Sony raz na jakiś czas wydaje grę, która spokojnie mogłaby się wpasować pomiędzy indyki. Często są to pozycje ciekawe pod względem rozgrywki lub/i audiowizualnymi. Entwined jest jedną z nich.

Za produkcję odpowiada małe studio Pixelopus, którego ekipa postanowiła stworzyć grę zręczościową w ładnej oprawie graficznej i z ciekawym podkładem muzycznym. Zacznijmy jednak od podstawy, czyli historii. Opowieść w Entwined nie jest rozwinięta, dowiadujemy się tylko, że istnieją dwie istoty, które niby są wiecznie razem, ale tak naprawdę są osobno. I to właściwie tyle. Wstęp ten jednak przekłada się na rozgrywkę, ponieważ kierujemy oboma stworzeniami na raz, pierwszym za pomocą lewego analoga, a drugim prawym. Aby osiągnąć pełną kontrolę nad nimi, gałki należy utrzymywać maksymalnie wychylne do zewnętrznych krawędzi i przesuwać nimi w górę i dół. Dzięki takiej kontroli poprowadzimy latające istoty przez pola pojawiające się w okrągłym tunelu powietrznym, przez który przelatujemy. W trybie „fabularnym” przyjdzie nam przelecieć przez osiem poziomów. Na każdym z nich najpierw trzeba będzie zebrać wystarczająco mocy, aby stworzenia mogły zakończyć trasę. Pasek mocy nabija się przez przelatywanie przez wspomniane pola oraz zbieranie rozsianych po drodze kuleczek. Oczywiście te ostatnie będą tylko małym wspomagaczem, główne zasilenia dadzą nam pola, ale musimy je w pełni zaliczyć, a nie jest to takie proste. Pola potrafią być ułożone w rzędzie po kilka sztuk, często nie są ustawione w linii prostej i bywają od siebie oddalone. Z tego powodu należy wykazać się nie tylko spostrzegawczością, ale też sporą zręcznością. Jeżeli zepsujemy przelot, jednemu ze stworzeń zostanie odebrane trochę nazbieranej mocy. Na szczęście plansze (nieistniejącej) fabuły pozwalają na swobodny lot, który trwa tak długo, aż połączymy paski obu istot. Gdy już się to uda, przechodzimy do nowej areny, gdzie jako smok zbieramy kuleczki, ładujemy moc i ją wypuszczamy. Niestety te osiem poziomów, nawet gdy ktoś nie jest specjalnie zręczny, nie starcza na długo. Mając tego świadomość, twórcy przygotowali tryb wyzwań. Znajduje się w nim pięć tuneli, w których, mając trzy życia, trzeba uzbierać jak najwięcej zaliczonych portali. Tu zabawa przestaje być już prosta i jest przeznaczona dla bardziej zaangażowanych graczy (także tych, którzy lubią górować w tabelach sieciowych). Wszystko to zostało podane w kolorowej, ciekawie zaprojektowanej grafice. Wprowadza gracza do dziwnego świata, w którym istnienie tych latających istot i ich misji jest jak najbardziej zasadne. Całość podbija dobrze dobrana muzyka, która tworzy miły podkład pod lot.

ent1

Ponieważ byłem na etapie przejściowym pomiędzy grami, postanowiłem w końcu odpalić chyba nawet kupionego Entwineda. Spędziłem z nim może dwie godziny, przeleciałem „fabułę” i zajrzałem do wyzwań. W pierwszej opcji czułem chęć zaliczenia całości, ponieważ nawet się wciągnąłem, ale wyzwanie było już dla mnie za trudne. Swoją drogą, trzymanie gałek na zewnętrznych krawędziach i manewrowanie nimi powodowało, że szybko męczyły mi się dłonie, więc tym bardziej nie miałem ochoty bawić się w nabijanie lepszych wyników. Koncepcja gry jest niewątpliwie ciekawa, ale ponieważ kampania jest krótka, a wyzwania mogą być za trudne części graczy, trudno mi tę pozycję polecić. Z drugiej strony bardzo pozytywnie wypada oprawa audiowizualna, ale czy ktoś będzie kupował grę, żeby przez godzinę, góra dwie podziewać artystyczną wizję małego studia? Za 33 złote nie warto, ale za przynajmniej dwa razy mniej może już tak, bo a nuż wciągnięcie się w wyzwania i otrzymacie dodatkowy czas z grą.


Plusy:

  • Koncepcja rozgrywki
  • Oprawa AV
  • Wyzwania mogą przyciągnąć wielbicieli zręcznościówek

Minusy:

  • Krótka kampania fabularna
  • Pomysł z analogami męczy dłonie
  • Cena

Ocena: 5,5/10


Producent: Pixelopus
Wydawca: Sony Computer Entertainment
Data wydania: 22.06.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Funkcje crossowe: -buy z PS4 i PS3
Waga: 859 MB
Cena: 33 PLN

Reklamy