Roll7 postanowiło dostarczyć nam produkt na wzór serii gier sygnowanych nazwiskiem Tony’ego Hawka, lecz podany w środowisku 2D. Twórcy wybrali sobie ambitny cel, a Sony w nich uwierzyło i dało wsparcie, mimo że obecnie ciężko sobie wyobrazić combosy trików bez aren w pełnym 3D. Jak to wszystko wyszło i czy OlliOlli pozwala poczuć się jak prawdziwy skater? Przekonacie się, czytając recenzję.

Recenzję napisał: Duch

Na początek może kilka informacji odnośnie tego, co gra nam oferuje. Jeździć i punktować będziemy na pięciu różnych terenach, z czego na każdym wyznaczono dziesięć tras (po pięć dla trybów „amatuer” i „pro”). Aby odblokować możliwość przejazdu w trybie „pro”, musimy najpierw wykonać pięć różnych dla każdej z aren zadań. W głównej mierze zadania te opierają się na osiągnięciu odpowiednich wyników, udanym wykonaniu danego tricku lub zebraniu porozrzucanych po trasie przejazdu przedmiotów. Spokojnie więc będziecie mogli sprawdzić 120 tricków i grindów przygotowanych przez twórców. Poza tym standardowym trybem rozgrywki mamy do dyspozycji tryb „Spot”, w którym lądowanie/zakończenie combosa jest równoznaczne z końcem przejazdu. Ostatnią formą rozgrywki jest „Dailygrind”, w której mamy tylko jedno punktowane podejście do danej trasy i musimy osiągnąć jak najwyższy wynik, który automatycznie zostanie porównany z wynikami innych graczy z całego świata.

ol2

OlliOlli na pierwszy rzut oka wygląda na prostą grę skonstruowaną według schematów utartych przez gry arkadowe. Taki odbiór potęguje budowa plansz, a raczej tras, ponieważ nie ma tu mowy o zatrzymywaniu się, czy też robieniu kilku trików pod rząd. Suniemy do przodu, omijamy przeszkody, a w międzyczasie staramy się zdobyć jak najwięcej punktów. I to w sumie tyle, jeśli chodzi o pierwsze dno gry. Na szczęście jest i drugie. Jeśli będziemy chcieli śrubować nasze osiągi, nie obejdziemy się bez zgłębienia tajników system grindu, czyli najzwyczajniej mówiąc – jazdy po bandzie. Bez zadbania o ten element przejazdu nie mamy co liczyć na wysoką punktację. Tylko dzięki odpowiedniemu grindowaniu uda nam się wykonywać dobrze nagradzane combosy. Wszystko to jednak pójdzie na marne, jeśli nie mamy porządnego wyczucia czasu. Odczujemy to przy lądowaniu, ponieważ każdy trik oraz combo trzeba nim zakończyć poprzez wciśnięcie we właściwym momencie „x”. Wyobraźcie sobie teraz, że suniecie po poręczach, robiąc masę 360-ek i jesteście już praktycznie pewni, że na mecie zobaczycie wynik w milionach, jednak spóźniacie się ze wciśnięciem przycisku o ułamek sekundy i mnożnik wyniku spada do ZERA…

ol3

Jeżeli ktoś jest fanem deskorolki, zauważy, że tak naprawdę gra jest uboga technicznie – animacje tricków są niejednoznaczne. Trochę szkoda, że patrząc na naszego bezimiennego skatera, nie zawsze jesteśmy w stanie stwierdzić, czy zrobiliśmy ten trick, który chcieliśmy, czy może coś innego. I choć sterowanie oparte na analogach i przyciskach „R” oraz „L” jest intuicyjne, tak sposób wykonywania  sztuczek nie jest bezproblemowy. Każdą z nich rozpoczynamy od odpowiedniego ustawienia lewej gałki analogowej, a następnie obracamy nią w odpowiednią stronę o konkretną ilość stopni. Wszystko to sprawia, że w niektórych miejscach na trasie, gdzie trzeba szybko reagować, najzwyczajniej nie mamy czasu na myślenie o skomplikowanych kombinacjach, a już tym bardziej o stopniach obrotu gałki.

ol4

Oprawa graficzna to modna ostatnimi czasy pikseloza połączona z ręcznie rysowanymi tłami. Nie jest to wada na tle innych niezależnych produkcji, jednak nie będzie ona też przyciągać czy elektryzować potencjalnego odbiorcy. Ot taki pikselowy średniak. Niestety to samo tyczy się ścieżki dźwiękowej, która nie porywa, ale i nie przeszkadza podczas przejazdów po trasach. Z drugiej strony można uznać to za plus, ponieważ nie rozprasza w ciężkich momentach.

ol5

PODSUMOWANIE:

OlliOlli odstraszało mnie od momentu zapowiedzi, lecz i tak przyszło mi w nie zagrać. Na szczęście po odpaleniu gry zmieniłem zdanie o tej grze. Okazało się, że ma ona dwa oblicza, a każde nastawione jest na inny rodzaj gracza. Jedno pozwala na sporadyczne granie bez prób trzaskania najciekawszych wygibasów, natomiast drugie uśmiecha się do masochistów, którzy uwielbiają powtarzać całe etapy, aby zdobyć jak najlepsze wyniki. Jeśli chodzi o mnie, to cały czas walczę z najdziwniejszymi zadaniami, by odblokować wszystkie etapy na „pro”, a w międzyczasie zjadam zęby w trybie „Spot”. Mówiąc krótko, OlliOlli to gra brzydka, ale diabelnie uzależniająca. Cały czas powtarzam tylko – „Jeszcze raz!!!”, „Jeszcze tylko jeden przejazd!”.

Ocena: 9/10


Producent: Roll7
Wydawca: Roll7
Data wydania: 22.01.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 109 MB
Funkcje crossowe:  -buy i -save z PS4 i PS3
Cena:  42 PLN

Reklamy