Wortal MyPSVitaPL istnieje od marca 2011 roku i bezustannie dostarcza Wam najświeższe informacje ze świata PlayStation Vita oraz recenzje. Od powstania strony obecni i byli członkowie ekipy wspólnymi siłami napisali i opublikowali 399 tekstów recenzenckich! Dwusetną oraz trzysetną recenzję poświęciliśmy grom Koei Tecmo, więc postanowiliśmy podtrzymać tę małą tradycję i czterysetny tekst również będzie o ich produkcji. Tym razem pod lupę wzięliśmy Deception IV: The Nightmares Princess, rozszerzoną edycję Blood Ties, która według twórców wprowadza ogrom ekskluzywnych materiałów. Sprawdziliśmy jak jest w rzeczywistości i czy warto zainteresować się rozszerzoną wersją, gdy grało się już w podstawową.

O Deception IV: Blood Ties nie będę zbyt wiele pisał, gdyż obszerny tekst znajdziecie w naszej recenzji. Przypomnę tylko najważniejsze kwestie. Otóż 3000 lat temu dwunastu świętych uwięziło diabła siejącego zniszczenie na ziemi. Udało im się to dzięki „Świętym Wersom”, specjalnie przygotowanej inkantacji, którą podzielili na dwanaście kawałków, po jednym dla każdego, i przysięgli strzec jej mimo niebezpieczeństw. Od tego czasu nastał spokój, ludzie żyli szczęśliwie, a diabeł nie potrafił wydostać się z niewoli. Pewnego jednak razu stworzył córkę, Leagrinnę, i powierzył jej zdobycie wszystkich wersów. Gdy jej się to w końcu udało, diabeł przekazał odzyskaną moc swoim córkom, a sam ukrył się w ciemnościach i oczekiwał wielkiego powrotu. W tym miejscu rozpoczyna się The Nightmare Princess, gdzie, jako jedna z córek, Lady Velguirie, będziemy przeczesywać Dark Side Heaven w poszukiwaniu ludzkich dusz. Wspomniane miejsce to rozpadlina między snem a jawą, jednak gdy ktoś zginie w tym miejscu, nie powróci już do świata żywych, a jego dusza powędruje albo do zabójczyni albo do diabła, zwanego również Wielkim.

Lady Velguirie została wskrzeszona przez swego ojca, po czym otrzymała wyjątkowo ważne zadanie – musi doprowadzić do pogrążenia świata w ciemnościach. W tym celu będzie wykradać dusze ludzkie i oddawać je diabłu, udowadniając tym, że jest dobrą córką. Oto właśnie tytułowa Księżniczka Koszmarów, którą poznajemy zaraz po odrodzeniu, gdy jeszcze nie pamięta o swoich mocach. Niestety nie jest w stanie odzyskać pełnej sprawności, dopóki tzw. Another Princess żyje na wolności. Ona również kradnie dusze, zabijając ludzi, więc Lady Velguirie musi ją odnaleźć w Quest Tree (niezbyt ambitna nazwa krainy a zarazem spisu misji). Bohaterce pomaga Emphemera, stworzona przez diabła nauczycielka, która ma służyć Księżniczce Koszmarów i pomóc jej na drodze do zwycięstwa.

Podczas gdy Emphemera uczy Lady Velguirie podstaw i właściwego wykorzystywania części jej mocy, w Quest Tree pojawia się Leagrinna, znana już graczom dzięki Blood Ties. Okazuje się, że młodsza córka jest nieco zazdrosna i również postanowiła udowodnić ojcu, że jest córeczką tatusia, na dodatek tą lepszą. Zaczęła więc zgarniać ludzkie dusze i oddawać je diabłu, stając się przy tym konkurentką dla Lady. Warto również wspomnieć o Millennie (także znanej z podstawki), kolejnej zbieraczce dusz, która pochłania je z alternatywnej linii czasu. Plotki głoszą, że poznała jakiegoś mędrca, który jej to umożliwia, unikając przy tym konfliktu z innymi księżniczkami.

Fabuła w The Nightmare Princess nie została przedstawiona tak jak w Blood Ties, tam mieliśmy pełne scenariusze. Tutaj przed większością misji pojawiają się bardzo krótkie dialogi Lady Velguirie, Emphemery i napotkanych osób. Mimo to udaje nam się poznać bohaterki, nie brakuje też wstawek politycznych, gdzie poznajemy różne grupy, choćby Alejand Republic’s Heroes Alliance, czyli grupę samozwańczych bohaterów, która zatrudnia różne organizacje wojskowe, by bronić swej armii. Władzę sprawuje tu Gallagh Belgosh, jeden z Dwunastu Świętych, w dodatku wykwalifikowany polityk. Będzie wzmianka również o Cassandra’s Empires, ale o tej i pozostałych organizacjach dowiecie się już na własną rękę, nie chcemy za bardzo spoilerować. Intrygujące wątki dotyczą także Dwunastu Świętych, których w Blood Ties nie mieliśmy okazji poznać.

