Rainbow Moon jest reprezentantem gatunku jRPG, jednak za jego powstanie odpowiada mieszczące się w Hong Kongu studio Sidequest Studios. Warto zaznaczyć, że jest to pierwsza taka gra w karierze tego dewelopera, stąd mogą nasuwać się obawy, czy sobie poradził. W tym miejscu wkraczamy my i za pomocą poniższej recenzji rozwiejemy te wątpliwości.

Napisał: Backoficer

Gra początkowo zadebiutowała na konsolach stacjonarnych – światowa premiera na PlayStation 3 oraz Xbox 360 miała miejsce 4 lipca 2012 roku. Po ponad roku oczekiwania Rainbow Moon został przeportowany na PlayStation Vita, lecz na szczęście dla nas twórcy wprowadzili trochę poprawek oraz ulepszeń. Głównym protagonistą tej pozycji jest młody wojownik Boldren, który podczas jednej z potyczek ze swoim największym nieprzyjacielem zostaje w podstępny sposób przeniesiony przez specjalny portal do krainy Rainbow Moon. Niestety, wraz z nim płynącą mlekiem i modem krainę nawiedzają setki potworów oraz bandytów, które zaczynają terroryzować mieszkańców. Naszym zadaniem jest zdobyć zaufanie ludzi, uratować Rainbow Moon oraz powrócić do własnej rzeczywistości. Czasu na przejście gry trzeba poświęcić sporo, prawie 50 godzin, a zawiera się w nim zarówno główny wątek, jak i zadania poboczne. Gra Sidequest Studios czerpie pomysły z takich znanych tytułów taktycznych jak Final Fantasy Tactics czy Disgaea. Tym samym akcja została przedstawiona w rzucie izometrycznym, a na czas walk zostajemy przeniesieni na specjalne mini areny podzielone na pola. Poza tym gra jest nastawiona jednoosobową rozgrywkę. Niestety tytuł nie posiada jakiegokolwiek trybu zabawy wieloosobowej. Możemy jedynie przesłać nasze wyniki na oficjalną stronę gry, w celu porównania się z innymi graczami.

1

Rainbow Moon dostępny jest jedynie za pośrednictwem cyfrowej dystrybucji. Po uruchomieniu gry naszym oczom ukazuje się logotyp Rainbow Moon wraz z następującymi opcjami do wyboru: Nowa gra, Kontynuuj, Załaduj cross-save oraz Sklep (ostatnia zakładka w chwili pisania niniejszej recenzji nie była dostępna). Dzięki opcji cross-save zapisany wcześniej stan rozgrywki na jednej z konsol Sony możemy kontynuować na drugiej, a obecnie rozwiązanie to dotyczy systemów PlayStation 3 i PlayStation Vita. Niestety produkt studia Sidequest Studios nie jest spolonizowany. Tytuł oferuje dwa poziomy trudności: normalny oraz trudny. Po wybraniu interesującego nas poziomu możemy wskazać styl rozgrywki, który najbardziej nam odpowiada. Dostępne są między innymi: Careful and secured (wszystkie postacie otrzymują na początku niezbędny ekwipunek), Well supported (postać posiada pewną ilość monet), Forward looking (bohater jest wyposażony w niewielki zestaw eliksirów i pochodni) oraz Adventuresome (protagonista nie posiada żadnego ekwipunku, wszystko musimy zdobyć samodzielnie). Rainbow Moon nie obsługuje dobrodziejstw Vity takich, jak ekran dotykowy, żyroskopy, czy tylny panel dotykowy. Wszystkie elementy interfejsu zmieniamy za pomocą fizycznych przycisków. Programiści mogli bardziej wysilić się w tej kwestii, zwłaszcza, że mieli bardzo dużo czasu od wydania gry na konsolach stacjonarnych. Sterowanie jest bardzo proste. Krzyżak oraz lewa gałka analogowa odpowiada za ruch postacią po planszy. Przyciskiem kwadrat uaktywniamy mapę. Przycisk krzyżyk odpowiada za interakcję z otoczeniem, natomiast trójkąt odpowiedzialny jest za podgląd specyfikacji postaci oraz zawartości ekwipunku. Nie pomyślano o implementacji gestów na touchpadzie, sterowania dotykiem również nie uświadczymy. Można mieć także zastrzeżenia do interfejsu, który jest nieintuicyjny. Jeżeli chcemy np. znaleźć funkcję zapisu stanu rozgrywki, musimy jej szukać w opcjach. Powinna być natomiast dostępna pod przyciskiem start lub select.

