Nie przepadałem za runnerami do czasu premiery Run Like Hell polskiego studia Mass Creation. Wspomniana gra udowodniła, że ten gatunek może być czymś więcej, niż nudnym zabijaczem czasu, a wręcz oferować całkiem wciągające wyzwania. Mimo to do Funk of Titans podszedłem bardzo ostrożnie. Z jednej strony, przeglądając trailery czy gameplaye z innych platform, widziałem całkiem przyzwoitą otoczkę graficzną, z drugiej schematyczne poziomy.

W runnerze wcielimy się w postać, która uwielbia muzykę, a dokładniej jeden jej gatunek – funk. Muzyka ta powstała w Ameryce w drugiej połowie lat sześćdziesiątych z połączenia takich gatunków, jak jazz, soul i blues. To, co wyróżnia funk od innych gatunków, to energetyczny styl tworzony głównie za sprawą gitar elektrycznych, basowych i perkusji, czasem dołączając do kompletu również saksofony, trąbki czy puzony. Bohater postanawia odwiedzić trzy największe na świecie kluby i zawalczyć o popularność swojego ulubionego gatunku, tocząc muzyczne pojedynki z najbardziej wiernymi fanami popu, rocka i rapu. Wyrusza więc w podróż, ale przed dotarciem do „tytanów gatunków” będzie musiał zaliczyć szereg poziomów nadzianych pułapkami i przeciwnikami.

2016-06-20-192745

Zabawa polega na omijaniu wszystkiego, co może nas zranić. Niestety ogranicza się to wyłącznie do kolców, przepaści i trzech typów przeciwników. Pierwszy z nich to zwykły „pachołek”, którego możemy albo uderzyć dzierżoną bronią albo skoczyć mu na głowę. Drugi oponent posiada już kask, więc tu musimy ograniczyć się wyłącznie do ataku, z kolei ostatni ukrywa się za tarczą z pikami, także przebić się przez niego można wyłącznie poprzez skok na głowę.

Na całej naszej ścieżce rozsiane są złote płyty winylowe, które pełnią formę waluty lokalnej. Gdy zbierzemy wszystkie na danym poziomie, otrzymamy specjalne odznaczenie. Jeśli dodatkowo uda nam się nie stracić życia (a mamy tylko dwa) oraz zebrać ukrytą głowę konia, zdobędziemy ostatnie dwie odznaki i tym samym wymasterujemy dany poziom, odblokowując specjalną minigrę polegającą na lataniu i zbieraniu dodatkowych monet. Te można wykorzystać w sklepie, nabywając stroje dla naszego protagonisty oraz dodatkowy oręż, który niestety potrzebny jest tylko i wyłącznie po to, by przebić się przez osłony, za którymi ukrywa się głowa konia. Gdy w końcu uda nam się dostać do jednego z trzech „tytanów gatunku”, rozpocznie się banalna walka polegająca na wciskaniu odpowiednich przycisków geometrycznych. Ciężko było zaimplementować coś jeszcze łatwiejszego.

2016-06-23-212010

Oprawa graficzna przywodzi na myśl produkcje powstałe w okolicach roku 2000. Kolorowa, jaskrawa otoczka wizualna oraz trójwymiarowe, nieco kanciaste modele postaci charakteryzują właśnie gry z tamtych czasów. Pierwsze skojarzenie to Rayman i Kangurek Kao. Tła są bardzo powtarzalne i nie ma ich zbyt wiele, a elementy lokacji, takie jak platformy czy budynki, nie robią żadnego wrażenia i również są schematyczne. Mimo wszystko o oprawie graficznej, mimo że niedoskonała, można mówić pozytywne rzeczy. Z kolei przy muzyce można się ogromnie rozczarować. Przy potyczkach z „tytanami gatunków” musimy posłuchać kolejno popu, rapu i rocka i zobaczyć, jak tańczy przeciwnik. Problem w tym, że zaimplementowane utwory są krótkie, powtarzalne, a ich jakość jest na krytycznie niskim poziomie. Pod tym względem twórcy bezsprzecznie polegli.

2016-06-23-231810

Funk of Titans to runner, którego zaliczenie nie powinno zająć nam więcej, jak półtorej do dwóch godzin. Chcąc wymasterować pozycję, spędzimy przy niej jakieś 30 do 45 minut dłużej, ale jestem pewien, że raczej nikt nie będzie miał na to ochoty. Gra ma wręcz zerowy poziom trudności, levele są bardzo schematyczne, przeciwników jest tylko trzech, a fabuła nie powala. Recenzowana pozycja zaczyna bardzo szybko nużyć i z pewnością nie zasługuje na nasze 29 złotych, bo tyle właśnie kosztuje w PS Store. Ciężko ją również polecić, gdy trafi do promocji, bo jest strasznie nijaka, nudna i nie daje żadnej frajdy z zaliczania. Wręcz przeciwnie, przy ostatnim rozdziale zacząłem się męczyć i chciałem to jak najszybciej skończyć. Jeśli szukacie dobrego runnera, polecić mogę Run Like Hell, który kosztuje zaledwie 16,50 złotych, ma trzy tryby zabawy, w tym multiplayer (z duchami innych graczy), oraz ręcznie rysowaną grafikę, sporo urozmaiceń i wciągający gameplay. Możecie również sprawdzić darmowego Run Sackboy! Run!, w którym na pięciu zróżnicowanych lokacjach będziemy biegać popularną szmacianką i zdobywać bańki będące walutą. Od Funka trzymajcie się raczej z daleka.


Zalety:

  • Przyzwoita, choć zbyt powtarzalna oprawa graficzna
  • Był pomysł na grę

Wady:

  • Cena
  • Nużący gameplay
  • Brak urozmaiceń
  • Powtarzalność

Fabuła: 3.5
Audio: 4
Grafika: 6.5
Gameplay: 2.5

OGÓLNA: 4/10


Serdecznie dziękujemy A Crowd of Monsters
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: A Crowd of Monsters
Wydawca: A Crowd of Monsters
Data wydania: 22 czerwca 2016 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 750 MB
Cena:  29 PLN

Advertisements