Wątki są całkiem ciekawe, zawierają nawet trochę nawiązań do Blood Ties, ale trzeba przyznać, że część fabularna w podstawce była na nieco wyższym poziomie. Przede wszystkim umożliwiała wkroczenie w sam środek wydarzeń, pokazując krótkie animacje, tła lokacji i tym podobne efekty, czego brakuje w ograniczonym wyłącznie do krótkich dialogów rozszerzeniu.

2016-09-16-143816

Fabułę mamy za sobą, pora więc przejść do sedna. Rozgrywka nie zmieniła się znacząco. Ponownie będziemy rozstawiać pułapki, zaganiać do nich przeciwników czy, od czasu do czasu, korzystać z dodatkowych umiejętności, jak kopniak i automatyczne załadowanie pułapki. Różnica między Blood Ties a The Nightmare Princess jest taka, że w tym pierwszym za samo zaliczenie potyczki otrzymywaliśmy nowe narzędzia tortur (dodatkowe mogliśmy zgarnąć w questach). Natomiast w rozszerzeniu za ukończenie podstawowego celu odblokujemy jedynie kolejną misję. Nowe pułapki otrzymamy dopiero wówczas, gdy uda nam się spełnić dodatkowe wymogi, takie jak zlikwidowanie wszystkich oponentów jedną konkretną pułapką, wykorzystanie odpowiednich narzędzi tortur już obecnych w lokacji, zdobycie combo czy użycie jakiejś pułapki, którą dopiero zdobędziemy (tak, często trzeba powtarzać wyzwania). Sprowadza się to do tego, że na starcie, i dość długo potem, posiadamy jedynie niewielką liczbę narzędzi tortur, a odblokowanie nowych wcale nie jest takie proste. Poziom trudności jest dość wysoki, cele są wyśrubowane i towarzyszy temu wszystkiemu stale uciekający czas. Sztuczna inteligencja przeciwników również stoi na dość wysokim poziomie, zwłaszcza wśród nieco potężniejszych oponentów – potrafią wykrywać ustawione przez nas pułapki i omijać je, a inne księżniczki mogą nawet stawiać swoje własne narzędzia tortur i wykonywać efektowne i efektywne combosy, których to my jesteśmy ofiarą.

2016-09-17-204821

Jeśli chodzi o ilość pułapek, znajdziemy tu 120 narzędzi przeniesionych z Blood Ties oraz nieco ponad 60 zupełnie nowych. Również lokacje będą się powtarzać, ale zobaczymy także trzy nowe – szpital, park dla dzieci oraz salę gimnastyczną. Wprawne oko zauważy, że starym pomieszczeniom dodano kilka nowych obiektów, ale to wciąż znane z podstawki lokacje. Z jednej strony zobaczymy więc niewiele ekskluzywnej zawartości, ale z drugiej strony całe Quest Tree, czyli 100 nowych misji oplecionych fabułą, tworzy całkiem sporą, nową dekorację na znanym torcie. A tym znanym tortem jest oczywiście wszystko, co widzieliśmy w Blood Ties, czyli pełna kampania fabularna oraz tryb questów. Naturalnie, jeśli będzie to Wasze pierwsze spotkanie z tą grą, zalecamy najpierw zapoznawanie się zawartością oryginalnej treści Deception IV.

W NP nowością jest także „Deception Studio”. Można w nim oglądać zapisane potyczki oraz edytować wrogów, wybierając im płeć, twarze, głos czy bronie. To w zasadzie tyle, jeśli chodzi o różnice między podstawką a rozszerzeniem.

2016-09-17-214908

Dwuwymiarowe modele bohaterek zostały trochę ulepszone, dzięki czemu są nieco bardziej szczegółowe. Zmiany nie dotknęły natomiast oprawy wizualnej terenów i trójwymiarowych postaci, nie licząc dodania nowej grywalnej bohaterki oraz kilku przeciwników. Trzy nowe lokacje są niewielkie i nie posiadają rozbudowanego systemu pomieszczeń, jak niektóre stare (wraz z postępem odblokowuje się więcej pokoi na niektórych terenach). Projekty pułapek ponownie zostały pieczołowicie wykonane, a do animacji bohaterów (dobrych i złych) nie można się przyczepić. W starych lokacjach poprawiono nieco wygładzanie tekstur, ale ponownie nie mamy tu do czynienia z niczym nad wyraz wyróżniającym się.

