Ekrany dotykowe w dzisiejszych czasach nie są żadną nowością, ani niczym rewolucyjnym. Panele dotykowe trafiły już nawet na pralki i zmywarki. Nic więc dziwnego, że dotarły także na konsolę przenośną i w niektórych pozycjach zastąpiły przyciski analogowe. Jednak idealne wykorzystanie sterowania standardową gałką i dotykiem jest niemałą sztuką, a udało się to  pracownikom studia Acquire w produkcji pod tytułem Sumioni.

Według prastarej legendy Japonia założona została przez Jimmu w 660 roku przed naszą erą. Naturalna koleją rzeczy Jimmu został pierwszym cesarzem nowego kraju. Przez kolejne wieki kształtowała się struktura społeczna kraju oraz na pierwszy jej plan wychodziły nowe rody. W 538 r. do miejscowości Asuka przybyło poselstwo jednego z państw koreańskich, które w darze przyniosło ze sobą statuę Buddy i święte księgi. Prezenty wywarły tak wielkie wrażenie, że niedługo potem religię buddyjską przyjęto w całym kraju. Podczas następnych 300 lat Japonia mocna czerpała z tradycji Chin. Między innymi stamtąd zapożyczono i przystosowano do swoich potrzeb formy buddyzmu, system rządów i język pisany. Następnie do kraju dotarli pierwsi Europejczycy, przywożąc ze sobą m.in. broń palną oraz chrześcijaństwo. Japończykom nie spodobały się „dary” z Zachodu, w związku z czym odizolowali się od świata zewnętrznego. Kraj pozostawał w tym „stanie” aż do 1853 roku.

Podczas panowania dynastii Meiji Japonia zmieniła się z zacofanego i odizolowanego kraju w światową potęgę. Kolonialne ambicje doprowadziły do inwazji na Mandżurię i zbombardowanie Pearl Harbor, które zmusiło Stany Zjednoczone do przystąpienia do II wojny światowej. Przegrana pod Midawy odwróciła dobrą passę Japończyków i reszta wojny była już tylko powolną i krwawą agonią. 6 września 1945 roku pierwsza bomba atomowa spadła na Hiroshimę. Niebawem podobny los spotkał Nagasaki. Sześć dni później Japończycy skapitulowali. Przez następne pięć lat kraj był okupowany przez aliantów. Powoli jednak Japonia dźwigała się ze zniszczeń. Mozolna praca i porządkowość Japończyków sprawiły, że rok po roku kraj rozwijał się, a wyniki ekonomiczne już wkrótce dorównały najbardziej rozwiniętym państwom świata.

Historia Japonii, jak sami widzimy, jest bardzo ciekawa. Nic więc dziwnego, że bohater Sumioni walczy o uratowanie Kraju Kwitnącej Wiśni. Nie ma to wprawdzie nic wspólnego z rzeczywistością, nie wiadomo również, w którym dokładnie okresie odbywa się owa przygoda, ale znamy cel i to powinno nam wystarczyć. Chociaż aż sześć różnych zakończeń zdecydowanie podnosi wartość produkcji.

1

Bohaterem produkcji jest Agura – demon dzierżący miecz oraz dwa pędzle. I to właśnie pędzle sprawiają, że ta platformowo-zręcznościowa gra jest prawdziwym dziełem sztuki łączącym analogowe sterowanie z dotykowymi funkcjonalnościami. Mimo to założenia rozgrywki są dość proste. Otrzymujemy szereg dość krótkich, kilkuminutowych misji, podczas których musimy albo zlikwidować bossa, albo przetrwać określony czas. Po zaliczeniu każdego poziomu zostajemy poddani ocenie. Punkty otrzymujemy zarówno za czas, jaki zajęło nam przejście levelu, jak i ilość otrzymanych oraz zadanych obrażeń. Otrzymane wyniki zdeterminują, do którego zakończenia dotrzemy.

Podstawowe sterowanie nie zaskakuje – iksem skaczemy, a kwadratem zadajemy cios mieczem, eliminując oponentów oraz inne przeszkody. Jednak gra nabiera prawdziwych rumieńców w chwili, gdy musimy skorzystać z pędzli. Do wyboru mam dwa – czarny oraz niebieski. Ten pierwszy umożliwia nam kreślenie platform, na które będziemy się wspinać, dosięgając niedostępnych wcześniej miejsc czy wrogów. Z kolei drugim pędzlem rozprowadzamy wodę, którą zmażemy nasze bazgroły bądź wejdziemy w interakcję z ogniem oraz innymi zaklęciami bossów. Wciskając lewy trigger, aktywujemy pauzę, podczas której możemy nakreślić dowolne symbole, które, po wznowieniu gry, zapłoną, zadając potężne obrażenia. Możemy również przywołać dwa demony – ogromnego ptaka oraz czworonożną bestię. Zabawią na ekranie tylko kilkadziesiąt sekund, lecz w tym czasie zadadzą przeciwnikom potężne obrażenia, po czym znikną, jak gdyby nigdy nic. Ich siła jest ogromna, więc i regeneracja trwa bardzo długo, z tego powodu należy rozsądnie korzystać z ich pomocy.

