Chociaż rynek jest zalewany grami, nie każda potrafi zmusić do przysiedzenia przy niej lub dać to głębokie poczucie satysfakcji po jej zaliczeniu. Mnie właśnie udało się trafić na tytuł nie tylko wymuszający ciągłe powroty do Vity, ale także dający to świetne uczucie, że zaliczyło się wymagającą pozycję!

Wcześniej Geometry Wars 3 nie przyciągały mnie zbytnio gameplay’em. Lubię czasem polatać i postrzelać, ale za tę grę jakoś nie miałem ochoty się brać. Ponieważ jednak nadal czyszczę Plusa, z pięciu pozostałych gier do recek ta wyglądała najbardziej zachęcająco. Pobrałem ją, odpaliłem i wpadłem jak w bagno. Stało się tak przede wszystkim przez system punktowy warunkujący zaliczenie misji oraz zdobywane ulepszenia. Punkty zbiera się za zestrzeliwanie setek, często nawet tysięcy przeróżnych geometrycznych kształtów, których dotknięcie od razu niszczy myśliwiec.  Aby zdobyć większą liczbę punktów, należy zbierać pozostawione przez zniszczonego wroga zielone kryształy, które służą nie tylko jako multiplikatory wyniku, ale także do ulepszania dronów oraz ataków specjalnych. Drony i ataki z kolei otrzymujemy za pokonywanie bossów oraz gwiazdki przyznawane za wynik końcowy misji. Brzmi standardowo, ale w tym przypadku współgra ze sobą bardzo dobrze i rzeczywiście widać, że wysiłki nie idą na marne i pomagają w zdobywaniu lepszych wyników. Za przykład niech posłuży dron do zbierania genomów (tych zielonych kryształów) – dzięki niemu w pełni możemy skupić się na zestrzeliwaniu wroga zamiast na lataniu za multiplikatorami.  A trzeba mieć to na uwadze, bo przeciwnicy nadlatują falami, a im więcej się ich zestrzeli, tym bardziej chamskie i większe pojawiają się na ich zastępstwo. Swoją drogą, „mapki” też nie ułatwiają zadania, szczególnie te, na których poruszamy się w 3D, czyli np. na owalach – wróg łatwo może nadlecieć niezauważony i wrąbać się w statek. Ale nie tylko plansze mogą sprawiać trudność, także różnorodne formy rozgrywki, których jest kilka. Standardową jest „Deadline”, gdzie, mając nieograniczoną liczbę żyć, w określonym czasie trzeba nabić wystarczająco punktów. Za to już w „Evolved” rozgrywka jest ograniczona do jednego życia, podobnie zresztą „King”, ale on jeszcze wprowadza możliwość strzelania jedynie w specjalnych bąblach. Wspomniani wcześniej przeciwnicy także mocno zatrują życie. Oczywiście są tacy, którzy ruszają się wolniej i nie sprawiają większych problemów, ale występują też naprawdę upierdliwe figury, jak zielone romby, które latają bez ładu i składu, czy węże i randomowo pojawiające się superszybkie czerwone dyski.

GW3 1

Gdyby po zaliczeniu „Adventure” (50 misji w tym pięciu bossów) komuś było mało takich zabaw, ma jeszcze kilka innych opcji. „Ultimate” dodaje kolejne czterdzieści poziomów, w tym czterech nowych bossów oraz dwa nowe tryby gry. „Hardcore” to zestaw map z dwóch już wspominanych trybów. Gra w nim jest trudniejsza, ponieważ są wymagane większe progi punktowe oraz nie można używać dronów i super ataków. Pojawiają się za to częściej super stany (występują też w innych trybach), które dodają np. tarczę ochronną czy zwiększają siłę ognia.  Poza tymi trzema pakietami map z czasem dojdą trzy specjalne bonusowe levele. Jest także dostępna zakładka „Classic”, gdzie znajdują się tryby znane z przygody, jak „King” czy „Evolved”. Do dyspozycji mamy także tryb multiplayer, gdzie gracze walczą ze sobą w drużynach o punkty oraz lokalny co-op, w którego można grać na jednej Vicie! Naturalnie, skoro to gra na punkty, nie brakuje rankingów sieciowych.

GW3 2

Wszystko to sprawiło, że Geometry Wars odkładem głównie z powodu narastającej frustracji po spartaczeniu nawet kilkadziesiąt prób zaliczenia danej misji oraz bólu dłoni (operowanie obiema gałkami w tym przypadku wymagało wiele wysiłku, żeby ciągle skutecznie robić uniki i strzelać). Dodam jeszcze, że gdy po spokojnie setce prób udało mi się ubić ostatniego bossa, aż krzyknąłem z radości – dawno nie zdążyło mi się, żebym czuł aż taką satysfakcję z zaliczenia czegoś w jakiejś grze. Gdybyście się jeszcze zastanawiali nad oprawą, wystarczy powiedzieć, że gra wygląda bardzo dobrze, działa bardzo płynnie, a muzyka, choć elektroniczna, powinna podejść każdemu, bo świetnie zgrywa się z całą koncepcją tej produkcji. Tak więc, jeśli macie ją z Plusa, naprawdę warto ją sprawdzić. Gdyby jednak przyszło Wam ją kupić, moim zdaniem jest w pełni warta tych 63 PLN-ów, które sobie krzyczą za nią w PS Store. No chyba że nie znosicie twin stickowych shooterów, tym bardziej, gdy są bardziej wymagające, wtedy nawet promocja nie pomoże (ale wciąż muszę to napisać, stracicie sporo frajdy).


Plusy:

  • Dużo różnorodnych misji
  • Użyteczne wspomagacze
  • System punktowy nie psuje zabawy
  • Wciąga
  • Poziom trudności…

Minusy:

  • …który może też niektórych zniechęcić

Ocena: 9,5/10


Producent: Sierra, Lucid
Wydawca: Activision Blizzard Int’l BV
Data wydania: 07.07.2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 75 MB
Cena: 63 PLN

Reklamy