Spelunky to na pierwszy rzut oka platformówka z banalnie prostymi zasadami, w której, niczym Indiana Jones, eksploruje się starożytne ruiny. W rzeczywistości jednak gra wcale taka prosta nie jest! Co więcej, w swoim opisie powinna zawierać informację, że jej zakup może wywołać potrzebę zakupu ziołowych środków uspokajających lub, w sytuacjach ekstremalnych, kontaktu z terapeutą.

Recenzję napisał Pecetowiec

No więc co jest w tym takiego trudnego…?

Spelunki to gra z gatunku roguelike, w której naszym zadaniem jest przemierzyć cztery lokacje i dotrzeć do finałowego bossa. Fabuła nie odgrywa w tym znaczącej roli, ponieważ po krótkim wstępie zjeżdżamy na linie na dno świątyni i rozpoczynamy naszą przygodę, już bez rozwijania historii. Przez cały czas gry naszą główną bronią jest bicz, ale możemy też poodnosić niektóre przedmioty i ciskać nimi w wrogów, choć na tym nie koniec, ale o tym później. Z dodatkowego wyposażenia elementarne będą lina i bomby. Oba te przedmioty są rzadkie i trzeba je racjonować. Lepiej więc nie bawić się w bombermana (zresztą skończy to Waszą grę szybciej niż myślicie), a lin szkoda marnować na wracanie się po sztabkę złota, ponieważ ułatwia przemieszczanie się po lokacjach. Wyjścia oczywiście rzadko pojawią się w tym samym miejscu, bo lokacje generowane są losowo i prawdopodobnie nie traficie na dwa takie same poziomy.

spelunky-mine

Grę zaczynamy z czterema serduszkami, a każdy nieudany ruch czy atak przeciwnika zabiera nam jedno z nich. Utrata jednego na raz to jeszcze nie tragedia, bo może dojść do sytuacji, w której zwykłe ukąszenie spowoduje ciąg zdarzeń pozbawiających kilku serduszek, a nawet całego życia. Jak sami widzicie, podstawy są banalne, zupełnie jak w klasycznych platformówkach rodem z lat 80. Ale nie tylko to je z nimi łączy, najważniejszy jest wyśrubowany, bezlitosny poziom trudności! Zabić może niemal wszystko, ale pająki, nietoperze, węże czy jadowite żmije to nic w porównaniu z pułapkami. Sami pewnie przyznacie, że wrogowie w platformerach to tylko umilacze czasu, a prawdziwe wyzwanie tkwi w unikaniu strzałek ze strzelających ścian, posągów z kolcami, basenów wypełnionych lawą czy zwykłym upadkiem z wysokości lub manewrowaniu po śliskiej podłodze kończącej się przepaścią.

spelunky-scepter

Na szczęście poziomy, które będziemy przemierzać, nie są wypełnione jedynie złotem i diamentami. Natrafimy też na wiele elementów wyposażenia, które pomogą nam przetrwać podróż i wydostanie się z tego piekła… Wspominałem już o piekle? Tak, też tu jest, zaraz po innych piekielnie trudnych poziomach…

Wracając do wspomagaczy, podczas wędrówki natrafimy na skrzynie, które wypełnione są dodatkowym wyposażeniem. Raz będą to bomby, innym razem zapas lin, ale czasem trafimy na znacznie ciekawsze sprzęty. Pośród nich znajdują się kompas wskazujący drogę do wyjścia, plecak odrzutowy, słoik kleju pomagający przyklejać bomby do ścian lub wrogów, buty z kolcami, rękawice do wspinania się po ścianach i wiele wiele innych. Jest tego naprawdę dużo, ponadto nasz bicz może zastąpić, bumerang, nóż, shotgun czy zamrażający pistolet.

Gadżety gadżetami, ale żyjemy dzięki serduszkom. Istnieje kilka sposobów, by je zdobyć, lecz najprostszym jest znalezienie niewiasty, która piskliwym głosem nawołuje nas, byśmy przerzucili ją przez ramię i wynieśli (dosłownie wynieśli) z poziomu do wyjścia. Oczywiście podczas targania księżniczki nasze ręce są zajęte, więc, aby poradzić sobie z wrogami, należy dziewkę postawić. Niestety, jak to bywa z kobietami w starożytnych świątyniach, gdy tylko spuścimy ją z oczu, zaraz wpadnie w jakieś tarapaty, dlatego uważajcie, gdzie piękność „odstawiacie”. W zamian za uratowanie niewiasta da nam buziaka, który tak podnosi na duchu, że zyskuje się kolejne serduszko.

