„Jesteśmy niczym dzieci, które znalazły pudło bez dna w całości wypełnione zabawkami – nieustannie tworzymy i odkrywamy, a ogranicza nas jedynie wyobraźnia. Odrzucamy dawne teorie i tworzymy nowe, nieskrępowane żadnymi zasadami ani zdrowym rozsądkiem. To nasz własny świat.”

Powyższy cytat pochodzi z gry, której recenzję właśnie zaczęliście czytać. Został tu wstawiony, ponieważ dobrze oddaje zamysł Ty’a Taylora oraz Maria Castanedy. Ambitni twórcy postanowili stworzyć grę logiczną, której łamigłówki należy rozwiązywać za pomocą żyroskopu. Na samym początku projekt był jedynie sposobem na zaliczenie egzaminu na studiach, lecz przyjaciele szybko postanowili go rozbudować. The Bridge, bo o nim mowa, został podzielony na cztery rozdziały zawierające po sześć poziomów, czyli otrzymaliśmy przyzwoitą liczbę zadań do wykonania.To jednak nie wszystko, ponieważ każde wyzwanie możemy pokonać ponownie w trybie lustrzanego odbicia. Niestety w grze nie uświadczymy żadnej fabuły, w związku z czym przechodzimy do opisu gameplayu.

1

Kierujemy bezimiennym mężczyzną, który na każdym poziomie musi dotrzeć do drzwi i tym samym odblokować kolejną planszę. Aby tego dokonać, przemieszczamy się po platformach (za pomocą analoga) oraz poruszamy światem (żyroskopem bądź klawiszami L i R). Jak to w grach logicznych bywa, wraz z postępem rośnie poziom trudności. W przypadku tej pozycji utrudnienia przejawiają się w postaci kluczy, które trzeba zebrać oraz śmiertelnych pułapek, takich jak dematerializujące kule i wiry. Dodatkowo, już po kilku minutach odblokujemy portale, które nie tylko obrócą planszą, ale również zmienią kolor protagonisty i uniemożliwią przejście przez drzwi. Na szczęście twórcy dodali możliwość cofania naszych ruchów, wystarczy przytrzymać klawisz z kółkiem, aby rozpocząć cofanie czasu. Tym oto sposobem będziemy mogli powtórzyć ostatni fragment, wybierając inną stronę przekręcenia świata bądź wejść na inną platformę. Nic też nie stoi na przeszkodzie, aby cofnąć czas do samego początku planszy.

Niestety, mimo ciekawego pomysłu, gameplay do ambitnych nie należy, ponieważ tylko i wyłącznie obracamy światem, co szybko zaczyna męczyć. Końcowe łamigłówki do najprostszych nie należą, ale w ogóle nie czuć frajdy z ich zaliczania, być może z powodu łatwości cofnięcia ruchów.

2

O ile gameplay nie zachwyca, tak w grze znajduje się element, przy którym warto zatrzymać się na dłużej, i jest nim oprawa graficzna. W The Bridge każdy poziom jest wariacją wizualistycznej twórczości M.C. Eschera. Inne przykłady czerpania z dokonań holenderskiego artysty możemy zobaczyć m.in. w popularnych animacjach (Simpsonowie, Głowa Rodziny), komiksach (Avengers) czy anime (Yu-Gi-Oh!, Cardcaptor Sakura). Większość dorobku Eschera to zabawy z optyką i iluzją, które artysta uzyskiwał dzięki starannym szkicom i matematycznie zorientowanej wyobraźni. Jego sztuka była zdominowana przez geometryczne kształty, pozornie będące odzwierciedleniem autentycznych konstrukcji. Escher często za pomocą subtelnych detali kompozycyjnych zmieniał ich strukturę tak, że traciły swe realistyczne podłoże. Popularna obecnie sztuka figur niemożliwych, tzw. op-art., to nic innego, jak pokłosie spuścizny holenderskiego twórcy. Oczywiście, poza zabawą złudzeniem, twórcy gry wzięli od Eschera także paletę barw. Całe The Bridge zostało zrealizowane w odcieniach czerni i bieli, przywołujących na myśl szkice ołówkiem. Grafika zdecydowanie jest największą zaletą produkcji.

Udźwiękowienie niestety nie jest już tak dobre. Słyszymy bardzo powolne, usypiające wręcz utwory, co jakiś czas przerywane odgłosem spadających kamieni czy wciągających wirów. Nie robi to wszystko złego wrażenia, jednak w połączeniu z nużącymi zagadkami i niezbyt wciągającym gameplay’em nie można uznać takiego audio za zaletę.

3

Pora to wszystko podsumować. Niestety rozwiązywanie kolejnych łamigłówek nie daje zbyt dużej frajdy, poruszanie bohaterem oraz światem jest bardzo powolne, a cały gameplay szybko zaczyna męczyć. Dodatkowo usypiająca muzyka i stosunkowo proste zagadki (z wyjątkiem kilku ostatnich) nie przyciągają przed ekran konsoli ani tym bardziej nie sprawią, że w przyszłości powrócimy doThe Bridge. Sugerując się trailerami, spodziewałem się ciekawej gry platformowo-logicznej podszytej intrygującym tłem fabularnym. Zamiast tego otrzymałem powtarzalną do bólu rozgrywkę bez żadnej historii. Zabawę, mimo że to zupełnie inne gatunki, mógłbym porównać doAngry Birds – po prostu nadaje się wyłącznie na krótkie sesje. Pierwszy tryb można ukończyć w godzinę, natomiast, podejmując się „lustrzanej wersji”, zabawę zakończymy po około trzech godzinach. Nie jest to wynik rewelacyjny, choć, z drugiej strony, dłuższe „katowanie się” recenzowaną produkcją nie byłoby wskazane. Jedyną zaletą The Bridge jest oprawa graficzna, której nie spotkamy prawdopodobnie w żadnej innej grze na naszej konsoli przenośnej. Tytuł ten mogę polecić wyłącznie fanom pozycji logicznych i to pod warunkiem, że nie zapłacicie więcej niż 10 PLN. W bibliotece gier na PS Vita znajduje się znacznie więcej ciekawszych łamigłówek, którymi warto się zainteresować. Niestety The Bridge do nich nie należy.


Plusy:

  • Polska wersja jzykowa
  • Oprawa graficzna

Minusy:

  • Zbyt powolne obracanie świata
  • Brak opcji przybliżenia poziomów
  • Nużący gameplay
  • Mało ciekawe i zbyt proste łamigłówki
  • Usypiająca muzyka
  • Cena

Dźwięk: 2
Grafika: 8
Gameplay: 2

Ocena: 3.5/10


Serdecznie dziękujemy The Quantum Astrophysicists Guild
za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego gry


Producent: Mario Castañeda, The Quantum Astrophysicists Guild, Ty Taylor
Wydawca: The Quantum Astrophysicists Guild
Data wydania:
25.08.2015 r.
Dystrybucja: cyfrowa
Funkcje crossowe: -buy
Waga: 333 MB
Cena: 42 PLN

Reklamy