Volume miało być jedną z pierwszych gier opublikowaną przez Limited Run Games. Niestety od pierwszych zapowiedzi minęło sporo czasu, a produkcja wersję pudełkową dostanie dopiero teraz. Czy warto było czekać, czy może lepiej mimo wszystko kupić tańszą cyfrę?

Historia o Robin Hoodzie była opowiadana tak wiele razy, w tylu konwersjach, ile się da. Nie zmienia to faktu, że pewnie usłyszymy o niej jeszcze setki razy. Z takim też zamysłem powstało Volume. Kolejny raz będziemy walczyć ze złym, stosując nie do końca czyste metody. Oczywiście wszystko w obronie biednych i uciemiężonych. Tym razem jednak nie będziemy walczyć bezpośrednio, a tylko pokazywać światu metody poprzez ukazanie systemu zabezpieczeń danych pomieszczeń, aby lud sam mógł wziąć sprawy w swoje ręce. O fabule można przeczytać dużo komplementów, ale nigdzie nie widziałem najważniejszej uwagi – nie mamy czasu jej śledzić, ponieważ sporo dialogów odbywa się w czasie gry, gdy nasza uwaga skupia się na pozostaniu w ukryciu…

2016-02-20-101621

Nasz bohater próbuje przejść od punktu A do punktu B, zbierając diamenty. Aby awansować do kolejnej planszy, trzeba zebrać wszystkie, inaczej punkt ucieczki jest nieaktywny. Na naszej drodze stoją jednak strażnicy czy działka. Produkcja jest o tyle wyróżniająca na tle innych gier tego typu, że nie możemy trwale zneutralizować przeciwnika. Co najwyżej możemy spróbować mu uciec lub chwilowo ogłuszyć. Przemierzamy więc plansze, chowając się za ściany, kucając przy mniejszych przeszkodach czy kryjąc się w szafach. Raz na jakiś czas dodatkowo dostajemy jakieś pomoce w postaci np. cichego biegania czy pocisku ogłuszającego. Takich bonusów jest około pięciu. W każdym razie i tak za mało, jak na 100 przygotowanych dla nas plansz. Zwłaszcza że jedyna możliwość modyfikacji, jaką nam zaprezentowało studio odpowiedzialne za Volume, to możliwość zmiany wyglądu postaci, a po jednorazowym przejściu mapy co najwyżej wracamy na nią tylko po to, aby poprawić czas lub zebrać ukrytą notatkę.

2016-02-20-100313

Grafika w Volume jest bardzo surowa. Nie ma na ekranie właściwie żadnych niepotrzebnych komponentów. Zostało to niby wytłumaczone fabularnie, w końcu jest to projekcja 3d. Gra działa stabilnie, jednak strasznie mało płynne są animacje w menu. Przejście z ostatniej mapy do pierwszej to katorga. Nie nastawiałbym się także na rewelacyjną ścieżkę dźwiękową. Niestety nazwa produkcji wcale nie gwarantuje, że z przyjemnością będziemy słuchać tego, co zostało nam zaprezentowane. Prosta ścieżka szybko zaczyna męczyć prostotą.

Volume to dobra gra, a raczej zabijacz czasu. Z pewnością nie jest rewelacyjna, ale do złych też nie można jej zaliczyć. Istnieje jednak parę zasad, do których powinniśmy się stosować, włączając ją. Przede wszystkim nie planujemy przejść gry na jeden raz. Dostajemy bowiem 100 poziomów, ale po ok. 20 zaczyna nas łapać znużenie. Niestety każdy kolejny różni się zbyt małą liczbą rzeczy, przez co zaliczenie Volume w weekend może być uwarunkowane jedynie brakiem innych zajęć (ok. 50 poziomów przeszedłem, ponieważ utknąłem z Vitą z wrzuconym tylko Volume, ale pod koniec zmuszałem się do grania). Kolejna rzecz to ścieżka dźwiękowa, która szybko zaczyna męczyć. Już sam gameplay jest powtarzalny, ale tu dostajemy kolejny cios… Warto więc przygotować sobie coś własnego do posłuchania. I ostatnia to nie patrzenie na czas ukończenia planszy, a śledzenie fabuły. Gra ma ją przyzwoitą, jednak czasem stoimy przed wyborem poznania jej lub bycia złapanym.


Plusy:

  • Fabuła
  • Zamysł rozgrywki

Minusy:

  • Nużąca ścieżka dźwiękowa
  • Powtarzalność plansz

Grafika: 6,5
Dźwięk: 6
Gameplay: 5
Fabuła: 7

Ogólna: 6/10


Serdecznie dziękujemy Mike Bithell Games
za udostępnienie gry do recenzji


Producent:  Mike Bithell Games
Wydawca: Mike Bithell Games
Data wydania: 6 stycznia 2016 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna (dzięki LRG)
Funkcje crossowe: – buy z PS4
Waga: 814 MB
Cena:  75 PLN

Reklamy