Po Deception IV można spodziewać się dwóch pewniaków – świetnej, wciągającej rozgrywki i fenomenalnego udźwiękowienia. Oczywiście w rozszerzeniu również znalazła się świetna muzyka. Słuchamy więc głębokich, nieco ponurych utworów, które zapadają w pamięci i zachęcają do zakupu soundtracka (który nie istnieje, sic!). Niestety dialogi są znacznie krótsze niż te w Blood Ties i nie osiągają już nawet kilkunastu minut, dlatego też utwory są krótsze, ale nadal na najwyższym poziomie. Efekty dźwiękowe (pułapek, pociągów, elementów otoczenia) również wprowadzają wspaniały, morderczy klimat. Dubbing jest oczywiście japoński i świetnie dopełnia resztę udźwiękowienia (jęki poszkodowanych kobiet potrafią wywołać uśmiech na twarzy). Prawdziwe arcydzieło po raz drugi!

2016-09-19-180509

Zrecenzowanie Deception IV: The Nightmare Princess było dla mnie ogromnym wyzwaniem. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem tyle problemów z oceną produkcji. Pierwszej części wystawiłem solidną dziewiątkę, głównie za sprawą wymagającej rozgrywki, fenomenalnego udźwiękowienia i intrygującej fabuły. Przy rozszerzeniu, zamiast pełnoprawnego scenariusza, otrzymałem tylko szereg misji (z kilkoma dodatkowymi celami), trochę nowych pułapek i trzy lokacje. Fabuła sprowadza się jedynie do krótkich dialogów, ale wciąż jest dość ciekawa, zwłaszcza od połowy kampanii.

Osoby, które nie zapoznały się jeszcze z Blood Ties, zachęcam do zakupu rozszerzonej wersji.  (rozpoczynając przygodę od zawartej w niej podstawki!), by poznać bohaterki z nieco innej perspektywy, posłuchać o różnych grupach politycznych, nowych misjach dziewczyn i oczywiście osobiście poznać czerwonowłosą Lady Velguirie. Problem pojawia się jednak przy poleceniu gry osobom, które Blood Ties znają na pamięć. Rozszerzenie dodaje jakieś 6-10 godzin dodatkowego gameplayu (plus około 10-12, jeśli chcemy raz jeszcze „liznąć” podstawkę), co jest dość wystarczającym czasem, jednak boleć może brak większej ilości nowości. Jasne, wątek fabularny był ciekawy, ale nowych lokacji i pułapek jest o wiele za mało. Zaimplementowane „Deception Studio” można traktować jedynie jako ciekawostkę – ot, uruchomić, sprawdzić, zapomnieć. Jest to trochę niewystarczające, by warte było aż 149 złotych (lub nieco ponad 200 w przypadku pudełka).

Jeśli więc ktoś dopiero zaczyna przygodę z Deception IV, niech sięga po rozszerzenie w pełnej cenie i cieszy się jedną z najlepszych gier na PlayStation Vita (moim skromnym zdaniem). Jeśli ktoś zna już Blood Ties, niech lepiej poczeka na promocję i rozszerzenie nabędzie do 100 złotych (pomijam kwestię kolekcjonerską). Warto jednak wtedy przypomnieć sobie podstawkę i dopiero po jej ukończeniu uruchomić dodatkowy scenariusz – jest w nim sporo nawiązań, a do tego pojawiają się znane już bohaterki, które poznajemy z zupełnie innej perspektywy. Ostatecznie nie pozostało mi nic innego, jak podtrzymać ocenę z podstawki, głównie dlatego, że jest ona zawarta w The Nightmare Princess.

PS. Okazało się, że sprowadzając wydanie pudełkowe z Azji (tylko to ma angielskie napisy), trzeba mieć amerykańską podstawkę, by zapisy współgrały ze sobą. Warto wziąć to pod uwagę przy wyborze dystrybucji, jeśli grało się już w Blood Ties i chce się przenieść save’a.


Zalety:

  • Wciągający, rozbudowany gameplay (łącznie ponad 200 questów i kompletny scenariusz z podstawki)
  • Ponad 180 pułapek, w tym ponad 60 nowych
  • Całkiem ciekawy scenariusz przedstawiający historię Lady Velguirie
  • Fenomenalne udźwiękowienie
  • Japoński dubbing ponownie na najwyższym poziomie

Wady:

  • Nie otrzymujemy pułapek za samo ukończenie misji (z niewielką liczbą wyjątków)
  • Zbyt mało ekskluzywnej zawartości
  • Wciąż drobne problemy z pracą kamery (kwestia przyzwyczajenia)
  • Raczej na krótsze sesje
  • Ciut za bardzo wyśrubowany poziom trudności dodatkowych zadań w misjach

Fabuła: 6.5
Audio: 10
Grafika: 7.5
Gameplay: 9

OGÓLNA: 9/10


Producent: Koei Tecmo
Wydawca: Koei Tecmo
Data wydania: 14 sierpnia 2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa, fizyczna (azjatyckie pudełko ma angielskie napisy)
Waga:  1.1 GB
Cena: 149 PLN

Advertisements