Korzystanie z pędzli jest oczywiście ograniczone ilością atramentu w kałamarzu. W krótkich chwilach wytchnienia możemy pocierać palcem tylny panel, aby choć trochę uzupełnić braki, ale nawet z tą opcją będziemy musieli oszczędnie korzystać z zapasów. Nie zabrakło także przedmiotów. Przede wszystkim podreperują nasz pasek zdrowia i uzupełnią kałamarz, ale także zwiększą ich pojemność. Te przydatne dodatki otrzymamy po likwidacji oponentów oraz za zniszczenie niektórych mechanizmów.

Warto wspomnieć w tym miejscu, że grę można przechodzić na dwa sposoby. Jeden z nich to sposób standardowy, który niestety nieco zmniejsza zachwyt produkcją. Na jednym slocie zapisu musimy ukończyć całą grę, tj. odblokować wszystkie zakończenia. Zmusza nas to do kilkukrotnego powtarzania większości poziomów, co na dłuższą metę może stać się monotonne i zniechęcić do dalszej rozgrywki. Jednak nagrodą za tę formę przejścia są trofea. Drugim sposobem jest zapisywanie kluczowych poziomów na różnych slotach zapisu. Dzięki temu, zamiast powtarzać wszystko od początku, wczytujemy odpowiedni level, masterujemy go, po czym przechodzimy na inną ścieżkę, która przybliża nas do kolejnego zakończenia. Niestety sposób ten blokuje prawie wszystkie trofea, wyjątkiem są te, które wpadają za odblokowanie danego zakończenia.

2

Oprawa wizualna Sumioni stoi na najwyższym możliwym poziomie, jaki można osiągnąć w grach 2D. Ręcznie rysowane grafiki, tła oraz bohaterowie nie tylko sprawią, że będzie chciało się odblokowywać kolejne levele, ale również wprowadzą nas w niezapomniany klimat. Przeciwnicy są bardzo zróżnicowani – zobaczymy tu nie tylko łuczników, ale także liczne zabójcze maszyny oraz bossów z piekła rodem. Potężne bestie, uzbrojone wieże czy mordercze „słońca” to tylko część z potworów, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć. Bardzo ładnie wyglądają również animacje ognia czy przywoływanie demonów. Wszystko to działa bardzo płynnie i jest naprawdę świetnie zrealizowane.

Nieco gorzej wypada oprawa dźwiękowa, ale i ją można polubić i zaakceptować. Utwory muzyczne są całkiem przyjemne, choć bardzo szybko przestajemy je zauważać. Odgłosy broni, ognia czy zaklęć oponentów również są dość dobrze wykonane, ale i to nie jest niczym wybitnym. Ot zwykłe udźwiękowienie, które jest na tyle dobre, że nie straszy i nie przeszkadza. A mając w pamięci niektóre tytuły, zyskuje tym dodatkowy plus.

3

Sumioni przyszło mi ograć i zrecenzować na podstawie japońskiej wersji gry, i nie było to łatwe zadanie. Początkowo nie potrafiłem odnaleźć się w licznych „krzaczkach”, ale już po kilku minutach wiedziałem, gdzie jest „New Game”, „Restart” czy „Mapa”. Dzięki tej produkcji nauczyłem się również kilku zwrotów, dzięki którym mogłem minimalnie zrozumieć fabułę, a dokładniej zakończenia. Wprawdzie nie były one niczym wybitnym, ale pozwoliły mi wynieść z gry dodatkowe korzyści (oczywiście pomoc Internetu była niezastąpiona). Produkcję polecam głównie osobom, którym nie zależy na trofeach. Jak wspomniałem w recenzji, Sumioni można przejść na dwa sposoby, z czego ten standardowy (z trofeami) jest bardzo monotonny i żmudny. Sposób z zapisywaniem kluczowych leveli daje naprawdę sporą frajdę z rozgrywki.

Reasumując, jeśli lubicie oryginalne platformery 2D z wysokim poziomem trudności, bez wahania możecie sięgnąć po tę produkcję. Wspaniała oprawa wizualna, duża liczba misji oraz oryginalny gameplay sprawią, że Sumioni na długo pozostaje w pamięci.


Plusy:

  • Oryginalny gameplay
  • Wspaniała oprawa wizualna
  • Zróżnicowani przeciwnicy
  • Wysoki poziom trudności

Minusy:

  • Zabawa bez zapisywania kluczowych poziomów jest monotonna i żmudna
  • Brak DLC w polskim PS Store

Grafika: 9
Audio: 6
Fabuła: 5
Gameplay: 8

OGÓLNA: 7/10


Producent: Acquire
Wydawca: XSEED Games
Data wydania: 20.02.2013 r.
Dystrybucja: cyfrowa, fizyczna (tylko w Japonii)
Cena: 42 PLN

Reklamy