,7

Ocena ogólna: 9,7/10


Serdecznie dziękujemy NIS America
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Nihon Falcom
Wydawca: NIS America (EU), XSEED Games (NA)
Data wydania: 11.11.2016 r.
Dystrybucja: fizyczna i cyfrowa
Funkcje crossowe: -save z PS3
Waga: 3 GB
Cena: 159 PLN

Reklamy