Experience Inc. już raz nam pokazało, że potrafi robić świetne dungeon crawlery. Oczywiście mowa o wydanym rok temu Demon Gaze, które zostało ciepło przyjęte przez rzesze graczy. W związku z tym oczekiwania wobec ich kolejnej pozycji z tego gatunku, czyli Operation Abyss: New Tokyo Legacy, były wysokie. Czy twórcom udało się utrzymać wysoko zawieszoną poprzeczkę, dowiecie się z poniższej recenzji.

Recenzję napisał: Nevrell

Akcja gry rozgrywa się w futurystycznej Japonii. Nasz bohater zostaje jedną z ofiar tajemniczego porywacza, który za cel obrał sobie młodych ludzi. Po schwytaniu budzi się w nieznanym sobie miejscu otoczony zmasakrowanymi szczątkami innych osób. Zamiast biernie czekać na rozwój wydarzeń, postanawia podjąć desperacką próbę ucieczki. W jej trakcie napotyka dwoje nieznajomych, którzy postanawiają mu pomóc. Jednym z nich jest zakapturzony chłopak, a drugim dziewczyna, która później okaże się kapitanem X Oddziału Code Physics Agency. Celem organizacji, do której należy Alice Mifune, jest tylko i wyłącznie rozwiazywanie tego typu spraw. Protagonista, po trafieniu w bezpieczne miejsce, szybko postanawia wstąpić w szeregi CPA, by wspomóc ich w walce z istotami zwanymi Variantami, a także rozwikłać inne tajemnicze sprawy. Co ciekawe, na tym kończy się indywidualna rola głównego bohatera. Gdy już stanie się członkiem drużyny, wszelkie zwroty będą kierowanej do niej, a nie do niego, bądź innych członków bezpośrednio.

2.jpg

Pod względem rozgrywki Operation Abyss to typowy przedstawiciel dungeon crawlerów, lecz oferuje także kilka rozwiązań, które sprawiają, że całość wydaje się bardziej unikalna. Przed rozpoczęciem gry otrzymujemy wybór dwóch trybów: podstawowego oraz klasycznego. Pierwszy posiada gotowe grafiki postaci, natomiast drugi pozwala na zmianę wyglądu postaci poprzez zmianę akcesoriów i pancerzy. Po przejściu prologu można zacząć właściwą rozgrywkę i stworzyć własną drużynę z pośród dostępnych podstawowych klas albo wybrać dobrze zoptymalizowaną domyślną grupę (kolejne klasy będą dostępne później). Większość czasu spędzimy przemierzając kolejne podziemia oraz pokonując napotykane w nich wyzwania. Oczywiście różnej maści monstra nie będą jedyną przeszkodą serwowaną w lokacjach. Drużyna na swej drodze trafi na przeróżne pułapki i przeszkadzajki. Pośród nich można wymienić chociażby pola raniące postacie, zmieniające położenie lub utrudniające nawigacje, jaki i miejsca uniemożliwiające korzystanie z mapy. Jednak gracz nie jest pozostawiony sam sobie, ponieważ Operation Abyss, podobnie jak Demon Gaze, oferuje odczytywanie notek zostawionych przez innych grających. Znajdziemy w nich wiele pomocnych informacji, jak np. wskazanie ukrytych przejść.

