Czułem się jak bóg. Miałem piętnaście przedmiotów, niektórych posiadałem po kilka sztuk. Nagle, znikąd, pojawiło się obok mnie pięćdziesięciu przeciwników. Gdy próbowałem uciec do lepszego miejsce do walki z nimi, zobaczyłem przed sobą duże pudło. Pojawił się napis „Kliknij kwadrat, aby sprawdzić”, więc pomyślałem sobie: „Łał, zawartość na pewno mi pomoże!”. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna  – z pudła wyskoczył boss, skopał mi dupsko, a reszta przeciwników świętowała nad moimi zwłokami. Wiadomość pośmiertna oznajmiła mi: „To była absolutnie twoja wina”. Przynajmniej mogłem pośmiać się ze zgonu.

Recenzję napisał Polydeuces

WES Contact Light.

Delivery and Transportation Service.

Kosmos jest tajemniczy i niezbadany. Nikt nie wie, ile galaktyk, gwiazd czy planet jest we wszechświecie. Nikt nie wie, ile żyje w nim istot. Nikt nie wie, czy znajduje się w bezpiecznym miejscu.

Cargo Hold 1

Ktoś tutaj jest. Nie jest przyjaźnie nastawiony.

Statek wybucha, płonie w końcu się rozpada.

Ktoś zdążył uciec w nieznane w kapsule ratunkowej.

Kapsuła mocno uderzyła o powierzchnię nieznanej planety, ale rozbitek przeżył.

W chwilę po postawieniu pierwszych kroków na nowej ziemi otacza go grupa stworów.

Nie są przyjaźnie nastawione.

Bohater rozpoczyna walkę z nimi, aby przeżyć!

I to tyle, jeżeli chodzi o fabułę. Nie została rozwinięta, a przytoczony wstęp służy jedynie za pretekst do rozgrywki, która jest kwintesencją Risk of Rain.

1

Jeżeli zastanawiacie się, o co chodzi z tytułem Risk of Rain, to już spieszę z wyjaśnieniem. Deszcz, który się w nim pojawia, najprawdopodobniej jest metaforą łez gracza, ponieważ w grze ten typ opadu atmosferycznego nie pojawia się.  Natomiast łzy, jeśli się u Was pojawią, będą płynąć rzewnie, bo ginie się często. Poza tym gra będzie wyśmiewała każdą waszą śmierć. Jednak szybko się przyzwyczaicie, bo produkcja jest wciągającym do granic możliwości platformowo-strzelankowym  roguelike’em.

Zanim rozpoczniemy rozgrywkę, zobaczymy schludnie wykonane menu główne. Znajduje się w nim kilka pozycji: rozpoczęcie nowej gry, tryb multiplayer, spis przedmiotów, bestiariusz, tabele wyników i opcje. Zaczniemy od przedmiotów, które dzielą się na pięć kategorii: zwyczajne, rzadkie, epickie, używalne i legendarne. Rzeczy z pierwszych czterech kategorii możemy zdobyć na dwa sposoby. Pierwszy to oddawanie pieniędzy posągom bóstw, jednak, jak wiadomo, bożki są kapryśne, więc nie zawsze zdobędziemy przedmiot po pierwszej donacji. Najczęściej musimy ją powtarzać aż do skutku, płacąc coraz to większe kwoty i licząc na większe szczęście. Drugą opcją jest otwieranie skrzyń, które nie są już takie wredne i zawsze dadzą nam jakiś przedmiot. Natomiast jeśli chodzi o przedmioty legendarne, to możemy je zdobyć jedynie poprzez zabicie konkretnego bossa (szansa na drop takiego przedmiotu jest niewielka). Przedmioty są bardzo ważne w Risk of Rain, ponieważ to tak naprawdę od nich zależy, czy uda nam się wygrać. Niektóre z nich zwiększają atak lub szybkość, inne zmniejszają czas do ponownego użycia umiejętności, jeszcze inne działają ofensywnie (dla przykładu, za każde zabicie przeciwnika zaczynają nas taczać trzy odłamki lodu, które po zbliżeniu się przeciwnika wybuchają, zadając mu obrażenia).

O ile uzupełnienie listy przedmiotów nie stanowi większego problemu, tak z wypełnianiem bestiariusza nie ma już tak lekko. Po pokonaniu stwora mamy około 0,1% szansy na drop w postaci pojawienia się go na liście stworów. Szansa ta podnosi się, jeżeli gramy na najtrudniejszym poziomie trudności. Ergo, skompletowanie całego bestiariusza zajmie trochę czasu.  Warto w tym miejscu wspomnieć o samych przeciwnikach. Są ich aż 32 typy (wliczając w to bossów), a w dodatku każdy z nich występuje w różnych odcieniach, co świadczy o sile ataku. Dla przykładu, pierwszy reptilion, którego spotkamy, będzie w barwie fioletowej, potem napotkamy reptiliony o kolorze zielonym, czerwonym i żółtym, a każdy kolejny będzie zadawał coraz więcej obrażeń i coraz trudniej będzie ich zabić. Ponadto, każdy przeciwnik występujący w grze różni się od innych atakami i umiejętnościami. Niektóre po śmierci przyzywają swoją duszę, która zadaje nam obrażenia przez najbliższe kilka sekund, inne potrafią się teleportować, a kolejne po zabiciu wybuchają.

W tabelach wyników możemy zobaczyć m.in.: ile procent gry ukończyliśmy, którą z klas graliśmy najczęściej, najlepszy uzyskany przez nas wynik, wyzwania i wiele innych, szczegółowych statystyk. W opcjach nie znajdziemy za wiele: jedynie zmianę głośności muzyki, głośności samej gry i możliwość przypisania do poszczególnych akcji innych przycisków.

