Nieźle obrodziło dungeon crawlerami na PSV. Już kilka mieliśmy, a w 2016 pojawiły się dodatkowo Ray Gigant, Severed i Stranger of Sword City. Na tym jednak nie koniec, kolejne są w zapowiedziach, a pierwszy z nich to MeiQ: Labyrinth of Death. Sprawdziliśmy więc, czy jakoś wybija się na tle konkurencji.

Recenzję napisali: Quithe, Polydeuces, Arst

Akcja MeiQ przenosi nas planetę, która tak naprawdę jest mechanizmem. Mechanizm ten raz na kilkaset lat się zatrzymuje, ponieważ wyczerpuje się jego moc. Oczywiście, jeżeli się jej nie uzupełni, życie na planecie ulegnie zagładzie. Na szczęście istnieje sposób, by wszystko wróciło do normy – jeden z machinowych magów musi pokonać wszystkich strażników w czterech wieżach, by uzyskać dostęp do klucza, którym można nakręcić mechanizm planety. Każde z pięciu największych miast na planecie wybiera swojego kandydata do roli bohatera i tym razem padło na pięć dziewczyn – Estrę, Flare, Connie, Maki i Setię. Przygodę rozpoczynamy Estrą, lecz z czasem stworzy drużynę wraz z pozostałymi dziewczynami. W trakcie eksploracji wież odkryjemy nie tylko historię świata i towarzyszących nam mechów, ale też zupełnie nowe zagrożenie dla świata, jakim jest machinowowy mag mroku. Niestety wszystko to zostało przedstawione w mało ciekawych książkach znajdowanych w skrzyniach oraz, przede wszystkim, w kiepskich dialogach, które po prostu nie potrafią utrzymać uwagi gracza. Postaci są oklepane, mało interesujące, a rozwój historii jest przewidywalny do bólu.

2016-08-23-001416

Naszą bazą wypadową będzie miasto Southern Cross. Przede wszystkim odwiedzimy znajdujące się w jego granicach wieże, ale możemy też odwiedzić kilka miejsc, które pomogą się przygotować do wyprawy do nich. W tawernie odpoczniemy, by zregenerować siły; w sklepie nabędziemy niezbędny ekwipunek; u kowala stworzymy części do naszych guardianów; w ostatnim już punkcie, czyli gildii przyjmiemy zadania poboczne, polegające zazwyczaj na przyniesieniu konkretnego przedmiotu. Po załatwieniu wszystkich spraw w mieście, możemy wyruszyć w podróż.

Gdy już rozpoczniemy przygodę, szybko przekonamy się, że rozgrywka MeiQ nie wyróżnia się zbytnio na tle innych produkcji z gatunku dungeon crawler. Tym samym naszym głównym zadaniem będzie bieganie po lochach w trybie pierwszoosobowym, starcia z przeciwnikami i bossami, a czasami rozwiązanie jakiejś prostej łamigłówki. Do zwiedzenia mamy cztery podstawowe wieże reprezentujące jeden z żywiołów (woda, ogień, ziemia, powietrze), po nich dojdą dwa kolejne lochy. Pierwsze co rzuci się nam w oczy podczas eksploracji, to bardzo ograniczona liczba urozmaiceń przy zwiedzaniu lokacji. Na początku nie spotkamy żadnych pułapek (poza jedną zapadnią, zresztą ogólnie rzadko występują w tej grze),  później od czasu do czasu znajdziemy jakieś drzwi, które trzeba otworzyć (zazwyczaj przyciskiem „ukrytym” za rogiem), salę z podłogą pokrytą lodem, pojawią się też teleporty i przejścia ukryte w ścianach (część z nich trzeba wykryć specjalnym urządzeniem).

2016-08-19-232432

Drugim istotnym elementem takich gier są walki. Potwory nie atakują nas zbyt często, co, poniekąd, można zaliczyć do plusów, ponieważ pozwala bardziej skupić się na eksploracji (a mapy są dość spore). Same potyczki niestety nie należą do najciekawszych – są bardzo proste i dotyczy to nawet wyższych poziomów trudności. Bez większego problemu możemy w ich trakcie przytrzymywać przycisk przyspieszania ataków i powtarzania wcześniej wybranych akcji, nie martwiąc się zbytnio o bohaterki. Pozbywanie się potworów przebiega głównie za pomocą stróżów protagonistek, choć trzeba zaznaczyć, że same nie są bezbronne. Mogą wykonywać zwykłe ataki oraz dysponują także zdolnościami ofensywnymi i pasywnymi, które są jednak ograniczone określoną liczbą, a aby je odnowić, należy skorzystać z leczącego źródełka bądź przespać się w zajeździe lub w namiocie. Natomiast zdolności guardianów zależą od części, które mają aktualnie zamontowane. Pozwala nam to tworzyć unikalne kombinacje, a co za tym idzie, być skuteczniejszymi podczas walki. W odróżnieniu od zwykłych przeciwników, starcia z bossami potrafią nam dopiec. Zazwyczaj, jeżeli nie jesteśmy dobrze przygotowani, taki rywal może sprawić nam nie lada problem. Na wypadek, gdyby przeciwnik był o wiele za silny, a gracz nie ma ochoty poświęcać masy czasu na grind, twórcy wymyślili alternatywę: w sklepie możemy kupić przynętę na potwory, która spowoduje, że zamiast od czasu do czasu, potwory będą pojawiały się co chwilę. Taki przedmiot plus możliwość szybkiego przewinięcia walki sprawia, że możemy zdobyć sporo doświadczenia w krótkim czasie. Jeśli chodzi o rozwój (pomijając levelowanie) dziewczyn, możemy tylko wpłynąć na niego poprzez dobieranie im specjalnych klejnotów, które podbijają statystyki oraz powiązanie z danym żywiołem, co bezpośrednio odbija się na mocy guardianów. Strażnicy z kolei zyskują dodatkowe punkty z części oraz już wspominanych klejnotów.