Walki są standardowo rozgrywane w systemie turowym. Gdy nadejdzie kolej postaci, może ona wykonać jedną z kilku czynności: zaatakować fizycznie, skorzystać z umiejętności, rzucić czar, użyć przedmiotu, przyjąć pozycję obronną i, w razie złego obrotu wydarzeń, podjąć próbę ucieczki. Na wzór starych dungeon crawlerów manę zastąpiono punktami, które określają ilość możliwych do rzucenia czarów. Nowością natomiast jest zdolność zwana „Jednością” (Unity), za pomocą której drużyna gracza może wykonać szereg czynności, zarówno ofensywnych, jak i wspomagających. Każda z nich zużywa określoną ilość zasobów, a ich odnawianie przebiega w dość prosty sposób, mianowicie wystarczy celnie zaatakować wroga. Po zwycięskiej walce, oprócz otrzymania doświadczenia, pojawia się szansa na zdobycie przedmiotów z tzw. Code Chipów (coś na wzór skrzynek). Każdy chip ma określoną jakość, co przełoży się na zawarte w nim przedmioty. Dodatkowo niektóre z nich są zabezpieczone pułapkami, lecz gra wyraźnie sugeruje, która postać powinna otworzyć daną skrzynkę. Im dalej zabrniemy w grę, tym bardziej będzie rósł wskaźnik ryzyka, a co za tym idzie, zwiększy się liczba spotkań z przeciwnikami oraz podskoczy szansa trafienia na groźniejsze monstra. Oczywiście będzie miało to też wymierną korzyść – otrzymamy lepsze przedmioty.

3.jpg

W kwestii rozwoju postaci czeka na nas typowe levelowanie po otrzymaniu określonej ilości punktów doświadczenia. Wszystko to przebiega automatycznie, lecz sami możemy rozdysponować punkty do statystyk. Poza tym przy określonym poziomie pojawią się nowe umiejętności oraz zwiększa się ilość użycia obecnych czarów. Niestety w dobie dzisiejszych standardów jest to dość nietrafiony pomysł, ponieważ często doprowadza do sytuacji utraty większości magicznych zdolności już po kilku cięższych, tym bardziej że ciężko je odnowić. Kolejną bolączką jest ograniczanie poziomu bohaterów. Niestety rozwój jest blokowany przez fabułę i nawet gdy dojdziemy do maksymalnego pułapu danego rozdziału, potwory wciąż dają nam w kość. Takie rozwiązanie można uznać jedynie za sztuczne zawyżanie poziomu trudności.

Oprócz spędzania czasu w podziemiach, pojawimy się też murach akademii Hinowa, która naszemu oddziałowi służy za swoistą bazę wypadową. Znajdziemy w niej centrum dowodzenia zlecające nowe misje, miejsce do tworzenia nowych postaci czy terminal zawierający przydatne informacje. Inną ważną częścią Hinowy jest centrum rozwoju, w którym sprzedamy i zakupimy przedmioty, stworzymy nowe bronie i pancerze, zdeponujemy posiadaną walutę oraz zidentyfikujemy zdobyty ekwipunek. Ostatnim ważnym punktem usługowym akademii jest centrum medyczne oferujące pomoc członkom drużyny trapionym różnymi negatywnymi efektami oraz tym, którzy polegli w boju. Dostępna jest też opcja odpoczynku pozwalająca zregenerować zużyte czary, a także wyleczyć rannych. Kolejnym ciekawym elementem jest rozwój bohatera poprzez wykorzystanie posiadanej waluty. Pozwala to nadrobić stracone doświadczenie, a także przyspiesza rozwój nowych członków drużyny.

Na koniec zostawiłem system tworzenia przedmiotów, wzmacniania ich, dodawania nowych efektów, a także swoistą zabawę hazardową pozwalającą, przy dużej dozie szczęścia, zdobyć lepsze przedmioty. Samo wytwarzanie ekwipunku ogranicza się do wybrania zdezelowanej wersji danego itemu i konkretnej ilości wymaganych materiałów, co pozwoli przywrócić go do stanu używalności. Oprócz tego można wzmocnić posiadane akcesoria, pancerze oraz bronie. Oręż jednak podlega ulepszeniu o dodatkowe efekty, chociażby poprzez przypisanie mu konkretnego żywiołu, co umożliwi, dla przykładu, zadawanie obrażeń duchom. Natomiast, by skorzystać z dostępnego w grze systemu hazardu, należy znaleźć specjalny przedmiot o nazwie Gamble Code, który po połączeniu go z jakimkolwiek innym itemem przemieni go w coś zupełnie losowego i niekoniecznie powiązanego z typem wyjściowym.

