10 Second Ninja X to przedstawiciel zręcznościowych platformerów, jakich na naszej konsolce cała masa. Czy jednak wyróżnia się czymś na tle innych tytułów?

Recenzję napisał Roller

Zamysł jest prosty jak budowa cepa – jako ninja posiadamy miecz i trzy shurikeny do rzucania, którymi musimy wyeliminować wszystkie roboty na naszej drodze, w dziesięć sekund. Brzmi banalnie? Nic bardziej mylnego. Co prawda poziom trudności nie jest okropnie wysoki, lecz gra wymaga od nas sporej zręczności i logicznego myślenia. Dodajmy do tego fakt, że przejście planszy poniżej 10 sekund nagrodzi nas tylko jedną gwiazdką na trzy możliwe. Schody zaczynają się, gdy chcemy zdobyć ich więcej, wtedy gra zaczyna wymagać od nas zdobycia jeszcze lepszego czasu, i to nierzadko niższego niż dwie sekundy. Kolejne poziomy odblokowujemy dzięki zdobytym gwiazdkom, dlatego nie pociągniemy zbyt daleko beż śrubowania wyników. Kluczem do sukcesu nie jest jedynie zręczność, ale też planowanie – zegar zaczyna odliczać czas dopiero, gdy wykonamy jakiś ruch, co daje nam czas na przeanalizowanie całej planszy i obmyślenie najlepszej drogi i kolejności działań. Po drodze czekają na nas pułapki oraz różne mechanizmy, jak np. lasery, dźwignie poruszające platformami, ściany odbijające shurikeny itd. Przeciwnicy również mają swoje warianty – jeden typ można jedynie zniszczyć shurikenem, inny przyjmie dwa ciosy, zanim się zniszczy.

zdj2

Miejscem, w którym będziemy przebywać, gdy nie gramy w żaden poziom, jest statek piratów. W tym miejscu wspomnę od razu o otoczce fabularnej. Na tenże statek zostaliśmy porwani na samym początku gry przez głównego antagonistę, tzw. Greatbearda, czy inaczej –  Wielkobrodego, który zmusza nas do przechodzenia poziomów. Opowiedziana historia jest wyjątkowo płytka i krótka, choć ma parę humorystycznych momentów, ale te można policzyć na palcach jednej ręki. Od początku widać, iż gra była robiona z myślą o gameplay’u i raczej nikogo to nie powinno dziwić. Z poziomu statku wybieramy interesujące nas poziomy, ale też możemy znaleźć kilka sekretów i rzeczy pobocznych, jak np. minigierki czy znajdźki.

zdj3

Oprawa wizualna niczym nie powala, ale też niczym nie razi. Widzimy prostą grafikę 2D, która współgra z resztą gry. Niestety tego samego nie można powiedzieć o soundtracku, gdyż jest najzwyczajniej słaby. Słuchając kawałków przygrywających w grze, miałem wrażenie, że osoba odpowiedzialna za ten element produkcji nie miała pomysłu, więc ostatecznie audio wyszło bardzo nijako. Wielka szkoda, ponieważ w takich grach to właśnie soundtrack umilał mi czas, gdy po raz enty próbowałem się uporać z jakimś poziomem.

zdj4

Czy warto kupić 10 Second Ninja X? I tak, i nie. Z jednej strony to dobrze zrobiona zręcznościówka od strony gameplayowej, z drugiej jednak na jej nie korzyść działa ilość zawartości. Przejście „fabuły” zajęło mi dwie godziny, a po trzech godzinach miałem już zaliczone wszystkie poziomy i odkryte wszystkie sekrety. Ten czas oczywiście można wydłużyć, grając w poziomy legacy (pochodzą z poprzedniej gry), czy jeszcze bardziej śrubując wyniki, zdobywając wszędzie trzy gwiazdki. Ale prawda jest taka, że przeciętny gracz odłoży tę pozycję po trzech, maks czterech godzinach. Zdecydowanie warto zagrać, gdy gra będzie na jakiejś promocji, jednak za obecną cenę (mimo że niską) możemy zaopatrzyć się w ciekawsze tytuły.


Plusy:

  • Poziom trudności
  • Dobrze skonstruowane plansze

Minusy:

  • Zdecydowanie zbyt krótka
  • Soundtrack
  • Fabuła
  • Mało dodatków

Fabuła: 4
Grafika: 7
Audio: 3
Gameplay: 9

Ocena ogólna: 6/10


Serdecznie dziękujemy Four Circle Interactive
za udostępnienie gry do recenzji


Producent: Four Circle Interactive
Wydawca: Curve Digital
Data wydania: 19 lipca 2016 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 216 MB
Cena: 42 PLN

Advertisements