2016-08-20-001920

Czym oszukują produkcje, zachęcając do kupna? Pięknym intrem. Pozwala się ono łudzić, że w grze zaimplementowano dużo wstawek porównywalnej jakości. Także kawałek w nim przyjemnie świergocze w małżowinie usznej, dopełniając iluzji obietnicy zastania wysokiej jakości. Czasem się zastanawiam, czy na te kilka minut nie jest przeznaczone przynajmniej pół budżetu gry. Przecież gdy chce się sprawdzić gameplay na youtube, zacznie się od tego, włączając demo, także się na nie trafi. MeiQ w tym względzie nie różni się od konkurencji, sporo obiecując… i na tych obietnicach kończy. Zaprezentowana oprawa to niestety tylko średniej jakości grafiki 2D, mało ciekawe kompozycje golemów i przeciwników, a także irytujące animacje walk, które i tak przewijamy. Audio, mimo nisko powieszonej przez grafikę poprzeczki, nie wybija się ponad nią. Szybko je zastępujemy własnym soundtrackiem.

2016-08-20-101537


OPINIE


Polydeuces:

MeiQ: Labyrinth of Death jest w miarę dobrym pod względem gameplayu pierwszoosobowym dungeon crawlerem. Rozgrywka na krótszą metę potrafi wciągnąć, ale fabuła niestety nie porywa i to jest dla mnie największa wada. Oprawa audiowizualna stoi na przyzwoitym poziomie, przy czym Compile Heart jak zwykle przygotowało dla nas trochę „widoczków” do pooglądania. Dubbing nie jest z najwyższej półki, jak to zwykle bywa w japońskich grach, a muzyka jest całkiem znośna. Podsumowując, przy MeiQ bawiłem się całkiem nieźle, aczkolwiek tylko przez pierwsze kilka godzin.

Fabuła: 4
Grafika: 6
Audio: 5
Gameplay: 5

Ocena ogólna: 5/10


Arst:

Dawno się już tak nie męczyłem przy grze. Produkcja jest tak nijaka, że równie dobrze mogłaby powstać jako projekt na pracę inżynierską. Połowę fabuły poznajemy przed rozpoczęciem rozgrywki, system walki i rozwoju to proste schematy, dlatego miło zaskoczyło mnie zastosowanie czegoś na kształt materii. Niestety jest to tylko mały plus w stosie minusów, do których można też zaliczyć oprawę audiowizualną. Przemęczyłem, przeszedłem, ale platynować na pewno nie będę…

Fabuła: 2
Grafika: 3
Audio: 5
Gameplay: 4

Ocena ogólna: 3,5/10


Quithe:

MeiQ wzbudziło we mnie bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony gra miała niezły potencjał, ponieważ pomysł z rozwijaniem guardianów jest bardzo dobry. Do dyspozycji dostajemy całkiem sporo części i klejnotów, które sporo zmieniają w walce (aż do przesadnego jej ułatwienia nawet…). Wybierania pomiędzy ruchem strażnika, a maga oraz dość istotny wpływ żywiołów również wyglądają ciekawie. Niestety wszystko to zaprzepaszcza łatwość przeciwników czy też szybkie levelowania, zależy jak na to spojrzeć. Przejście gry na normalnym poziomie trudności zajmuje jedynie do 22 godzin i jest to bardzo rozczarowujące, gdy bierzemy pod uwagę gatunek gry. Choć może to i lepiej, gdy weźmiemy pod uwagę nudną fabułę. Taki czas gry zdaje się mieć jednak uzasadnienie, bo platyna będzie wymagać od gracza od trzech do czterech przejść, w zależności od początkowego, wybranego poziomu trudności. Ale szczerze nie wyobrażam sobie przechodzenia tej pozycji tak wiele razy, tylko po to, żeby nabić trofki… W kwestii AV wiele dobrego też powiedzieć nie można, no może poza jednym – tekstury labiryntów mają najlepszą jakość z dotychczas widzianych przeze mnie w dungeon crawlerach, a ścieżka posiada jeden porządny utwór, pierwszy po rozpoczęciu gry. Za stworzenie MeiQ odpowiada ekipa, która zadebiutowała interesującym Trillionem, więc miałem w miarę wysokie oczekiwania, które niestety zostały zawiedzione. Tak naprawdę nie wiem, komu mógłbym polecić tę pozycję. Chyba tylko tym, którzy ograli wszystkie erpegi z Vity, i to też tylko wtedy, gdy tytuł zaliczy porządną obniżkę ceny.

Fabuła: 3
Grafika: 5,5
Audio: 4
Gameplay: 4,5

Ocena ogólna: 4,5/10


Plusy:
– możliwość przyśpieszenia walki
– przystępae dla nowicjuszy w gatunku
– system rozwoju guardianów

Minusy:
– nudzący gameplay
– zbyt niski poziom trudności
– nijaka fabuła
– niezbyt oryginalne postacie


Fabuła: 3
Grafika: 4,8
Audio: 4,7
Gameplay: 5

Ocena ogólna: 4,4/10


Serdeczne podziękowania dla Idea Factory Int.
za egzemplarze recenzenckie gry.


Producent: Compile Heart
Wydawca: Idea Factory Int.
Data wydania: 16 września 2016 r.
Dystrybucja: fizyczna i cyfrowa
Waga: 1,5 GB
Cena: 159 PLN

Reklamy