2

Po ciekawym i zrealizowanym w mrocznej stylistyce intrze w trakcie rozgrywki z fabuły nie wykluwa się nic nadzwyczajnego. Niestety pod tym względem nie sposób doświadczyć nawet zalążka wielkiej przygody. Po kilku godzinach spędzonych nad Rainbow Moon miałem wrażenie, że tło fabularne służy jedynie za pretekst do unicestwiania kolejnych przeciwników. Po prostu twórcom zabrakło pomysłu na ciekawy oraz wciągający scenariusz i, co więcej, na choćby jeden spektakularny zwrot akcji. Tym samym od początku gry jesteśmy tylko chłopcem na posyłki występujących w grze NPC-ów , a te także do wyrafinowanych nie należą. Czeka nas więc na przykład: przyniesie przedmiotu z punktu A do B, uratowanie jakiejś postaci w opałach itp. Jednak są one ważne, ponieważ po każdej zrealizowanej misji otrzymujemy rzecz niezbędną do kontynuowania przygody. W związku z tym nie mamy żadnej swobody działania, możemy jedynie wracać do wcześniejszych lokacji. Ostatecznie więcej frajdy sprawia zdobywanie kolejnych punktów doświadczenia i rozwijanie bohaterów niż poznawanie szytych grubymi nićmi historii. Na samym początku gra przenosi nas na niewielką wysepkę. Wszystkie niezbędne informacje i zadania uzyskujemy od stojących w różnych częściach mapy NPC-ów. Postacie, które posiadają dla nas misje główne oraz poboczne mają nad sobą charakterystyczny wykrzyknik. Niestety przy okazji rozmowy z nimi nie uświadczymy ciekawych filmików lub choćby rozwiniętego dubbingu. Możemy jedynie liczyć na krótkie: Good byeWelcome i Hello po wciśnięciu przycisku odpowiadającego za interakcję. Zamiast tego twórcy postanowili skorzystać z najprostszego rozwiązania, czyli tekstu. Jak już wyżej wspomniałem, po lokacjach przemieszczamy się tak, jak zaplanował to deweloper. Chociaż, żeby było ciekawiej, po drodze czekają na nas różne „przeszkody”. Wielokrotnie zdarzy się, że na środku ścieżki do celu napotkamy głaz czy pniak, który zmusi nas do wybrania innej, okrężnej i dłuższej drogi.

3

Przemieszczając się bohaterem po mapie, możemy zauważyć oponentów w czasie rzeczywistym. Są nimi na przykład osy, bandyci, golemy, złodzieje itd. Przeciwnicy stoją w miejscu, broniąc dostępu do wartościowych przedmiotów lub wędrują po planszy. Czasami na ekranie Vity pojawi się komunikat o losowych walkach, w których możemy uczestniczyć w celu zdobycia dodatkowych punktów doświadczenia. Gdy już podejmiemy się pojedynku, trafimy na arenę podzieloną na pola, po których nasz bohater może się poruszać. Oczywiście wiąże się to z koniecznością dotarcia do stojących po przeciwnej stronie mapki oponentów, aby znaleźli się w strefie naszego ataku. W trakcie starć możemy korzystać z czarów, przedmiotów (np. eliksirów regenerujących zdrowie, manę), ataków specjalnych lub zwykłych. Za wygrane starcia otrzymujemy punkty doświadczenia, monety, przedmioty oraz perły Rainbow. Perły są ważnym czynnikiem dla rozwoju postaci. Przeznaczamy je na zwiększanie siły, wytrzymałości, szczęścia, szybkości, many i punktów zadawanych obrażeń. Co istotne, perły Rainbow otrzymuje tylko ta postać, która na polu walki unicestwi ostatniego przeciwnika. Takie rozwiązanie powoduje, że podczas każdej walki musicie być pewni tego, którą postać chcecie aktualnie ulepszyć, a tym samym odpowiednio rozplanować taktykę. Z kolei śmierć lub ucieczka z bitwy oznacza utratę zdobytego wcześniej doświadczenia. Trzeba również pamiętać, że co jakiś czas nasz heros musi coś zjeść, inaczej umrze z głodu.

4

Podczas wędrówki po licznych lokacjach do naszego głównego bohatera mogą dołączyć inne postacie o różnych klasach – np. mag, łucznik lub wojownik. Na swojej drodze spotkamy także NPC-ów, u których możemy uleczyć się za odpowiednią liczbę monet, kupić niezbędny ekwipunek oraz wydać zdobyte perły na rozwinięcie bohatera. Ponadto w Rainbow Moon występuję bardzo uproszczony sposób craftingu, a więc pomocą znalezionych przedmiotów możemy ulepszać nasz oręż. Możemy tutaj wymienić liczne miecze, pancerze, hełmy. Grafika w grze jest bardzo ładna, kolorowa i miła dla oka. Otoczenie i postacie wykonane są bardzo starannie z dbałością o najmniejsze szczegóły. Na przykład liście i trawa kołyszą się na wietrze, a podczas poruszania się bohaterem widzimy kurz, który wzbija. Sceny walki i animacje również są dobrze wykonane i nie odstraszają. To ważne, bo nad tytułem spędzimy kilkadziesiąt godzin. Natomiast strona audio jest tylko poprawna, chociaż miejscami nawet zabawna. Mieszkańcy Rainbow Moon mówią z nietypowym akcentem, czasami zupełnie niezrozumiałym. Każda część krainy posiada własny podkład muzyczny. Niestety spędzając zbyt dużo czasu w jednym miejscu możemy poczuć znużenie lub nawet irytację. Muzykę na szczęście można całkowicie wyłączyć w opcjach.