4.jpg

Niestety oprawa wizualna Operation Abyss, jak to zwykle zresztą bywa w przypadku dungeon crawlerów, pozostawia wiele do życzenia. Z jeden strony mamy świetne grafiki 2D postaci i potworów, z drugiej natomiast paskudne, nudne lokacje wykonane z powtarzających się elementów. Do tego dochodzi praktycznie zero efektów wizualnych na zobrazowanie rzucanych czarów. Żeby było zabawniej, twórcy popisali się lenistwem, zapożyczając trochę ilustracji ze swojej poprzedniej crawlerowej produkcji, czyli Demon Gaze. W kwestii dźwięku nie mam zbytnich zastrzeżeń. Całość wypada poprawnie, jednakże nie cechuje się niczym szczególnym w przypadku wszelakich odgłosów, muzyki czy też kwestii mówionych przez postacie. Trochę brakuje mi opcji wyboru języka, ponieważ dostępny jest tylko angielski, lecz to oczywiście tylko mała niedogodność, niemająca zbytniego wpływu na odbiór gry.


OPINIE


Nevrell

Operation Abyss: New Tokyo Legacy to interesujący tytuł, przy którym miło spędziłem czas, choć nie da się ukryć, że ma też swoje irytujące momenty. Z pozytywów na wspomnienie na pewno zasługują ciekawe elementy rozwijające znaną już formę rozgrywki dungeon crawlerów: system zagrożenia, rozbudowany crafting czy też satysfakcjonujący hazard pozwalający na zdobycie najlepszego ekwipunku. Z kolei nietrafione pomysły, a czasem wręcz archaizmy, potrafią zepsuć to, co w grze udane. Poza tym poziom trudności zapewne odrzuci wielu początkowych graczy. Grę mógłbym bez problemu polecić fanom DRPG-ów, ale tylko wtedy, jeśli zapoznali się już z Demon Gaze i niedawno recenzowanym przez nas Dungeon Travelers 2.  Nie jest to zły tytuł, jednakże na początek warto się zapoznać z wspomnianymi  grami.

Gameplay 8/10
Fabuła 6/10
Audio 6/10
Video 6.5/10

Ogółem: 7/10


Medium

Operation Abyss: New Tokyo Legacy już w pierwszych etapach rozgrywki przygniotło mnie ilością statystyk i panelem wyboru opcji akademii. Nie byłby to tak wielki problem, gdyby nie fakt, że poradnik wyjaśniający podstawowe mechaniki jest dość ubogi. Do rozszyfrowania większości zawartości gry musimy dojść sami, a to może zniechęcić sporą liczbę odbiorców. Pewne zastrzeżenia mam również do fabuły, która momentami po prostu nudziła, choć na szczęście potrafiła też zainteresować, więc w ogólnym odbiorze wypada na plus. Sama rozgrywka jest dopracowana i obfita w zawartość. Równie dobrze wypada audio, które buduje świetny klimat. Oprawa graficzna jednak już nie jest ciekawa, ponieważ zaprojektowane lokacje są dość monotonne. Dobrze natomiast, że przynajmniej równoważnią je ciekawe modele 2D postaci i potworów. Operation Abyss jest na pewno idealną grą dla wytrwałych fanów gatunku, ale, jeżeli odbiliście się od poprzednich dungeon crawlerów, to nie sądzę, żeby recenzowany tytuł to zmienił. Z racji specyfiki gatunku, trudno tę grę polecić każdemu, lecz gdybyście poszukiwali nowych przygód i nie obawiacie się nieintuicyjnego menu czy wysokiego poziomu trudności, wtedy warto zainwestować w tę pozycję.

Gameplay: 6.5/10
Fabuła: 6/10
Grafika: 5.5/10
Audio: 7.5/10

Ogółem: 6/10


Gameplay: 7/10
Fabuła: 6/10
Grafika: 6/10
Audio: 7/10

Ogółem: 6.5/10


Serdecznie dziękujemy NIS America
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Experience Inc.
Wydawca: NIS America
Data wydania: 5 czerwca 2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa i fizyczna
Waga: 1.2 GB
Cena:  99 PLN

Reklamy