spelunky-buziak

Wyposażenie, broń, buziaki i nawet niewolnika możemy nabyć w rozsianych gdzieniegdzie sklepach. Pilnuje ich shopkeeper, przemiły jegomość, który w mgnieniu oka zabije każdego, kto spróbuje ukraść jego towar. Gdyby jednak udało Wam się zwiać lub zabić go, to do końca podróży przy każdym wyjściu z poziomu będzie czekał na Was inny handlarz z gildii sklepikarzy. Oni są jak mafia, nie ucieknie się przed nimi. Warto wspomnieć jeszcze, że jak już postanowicie doposażyć się w sklepie, lepiej to zrobić wcześniej, bo im dalej, tym ceny stają się bardziej kosmiczne.

spelunky-shopkeeper

Gra skrywa jeszcze wiele sekretów, lecz nie będę Wam psuł zabawy, zdradzając je. Napomknę tylko, że podstawowe cztery lokacje to tylko prosta droga do finalnego starcia z bossem. Oprócz nich znajdują się tu dodakowe pojedyncze poziomy, jest ich kilka, a ich odnalezienie daje ogromną satysfakcję. Poza tym wyposażenie, jak shotgun, klej do bomb czy peleryna pozwalająca powoli opadać, może zostać zdobyte także na inne sposoby niż tylko znalezienie ich w skrzyniach i kupienie w sklepach. Przy odrobinie szczęścia znajdziecie też artefakty pozwalające widzieć ukryte skarby, ukryte poziomy, a nawet broń będąca kluczem do zaginionego miasta. Nauczycie się również spadać bezpiecznie z dużych wysokości i wysadzać ściany z mocą przewyższającą zwykłe bomby.

olmec

Ale to nie wszystko…

Poza powyżej opisanym trybem „Adveture” w grze znajdziemy również rozgrywkę sieciową LAN i ad-hoc, dzienne wyzwanie i deatmatch. Multiplayera nie miałem okazji spróbować. Dzienne wyzwanie to nic innego, jak próba przejścia wygenerowanej dla wszystkich takiej samej gry i umieszczenie wyniku jednego podejścia do niej na tablicy punktowej. Jako odpoczynek od przemierzania kopalń, dżungli czy innych ruin twórcy zaimplementowali tryb deathmatch. Na arenę z kilkoma skrzyniami trafia czterech spelunkerów, następuje odliczanie i start, wygrywa ostatni żywy. Ciekawym dodatkiem jest to, że podczas meczu zawodnicy wyeliminowani zamieniają się w duchy, które skutecznie utrudniają walkę pomiędzy (jeszcze) żywymi.

spelunky-deathmatch-1

Oprawa AV

Grafika jest prosta, ale przyjemna w odbiorze. Została odświeżona względem pierwowzoru i na Vicie wygląda bardzo ładnie. Każda lokacja jest charakterystyczna i od razu wiadomo, gdzie się akurat znajdujemy. Niestety audio kuleje, dźwięk płynący z głośników bardzo szybko się nudzi i choć posiada kilka melodii, bardzo szybko zaczynają irytować i przy dłuższych sesjach ściszałem konsolę do zera.

spelunky-dzungla

Podsumowanie

Na Vicie ograłem gry, w których przesiedziałem dziesiątki godzin, w niektórych nawet spędziłem ponad 100. Spelunky natomiast mogę liczyć w setkach, ale śmierci… Tak tak, w setkach! Gra wciąga jak bagno (aż dziw, że nie ma go w arsenale pułapek) i mimo prostych zasad, każdy kolejny zgon pozostawia niedosyt i szok, że przecież wystarczyło podskoczyć, odwrócić się. Właśnie to „wystarczyło tylko” powoduje, że próbuje się kolejny raz. A wtedy, choć perfekcyjnie ominie się podobną pułapkę, i tak trafi się na kolejną, która zabije, i tak w kółko. Poza tym można radzić sobie z przeciwnikami i dotarciem do wyjścia na różne sposoby, a porozsiewane wyposażenie powoduje, że żadna z kolejnych prób nie będzie taka sama. Do tego wszystkiego pokaźna liczba liczba ukrytych elementów sprawia, że chce się zagłębiać w tę produkcję jeszcze bardziej i bardziej. Oczywiście za każdym kolejnym razem będzie powracało pytanie: „Jak do diabła mogłem tego nie zauważyć?!!!”.

Czyli, jeżeli chcesz zagrać w grę prostą, ale wymagającą, a unikanie piorunów w FF X i łapanie SeaGuardiana w słoneczny dzień na nabrzeżu Inaby to dla Ciebie pryszcz, wtedy Spelunky jest dla Ciebie.


Zalety:

  • Proste zasady
  • Wciągająca
  • Eksploracja ukrytych poziomów
  • Poziom trudności…

Wady:

  • … dla niektórych będzie zbyt wysoki
  • ścieżka dźwiękowa
  • istnieje spore ryzyko ataków złości

Audio: 5
Grafika: 8
Gameplay: 9.5

Ocena ogólna: 8/10


 Producent: Mossmouth
Wydawca: Mossmouth
Data wydania: 28 sierpnia 2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Funkcje crossowe: -buy, -save i -play z PS3 i PS4,
Waga: 125 MB
Cena: 63 PLN

Advertisements