5

Opinia: Backoficer

Co pewien czas pojawia się tytuł, o którym nikt wcześniej nie słyszał, a deweloper nie stworzył wokół niego potężnej kampanii marketingowej. Po premierze okazuje się, że taka gra potrafi być naprawdę wyjątkowa, wciągająca i rozbudowana. Powyższy opis doskonale pasuje do Rainbow Moon, wydanej wyłącznie w cyfrowej dystrybucji. Jeżeli jesteście fanami gatunku RPG i nie odstrasza Was fakt, że na przejście jednej lokacji poświęcicie kilkanaście godzin to zakup Rainbow Moon będzie właściwym wyborem. Ciekawostką jest, że zdobycie platyny zabierze nam z życiorysu kilkaset godzin. Graficznie Rainbow Moon prezentuje się bardzo ładnie. Żywe kolory lokacji wylewają się z ekranu Vity. Zastrzeżenia można mieć wyłącznie do słabej fabuły stanowiącej pretekst do eliminacji kolejnych przeciwników. Na zimowe wieczory lub długie podróże zakupRainbow Moon będzie strzałem w dziesiątkę. Sidequest Studios pracuje już nad drugą częścią gry, która oferować będzie jeszcze dłuższą rozgrywkę.

Fabuła: 2/10
Gameplay: 8.5/10

Audio: 7/10
Grafika: 7/10
Ogólna Ocena: 7/10


Opinia: Szponix

Rainbow Moon idealnie pasuje do konsoli przenośnej. W ten kolorowy świat można zaglądać krótkimi sesjami, ale równie dobrze można wchłonąć w niego na wiele godzin. Pierwsze uruchomienie gry okazało się dość kłopotliwe. Miałem początkowo małe problemy z przyzwyczajeniem się do sterowania na polu bitwy oraz do zrozumienia podstaw. Bombardowany przeróżnymi samouczkami tekstowymi byłem troszkę zmieszany i
zakłopotany. Szybko jednak odnalazłem się w tym kolorowym i, powiedzmy sobie szczerze, wręcz baśniowym świecie. Pierwsza wygrana potyczka, druga, kolejna, jeszcze kolejna i nagle okazało się, że przy tytule spędziłem ponad 3 godziny. Takiej gry, jak Rainbow Moon brakowało mi na PlayStation Vita. Piękny, rozbudowany RPG z taktycznymi pojedynkami. Sporo przeróżnych itemów, skilli i innych zdolności. Do tego dochodzą dość zróżnicowane misje. Niestety, jak żaden człowiek nie jest idealny, tak i żadna gra nie jest tworem wybitnym bez wad. Również Rainbow Moon nie ma samych pozytywów. Kiepska fabuła, powtarzalne kombinacje w walkach (stale wybieramy te same ataki/skille) i mało zróżnicowani przeciwnicy sprawiają, że po kilkugodzinnej, nieprzerwanej rozgrywce po prostu zaczynamy odczuwać znużenie. Oprawa wizualna naprawdę mi się podoba, czego nie mogę powiedzieć o audio. Przygrywa nam jakiś klimatyczny kawałek, ale bardzo szybko, bo już od rozpoczęcia gry, przestałem zwracać na niego uwagę. Gdybym miał teraz dokonać wyboru i wydać pieniądze na tę grę, śmiało wydałbym nawet 70zł. Gra naprawdę jest tego warta. Swoją drogą już od początku gra pokazuje swoje oblicze – trzycyfrowy playtime oraz trzycyfrowy poziom bohatera. Będzie co robić w te mroźne wieczory!

Fabuła: 4/10
Gameplay: 8/10
Audio: 5/10
Grafika: 7/10
Ogólna Ocena: 8/10


 Plusy:

  • Ogromny, zróżnicowany świat
  • Mnogość przedmiotów, bonusów i opcji
  • Baśniowa oprawa wizualna
  • Co najmniej 60 godzin świetnej zabawy

Minusy:

  • Fabuła

Grafika: 7
Dźwięk: 6
Gameplay: 8.5
Fabuła: 3

Ogólna: 7.5/10


Serdecznie dziękujemy eastasiasoft
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: eastasiasoft
Wydawca: eastasiasoft
Data wydania: 04.12.2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa, fizyczna (nakład limitowany)
Waga: 1.5 GB
Cena: 54 PLN

Reklamy