Od kilku lat mam coraz silniejsze przekonanie, że twórcy gier tracą zainteresowanie produkcją tytułów przeznaczonych dla hardcorowych graczy. Wiąże się to zapewnie z dotarciem do jak największego grona odbiorców. Szkoda tylko, że najprostsza droga wiedzie przez obniżenie poziomu trudności. Jednak wiele osób popiera ten trend, argumentując swoje stanowisko choćby brakiem czasu. Jednak drugiej grupie, w tym mnie, brakuje gier, które potrafią zamienić gracza w wulkan frustracji. Na szczęście co jakiś czas na rynku pojawiają się unikalne pozycje zdolne to zrobić, a jedną z nich jest recenzowany TxK.

Napisał: Medium

TxK jest prawowitym następcą debiutującego w 1994 roku Tempest 2000. Nie jest to jednak zwykły, wątpliwej jakości port, lecz porządnie przemyślany i zbudowany od podstaw projekt. Tym samym osoby, które ominęły w przeszłości przygodę z Tempest 2000, nie muszą martwić się o zaległości. Warstwa fabularna w obu produkcjach nie występuje, ważna jest tylko rozgrywka. A ta przetestuje naszą zręczność i wywoła prawdziwą mieszankę nastrojów. Przeważnie będziemy przytłaczani negatywnym efektem zdenerwowania, ale po ukończeniu każdego poziomu czeka na nas nagroda w postaci oczyszczenia ze złych emocji bezcenną satysfakcją.

2.jpg

Produkcja już od pierwszego uruchomienia zaskakuje swoją prostotą. Główne menu składa się z zaledwie kilku podstawowych elementów. Wciskając Select, zostaniemy przeniesieni do panelu opcji, a używając guzika Start, zaczniemy zabawę z TxK. Zasady rozgrywki również są przewidywalne i intuicyjne. Mianowicie naszym zadaniem jest unicestwienie wszystkich wrogich jednostek przemierzających czeluście kosmosu. Tak, akcja recenzowanego tytułu została osadzona w przestrzeni kosmicznej, dzięki czemu tytuł zyskuje dodatkowy, specyficzny klimat. Gracz porusza się po nim niewielkim, żółtym statkiem, który został wyposażony w działko. Broń początkowo wystrzeliwuje pociski seriami, więc nie warto w chaotyczny i nieprzemyślany sposób używać przycisku X.  Tym bardziej, że miejsce, w którym pojawi się wróg, jest zaznaczone czerwoną lub zieloną kropką. Eliminację przeciwników prowadzimy, poruszając się po bijących neonowymi kolorami planszach, które zostały zobrazowane poprzez powyginaną na różne sposoby wektorową płaszczyznę. Pojazd może poruszać się wyłącznie w prawo i lewo po krawędzi wyznaczającej tor natarcia złowrogich jednostek. A ponieważ nasi oponenci nadciągają z głębi kosmosu, trzeba ich wykończyć, zanim dotrą do naszego statku. Jednak w przypadku gdy któregokolwiek pominiemy, zaczepi się on na poziomej linii, po której się poruszamy. Dzięki temu możemy wykorzystać kilka sposobów, żeby ocalić skórę. Jednym z nich jest użycie bomby, którą aktywujemy ekranem dotykowym. Niestety na każdym poziomie otrzymujemy tylko jedną taką, dlatego należy jej użyć wyłącznie w sytuacji krytycznej. Innymi ratującymi życie dodatkami są bonusy zobrazowane zielonymi krzyżykami, które zdobywamy w trakcie lotu. Szkoda tylko, że power upy zostały pozbawione motywu losowości, przez co przy każdym kolejnym podejściu w tym samym miejscu otrzymamy to samo. Jednym z takich bonusów jest niezniszczalny droid, który moim zdaniem daje zbyt dużą przewagę nad przeciwnikami. Zdobywamy go zazwyczaj pod koniec lub w połowie natarcia sił wroga, a ponieważ ma dużą moc rażenia oraz jest niewrażliwy na kolizje, staje się niemal pewnym narzędziem sukcesu. Oczywiście kompan jest kierowany przez sztuczną inteligencję, więc możemy skupić się wyłącznie na ochronie własnej osoby. Równie silnym dopalaczem jest opcja strzelania ciągłym ogniem, jednak podobnie jak w przypadku drona otrzymamy tę zdolność dopiero pod koniec zabawy na danym poziomie. Po ukończeniu każdego levelu plansza rozsypuje się na drobinki, a my zostajemy nagrodzeni krótką mini gierką, która pozwoli zdobyć dodatkowe punkty. Przykładowo, jedna z nich polega na ustawieniu obrazu w ten sposób, aby przelecieć przez środek tunelu czasoprzestrzennego. Każda z nich jest ciekawa, więc żeby nie psuć Wam zabawy, pominę ich opisy.

3.jpg

TxK nabiera rumieńców dopiero po kilkunastu ukończonych misjach. W pewnym momencie mapy zaczynają poruszać się i zmieniać początkowo przybrane kształty. Takie rozwiązanie wprowadza lekki chaos, ale wychodzi to grze na dobre z powodu sporego urozmaicenia rozgrywki. Twórcy jednak wspominają, że przy produkcji musieli ograniczyć swoje zapędy i dozować efekty prezentowane na ekranie, aby nie przytłoczyć nimi graczy. Po ograniu tego tytułu mogę potwierdzić, że zrobili to ze świetnym wyczuciem. Ruchome wektory i nowi, bardziej urozmaiceni przeciwnicy, którzy z czasem zaczynają zachowywać się nieszablonowo, nadają produkcji nowy poziom trudności i likwidują wszelaką monotonność. Co ciekawe, w TxK nie spotkamy się z bossami, czyli znacznie silniejszymi i wytrzymalszymi przeciwnikami. Panowie z Llamasoft nie są zwolennikami tego typu rozwiązań, więc pominęli ten element w swojej grze.