2

Pora na gwóźdź programu, czyli opcje „Rozpocznij nową grę” i „Co-op Online”. Gdy tylko wybierzemy jedną z nich, ukaże nam się menu postaci. Walczących mamy do wyboru aż dwanaście, ale, żeby móc cieszyć się każdą z nich, musimy je najpierw odblokować, poprzez spełnienie odpowiednich warunków. Niektóre postacie walczą na dystans, a inne z bliska, musimy więc sami wybrać, jaki styl gry preferujemy.  Ponadto, każda z nich posiada trzy unikalne umiejętności. Dla przykładu, ładowniczy jest postacią walczącą z bliska, a jako specjalne skille posiada czasową nieśmiertelność, łapę, która daje mu możliwość szybszego przemieszczania się, oraz możliwość ustawienia linii wysokiego napięcia, zadającej przeciwnikom obrażenia obszarowe.  Po wyborze postaci trafiamy na jedną z kilku map z losowym rozmieszczeniem posągów, skrzyń i teleportera (dzięki niemu będziemy mogli dostać się na następny poziom). Zazwyczaj po około 10-15 sekundach od naszego zawitania na mapie zaczną pojawiać się pierwsi przeciwnicy i jeżeli szybko nie zareagujemy, zginiemy w tempie ekspresowym. Po zgonie klikniemy opcję „spróbuj ponownie” i znowu zginiemy. Gdy w końcu uda się nam nie zginąć na początku, dotrzemy do teleportera, po użyciu którego czeka na nas niespodzianka – jeszcze więcej przeciwników! I zapewne zginiemy po raz kolejny. Bywa. Gdyby jednak znów udało nam się wyjść bez szwanku i przejść do następnego poziomu, zauważylibyśmy, że te same, łatwiejsze stwory tym razem bez problemu mogą nas uśmiercić. Zmiany te reguluje umieszczony w prawy górny rogu ekranu swego rodzaju termometr, który wskazuje poziom trudności rosnący na podstawie czasu upływającego podczas trwającej rozgrywki. Tym samym, jeżeli będziemy grali zbyt wolno, zanim się obejrzymy, trudność wzrośnie do „HAHAHAHA!”, co najpewniej skończy się zgonem. Z drugiej strony, jeżeli pospieszymy się z grą, omijając przez to posągi i skrzynie, zostaniemy zmiażdżeni przez pierwszego lepszego napotkanego bossa. Musimy więc uważać na zmieniający się poziom trudności, ale i zdobywać tyle przedmiotów, ile tylko będziemy w stanie. Tym sposobem, mając trochę szczęścia i umiejętności, dojdziemy do ostatecznego bossa, a co będzie dalej, zależy już tylko od nas.

Co do multiplayera, trudno byłoby się o nim rozpisać, ponieważ w kwestii rozgrywki jest identyczny z trybem dla singli. Jedyną różnicą jest to, że nie giniemy sami, tylko z innymi, co zawsze jest nieco przyjemniejsze.

3

Czarujący, prosty styl graficzny z płynnymi animacjami tworzy z tej gry prawdziwą ucztę dla oczu. Całość jest czytelna i przejrzysta, a HUD niczego nie zasłania. Samych przeciwników i bohatera, pomimo ich niewielkich rozmiarów, ciężko zgubić z oczu, szczególnie że nasza postać zawsze jest na samym środku ekranu, ponieważ ekran przesuwa się wraz z naszym ruchem. Natomiast fachowo wykonany soundtrack pomaga wczuć się w klimat gry. Same efekty dźwiękowe nie są natrętne i irytujące, co także jest dużym plusem. Nie będziecie mieli niestety okazji zachwycać się animacją i efektami dźwiękowymi deszczu, bo, jak już wspomniałem, nie występują tutaj żadne opady atmosferyczne. A szkoda, ponieważ zmiana warunków pogodowych sprawiłaby, że walka na nieprzyjaznej planecie byłaby jeszcze ciekawsza.

4

Teoretycznie, po tym całym wychwalaniu i pochlebianiu grze autorstwa Paula Morse’a i Duncana Drummonda powinienem teraz napisać o jej wadach. Nie zrobię tego jednak, ponieważ ta gra nie ma wad (poza brakiem deszczu). Amen. Ewentualnie, ale to już nie wina twórców, za tymczasową wadę można uznać aktualny brak żywej duszy w trybie multiplayer, ale z dnia na dzień jest coraz lepiej, więc przewiduję, że ten problem rozwiąże się niedługo sam. Tym samym stwierdzam, że jest to jedna z najlepszych gier roguelike, w jakie miałem szansę zagrać w całej swojej karierze gracza. Polecam ją wszystkim, szczególnie osobom lubiącym ten gatunek i szukającym wymagającej rozgrywki. Parafrazując, cytat z pewnej polskiej komedii: „Deszczu nie ma, ale też jest zajebiście”.


Zalety:

  • Grywalność
  • Masa rzeczy i sekretów do odblokowania
  • Dwanaścioro zróżnicowanych bohaterów do wyboru
  •  Losowość
  • Niska cena w stosunku do zawartości
  • Multiplayer

Wady:

  • Brak deszczu
  • Na stan dzisiejszy (maj 2016) puste serwery

Multiplayer: 10
Gameplay: 10
Grafika: 9
Dźwięk: 9

Ogólna: 9,5/10


Serdecznie dziękujemy Hopoo Games
 za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Hopoo Games
Wydawca: Chucklefish Games
Data wydania: 12 kwietnia 2016
Dystrybucja: cyfrowa
Waga: 97.8 MB
Funkcje crossowe: -buy i -play z PS4
Cena: 38 PLN

Reklamy