W produkcji znajdziemy trzy tryby rozgrywki. Ja swoją przygodę z grą spędziłem głównie w „Classic”. W tej wariacji możemy rozpocząć rozgrywkę od od dowolnego, odblokowanego wcześniej  poziomu. Łącznie jest ich 100 i zapisują się automatycznie po pomyślnym ukończeniu. Ilość żyć, z którą zaczniemy obrany poziom, zależy od tego, ile serduszek mieliśmy, zaczynając level po raz pierwszy. Kolejnym trybem jest „Pure”, który  możemy aktywować, wybierając pierwszą dostępną w produkcji planszę. Polega on na jak najdłuższym przetrwaniu następujących po sobie map oraz nagromadzeniu jak największej ilości punktów. Po drodze możemy zdobywać dodatkowe życia, co przedłuży naszą podróż. Ostatnią możliwością jest „Survival”. Przetrwanie różni się od trybu „Pure” wyłącznie jednym elementem –  w trakcie rozgrywki nie możemy zdobywać dodatkowych żyć.

4.jpg

Fani sieciowej rywalizacji powinni być zadowoleni, ponieważ do wszystkich trybów rozgrywki dołączono osobne tablice wyników. Możemy zapisać na nich swoje osiągnięcia i pochwalić się w wirtualnym lub realnym świecie. Jednak jak łatwo zauważyć, tryby nie są znacząco zróżnicowane i niewątpliwie jest to minus TxK. Jeśli nie lubicie dopieszczać swoich cyferek w tabeli, prawdopodobnie ograniczycie się tylko do zabawy w „Classic”. To właściwie tyle w kwestii gameplay’u, pora przejść do zaskakująco dobrej oprawy audiowizualnej.

Unikalna grafika utrzymana w klimatach retro idealnie oddaje jakość tego niezależnego tytułu. Przedstawione w nim jaskrawe barwy plansz i jednostek świetnie kontrastują z mroczną otchłanią kosmiczną. Efekty cząsteczkowe rozpadających się elementów wyglądają cudownie i wspaniale wypełniają pustą przestrzeń. Muszę w tym momencie wspomnieć, że ekran OLED wzbogacający przenośną konsolkę dodaje charakterystycznego uroku grafice, a więc przedstawione w recenzji zrzuty nie oddadzą jej prawdziwego piękna. Innym atutem gry wartym docenienia jest stabilna i bardzo płynna rozgrywka, która podczas zabawy nie zaliczyła ani jednego spadku animacji. Jak łatwo wywnioskować, oprawa wizualna jest tu wielką zaletą i pomaga wyczuć klimat początków elektronicznej rozgrywki. Audio, podobnie jak obraz, świetnie wzbogaca gameplay. W tle przygrywają nam mocne utwory techno pobudzające nasze zmysły. Odgłosy otoczenia, czyli wybuchy, strzały czy dźwięki ruchów naszego statku, skutecznie uzupełniają podkład i czuć, że zostały solidnie opracowane. Pracownicy odpowiedzialni za elementy audiowizualne spisali się wyśmienicie.

5.jpg

Podsumowanie:

Nie będę ukrywał, że widząc po raz pierwszy TxK w aktualizacji PSS nie wiązałem z tym tytułem żadnych nadziei. Kilka dni później nasz wortal otrzymał kod recenzencki, który trafił w moje ręce. Przez chwilę pomyślałem, że ogranie tej gry będzie wielkim wyzwaniem, ale nie dlatego, że prezentuje wysoki poziom trudności. Obawiałem się monotonności, błędów w rozgrywce i spadków animacji, które często spotkamy w słabo wykonanych portach. Na szczęście już po godzinie zabawy zmieniłem swoje zdanie i nie mogłem oderwać się od konsoli. Gra wywołuje efekt jeszcze jednego podejścia, czyli po każdej porażce musimy znów podjąć próbie przejścia poziomu. Gameplay, który  w pełni rozkręca się po kilkunastu poziomach, pochłania resztki wolnego czasu i ani przez chwilę nie razi monotonnością. Rozgrywka zanurzona w genialnej i unikalnej oprawie audiowizualnej utwierdza mnie w przekonaniu, że TxK jest wyjątkową, niezależną produkcją, która zostanie w mojej pamięci na długo. Zakup polecam każdemu, kto nie boi się wyzwań. Gra nie jest łatwa, ale można z niej wyciągnąć masę satysfakcji.


Plusy:

  • Godny następca Tempest 2000
  • Unikalna oprawa wizualna
  • Dobrze dobrane do rozgrywki elektroniczne rytmy
  • Pochłaniający gameplay
  • Stabilna i płynna rozgrywka
  • Wysoki poziom trudności…

Minusy:

  • …który może zniechęcić niedzielnych graczy
  • Tylko trzy tryby wykorzystujące podobne schematy

Fabuła: 7
Grafika: 9,5
Dźwięk: 10
Gameplay: 8,5

Ogólna: 8,5/10


Serdecznie dziękujemy Llamasoft za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Llamasoft
Wydawca: Llamasoft
Data wydania: 12.02.2014 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 102 MB
Cena: 29 PLN

Reklamy